1 obserwujący
20 notek
14k odsłon
  2490   7

Kres politycznego infantylizmu?

Obrazek Donalda Tuska, który tłumaczy atuty płynące ze zjednoczenia opozycji za pomocą dwóch słupków procentowych, przy czym ten zarezerwowany dla przeciwników ma obowiązkowo kolor czarny, jest ikonicznym przykładem infantylizacji politycznego przekazu. Takie działanie nie doprowadzi opozycji do zwycięstwa. 

Jednak problemem nie jest odcień wykresu ani wątpliwa matematyka. Kłopotem opozycji jest uznanie, że ludzie są na tyle głupi, że do zdobycia władzy wystarczą kuglarskie sztuczki. Takie myślenie, to popłuczyny po politycznym postmodernizmie, który wydawał się królować mniej więcej od czasu słynnego eseju Fukuyamy do 24 lutego tego roku. Niósł proste przesłanie: ludziom wystarczy ciepła woda w kranie i „all inclusive” dwa razy do roku. Żyjemy w najlepszym ze światów, więc po co myśleć, jak można taplać się w ciepełku i nie męczyć wysiłkiem intelektualnym. 

Przez dłuższy czas ten schemat sprawdzał się znakomicie, petryfikowany rozwojem social mediów, które obok niewątpliwych walorów rodzą dwie zazębiające się ze sobą tendencje: rozedrganie oraz spłaszczenie. Ta pierwsza, przejawia się w konsumowaniu ilości informacji, której ludzkość wcześniej nie znała. Gdzieś tam mignęło mi porównanie, że w ciągu jednego dnia, do naszych głów dostarczane jest tyle wiedzy, ile człowiek żyjący raptem 100 lat temu, przyswajał w ciągu miesiąca. Zwróć uwagę Czytelniku, że już w tym momencie, popełniam właśnie grzech rozedrgania. Nie pamiętam źródła i nie jestem pewien, gdzie mi „to mignęło”. Równocześnie spłaszczam percepcję, bo uznaję z automatu, że to prawda. Tak właśnie działa ten mechanizm. 

Symbole, a idea

Powiesz, że symbole, których rolą jest przecież upraszczanie przekazu, zawsze miały w polityce wielkie znaczenie. To prawda. JFK wygrał słynną debatę telewizyjną, bo jego przeciwnik się pocił. Lech Wałęsa chciał podać nogę Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i wyszedł na gbura, a „szogun” Bronisława Komorowskiego też nie był bez znaczenia dla ogólnej percepcji kandydata. Wszystkie te (i wiele więcej przykładów) łączy jedno: rozwój masowych mediów, które skracają przekaz rodząc coś na kształt sprzężenia zwrotnego w umysłach zarówno polityków, jak i wyborców. Czyli: im mniej treści, a więcej formy - tym lepiej.  

Takie myślenie stało się dla polityków ogromną pokusą, której bardzo rzadko są w stanie się przeciwstawić.

Idea? A czym jest idea? – można strawestować słynny cytat Poncjusza Piłata. Program? No, to może jeszcze jakiś czas temu miało znaczenie, ale dziś do zwycięstwa nie jest koniecznie potrzebny. Taki właśnie schemat wyłania się z moich obserwacji działań opozycji.  

Dlaczego tak się dzieje?

Stworzenie idei, stojącej w hierarchii nad programem, wymaga dwóch działań: przemyślenia jej ram, a później wierności często wbrew podszeptom medialnej logiki.

O ile pierwsze zadanie jest bardzo trudne, to drugie graniczy z politycznym heroizmem. Czego tak naprawdę chcemy dla kraju? – to pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi, bo zawiera w sobie ogrom obszarów, które trzeba przemyśleć i przedyskutować. Zajmuje to bardzo dużo czasu i wymaga zasobów intelektualnych. Swego czasu, jeszcze na długo przed przejęciem rządów, tego zadania podjęła się konserwatywna strona sceny politycznej organizując kongres: Polska Wielki Projekt, do którego zaproszono intelektualistów, naukowców, badaczy. Tematem nie było (przynajmniej na pierwszy rzut oka), znalezienie sposobu na odsunięcie PO-PSL od władzy, a raczej pogłębienie refleksji na pytania: kim jesteśmy? Jaka jest nasza tożsamość? Szybko okazało się, że warto było - takie pozornie abstrakcyjne zagadnienia - rozważać. Campus Trzaskowskiego jest tylko cieniem takiego myślenia.

W biznesie jak w polityce 

Z podobnymi tematami spotykam się podczas prac strategicznych, które realizuję dla różnych firm. I one często chcą ulec pokusie wprowadzania na rynek produktów czy usług, bez głębszej analizy tego, co tak naprawdę mają do zaoferowania klientom. „O, tu pomalujemy na niebiesko, tam opakujemy minimalistycznie i sprzeda się” – myślą naiwnie. 

Tymczasem bez zrozumienia własnej tożsamości, która bywa nawet ważniejsza od preferencji tej czy innej grupy celowej, nie można prowadzić biznesu długofalowo.

Najlepsi odrabiają to zadanie, inwestując w nie czas i zasoby. Dzięki temu mogą tworzyć później spójną nomen-omen „politykę”, która łączy w sobie wiele zakresów: od cen produktu, przez serwis, aż po budowanie wizerunku. Wykonywanie tych czynności od końca, może przynieść sukces, ale nigdy nie będzie on przełomowy ani długofalowy.

Bez idei i strategii to, co może przynieść korzyść, czyli np. elastyczność w działaniu, szybko wynaturza się i przeradza w miotanie z lewa na prawą. Każdy, kto w życiu chociaż raz próbował osiągnąć jakiś odroczony cel wie, że konsekwencja jest królem. Dlatego łapanie pozornych okazji do przełamania impasu w politycznej dyskusji jest dziś zmorą opozycji. 

Błąd lidera?

Jej lider nie chce odrobić ideowo-strategicznego zadania, suflując nam z ekranu kolorowe słupki, które powstały w oparciu o dosyć uproszczone kalkulacje.

Dzieje się tak z dwóch powodów.

Pierwszym, jest naturalne w pewien sposób zmęczenie, któremu towarzyszy wiara w to, że skoro siedziało się w towarzystwie największych polityków i najmądrzejszych głów, robiąc to, co się robi od kilku dekad, to nie ma potrzeby odkrywania źródeł na nowo. Druga przyczyna jest równie prosta. Otóż odpowiedź na pytanie kim jesteśmy, a nade wszystko próba bycia uzyskanej odpowiedzi wiernym, mogłaby przekreślić wymarzony plan jednoczenia opozycji. Okazałoby się po prostu, że „my” nie pasujemy do tamtych. Że nie da się skleić zbyt odległych od siebie światopoglądów nawet wtedy, kiedy nagrodą jest potencjalna władza. 

I dlatego lepiej jest pokazywać kolorowe słupki wierząc, że rozedrgany tysiącem wiadomości odbiorca, przynajmniej na chwilę skupi się na tym, co polityk ma do powiedzenia. A może się mylę, może to jest jakaś strategia? Tylko jakaż to za nią stoi idea? 

 


Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka