WegInstKult WegInstKult
970
BLOG

Wojna Węgrów - a Polacy

WegInstKult WegInstKult Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

 

 

 

 

Przed  koncertem 23 października opublikujemy artykuł historyka dr Jánosa Tischlera o solidarności Polaków wobec walczących o wolność Węgrów.

 


Polacy a Rewolucja Węgierska 1956 roku

 

23 października 1956 roku w Budapeszcie odbyła się wielka demonstracja pod pomnikiem gen. Józefa Bema. Uczestnicy – pod hasłem „Wszyscy Węgrzy chodźcie z nami, pójdziemy za Polakami” – wyrazili poparcie dla zmian zachodzących wówczas w Polsce i jednocześnie domagali się zasadniczych przemian w życiu politycznym nad Dunajem. Ówczesna władza komunistyczna przeciwstawiła się tym postulatom, i wezwała na pomoc wojska sowieckie. Wybuchła rewolucja, zaczęły się walki o niepodległość Węgier. Po paru dniach rewolucja zwyciężyła, społeczeństwo węgierskie poparło nowy rząd z Imre Nagyem na czele. Moskwa jednak nie zgodziła się na „stracenie Węgier” i 4 listopada rozpoczęła się druga interwencja ich wojsk, w wyniku której krwawo stłumiono rewolucję, a ich marionetka János Kádár wprowadził bezwzględne represje wobec powstańców, stracono również premiera Nagya i jego najbliższych towarzyszy.

 

Rewolucja węgierska, która praktycznie od pierwszych chwil przybrała charakter krwawy i tragiczny, spotkała się z żywym odzewem ze strony polskiego społeczeństwa. 24 i 25 października 1956 r. polskie dzienniki przyniosły pierwsze wiadomości o węgierskim dramacie, a dzień później Polskie Radio po raz pierwszy ogłosiło apel o honorowe oddawanie krwi dla „braci Węgrów”. Ludzie masowo ustawiali się w kolejkach przed stacjami krwiodawstwa, które pracowały wtedy dniami i nocami. Każdy, kto chciał oddać krew, otrzymywał numerek informujący go, kiedy ma przybyć na jej pobranie. W akcji przodowali studenci, ale – poczynając od żołnierzy po robotników i emerytów – wszyscy ofiarnie w niej uczestniczyli. Dosłownie cały kraj w ochotniczy i spontaniczny sposób przyszedł Węgrom z pomocą. W Zielonej Górze na początku posiedzenia Komitetu Wojewódzkiego PZPR obradujący razem poszli oddać krew (takie były czasy). Z podobnymi zjawiskami spotkać się można było na posiedzeniach różnych organizacji studenckich. Załogi, związki zawodowe, organizacje młodzieżowe i harcerskie, prywatne osoby złożyły znaczne dary pieniężne na zakup lekarstw i żywności „dla walczących o wolność i rannych Węgrów”. Zakłady pracy i fabryki zaofiarowały materiały budowlane, wyroby drewniane i różne inne artykuły, których brakowało wówczas na Węgrzech. Związki zawodowe i załogi zakładów pracy uchwalały masę odezw solidarnościowych. Polacy przez prawie trzy tygodnie przekazywali na konto Polskiego Czerwonego Krzyża ok. miliona złotych dziennie zebranych na zakup lekarstw, środków opatrunkowych i żywności, a pamiętać trzeba, iż przeciętna miesięczna pensja wynosiła 800-1000 złotych.

 

Polskie transporty z krwią – jej ilość wynosiła w sumie prawie 800 litrów – oraz pomocą medyczną przyleciały na Węgry jako pierwsze, już 26 października. Równocześnie zgłosiło się wielu polskich lekarzy i pielęgniarek, którzy wyrazili gotowość do natychmiastowego wyjazdu, by tam na miejscu pomagać w opatrywaniu rannych. W gazetach ukazało się mnóstwo zdjęć z akcji pomocy. Wszędzie zawieszono węgierskie flagi narodowe, a w licznych punktach miast polskich umieszczono skarbonki-puszki, do których przechodnie wrzucali pieniądze. Największej pomocy Węgrom w czasie powstania węgierskiego udzieliła właśnie Polska, i to wszystko w postaci tej spontanicznej pomocy społecznej, która za pośrednictwem PCK została dostarczona na Węgry. Do 19 listopada 1956 wartość tej pomocy społecznej – w 11 lat po drugiej wojny światowej, w której Polska odniosła straszne straty ludzkie i materialne – wynosiła 2 miliony USD (ówczesnych).

 

Były inicjatywy – wśród cywilów, ale także i wojskowych –  aby iść ze zbrojną pomocą Węgrom, oraz odbywały się w całej Polsce wiece i demonstracje solidaryzujące się z rewolucją węgierską. Największa demonstracja uliczna – z udziałem 10 tys. ludzi – miała miejsce 30 października w Olsztynie, w czasie której Plac Armii Czerwonej przemianowano na Plac Powstańców Węgierskich. Symboliczny wydźwięk miało również zastąpienie przez robotników wrocławskiego „Pafawagu” czerwonej gwiazdy znajdującej się nad wejściem do ich zakładu flagami polską i węgierską (pozostały tam one przez wiele tygodni). Węgierskie flagi pojawiały się w wielu miejscach, nawet w bardzo niewielkich miejscowościach. Na przykładw Świdwinie (woj. koszalińskie) w listopadzie wywieszonodwie węgierskie flagi z żałobnym kirem, jedną z nich na „Pomniku Przyjaźni Polsko-Radzieckiej”.

 

W czasie rewolucji węgierskiej w kwestii publikowania wiadomości związanych z wydarzeniami węgierskimi, polska prasa miała bardzo mało ograniczeń. Po 25 października zaczęli na Węgry przybywać wysłannicy polskiej prasy (m. in. Hanna Adamiecka, Marian Bielicki i Wiktor Woroszylski), których korespondencje naturalnie nie pozostawały bez wpływu na stosunek Polaków do powstania węgierskiego. Ich doniesienia z Budapesztu są obiektywne i świadczą o sympatii większości tych korespondentów wobec rewolucji. Przedstawiali zniszczenia, nieszczęście kraju, a jednocześnie byli dobrej myśli i wyraźnie akcentowali słuszność dążeń Węgrów. Ich pozytywny stosunek do rewolucji jeszcze bardziej pogłębiła druga interwencja sowiecka. A wróciwszy do domu, dopóki mogli, niektórzy z nich wystąpili na różnych zebraniach, gdzie obszernie i wierni prawdzie opowiedzieli wszystko, co widzieli nad Dunajem. Ich działalność w wielkiej mierze przyczyniała się do tego, aby w Polsce wytworzył się realny obraz o węgierskim Październiku.

W świadomości polskiego społeczeństwa do końca pozostała żywa pamięć o węgierskiej rewolucji (w ogóle dobrze było „być Węgrem” na polskiej ziemi). Nic więc dziwnego, że w okresie 25. rocznicy wybuchu węgierskiej rewolucji w polskim – wówczas „półlegalnym” – drugim obiegu ukazało się wiele książek i publikacji poświęconych tej tematyce. A w 1986 roku w Podkowie Leśnej pod Warszawą, w tamtejszym kościele umieszczono pierwszą w Europie Środkowej tablicę upamiętniającą 1956 rok; tablicę granitową z dwujęzycznym napisem: „Ku czci poległym i zamordowanym w 30. rocznicę powstania”.

János Tischler

WegInstKult
O mnie WegInstKult

Zadaniem Instytutu jest upowszechnianie węgierskiej kultury, nauki i sztuki, wiedzy o historii Węgier, propagowanie węgierskiego dziedzictwa narodowego na terenie całej Rzeczypospolitej Polskiej, promocja kraju i dbanie o wizerunek narodu węgierskiego, do którego należy też zaliczyć węgierskie mniejszości w krajach sąsiednich. Instytut próbował i próbuje dać jak najpełniejszy obraz węgierskiego dorobku kultury: od tańca, poprzez kulturę wina aż po nauki społeczne. Pielęgnuje bogatą tradycję przyjaźni i wspólnej historii polsko-węgierskiej. Promuje też współpracę w dziedzinie kultury, edukacji, nauki, sportu oraz sztuki między Republiką Węgierską a Rzecząpospolitą Polską.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura