Niemalże wszystkie uczelnie świata są zdominowane przez idealizm niemiecki. Jednym z jego największych znawców jest prof. dr hab. Tadeusz Guz, tomista. Filozofia realistyczna kroi rzeczywistość na plasterki i rozprawia się ostatecznościowo z partyjnym sofizmem. Wydobywa go na światło dzienne i demaskuje.
- Dlaczego minister proponuje taką, a nie inna ustawę? Obiecywał dociążenie i wreszcie sprawiedliwe potraktowanie supermarketów, a de facto przedstawia propozycję ustawy, która wyeliminuje właściwie wszystkie polskie inicjatywy handlowe? Ja się pytam, co to jest za minister? Co to jest za propozycja? Obiecuje się wprowadzenie sprawiedliwości w systemie regulacji podatkowych w Rzeczypospolitej, a de facto za tą obietnicą kryje się kasacja polskiego handlu w ogóle. Co ja mogę powiedzieć, jako filozof? Otóż, że taki człowiek jest zamachowcem. On nie jest ministrem. On dokonuje zamachu. Ale na czym polega jeszcze tragedia tego aktu? To jest minister, który nam obiecuje przywrócenie praworządności w sferze handlu – powiedział prof. Guz.
Wykładowca uznał to za próbę kasacji resztek polskiego kupiectwa i polskiej podmiotowości gospodarczej.
- Ja osobiście uważam taki akt prawny za zamach. Tylko wtedy państwo czyni obywateli podmiotami, kiedy ustanawia prawa, które wspierają jego własną podmiotowość. To my mamy w polskim państwie ustanawiać ustawy, które troszczą się o wielomiliardowy biznes zagraniczny?
Zdaniem Guza rząd powinien w pierwszym rzędzie zadbać się o godne życie Polaków. Poza tym sieci nie płaciły szereg lat podatków i w takim to właśnie momencie przychodzi bubel prawny ekipy Szydło.
- Co to mówi? Otóż, że racjonalność mamy zdeformowaną. Takie mamy deficyty na płaszczyźnie intelektu, że najprostszych relacji nie rozumiemy. Bo, jeżeli jestem rządem polskim, to moim celem jest dobro podmiotowości Polski. I muszę to w każdym akcie prawnym czynić – dadał.
Następnie ksiądz Guz odniósł się do inwestycji rządu polskiego w innowacje.
- Wielomilionowe inwestycje polskiego rządu, czyli polskiego Narodu, w innowacyjność są ustawione pod największe koncerny świata. To oznacza, że jeśli nawet polski uczony zdobędzie grant do przeprowadzenia wynalazków i dokona tego wynalazku, to i tak ten wynalazek jest już przeznaczony dla koncernu zagranicznego. Oznacza to, że na rynku światowym produkt, który wynalazł polski profesor, funkcjonuje pod szyldem koncernu, pod który ten wynalazek został dokonany. Zero zysków ma państwo polskie, wyzerowany jest zysk Narodu polskiego, bo pod jego sztandarem nie ukazuje się na rynku światowym ani jeden wynalazek. Gdzie jest tutaj racjonalność? Przecież złotówki bym nie wydał jako rząd polski na to, żeby wspierać obce koncerny. Wszystkie miliony bym wydał, jako polski rząd, dla wspierania rodzimej przedsiębiorczości – punktował profesor.
Następnie prelegent podał przykład z Belgii. Tam przedsiębiorca zamawia wynalazek na rodzimej uczelni. Ta korzysta z fundusz inwestycyjnych i opracowuje projekt.
- W obecnym rozdaniu na rozwój nauki Holandia ma około 1300 grantów tzw. liderów. Taki grant prowadzi całość badań i można sobie zaprosić szereg uczonych z całego świata. Oni wykonują rzecz drugorzędną, bo wiadomo, że liderem tego grantu jest holenderski uczony. Ten kraj ma 1300 takich grantów liderowych o wielomilionowym funduszu każdy. A ile ma Polska? Ile polska nauka ma grantów liderów? Zero! – Obnażył „uczciwość” UE uczony.
www.e-plonsk.pl Nacjonalistyczny serwis miasta Płońsk
Inne tematy w dziale Polityka