Gwiazda prawicy jest słusznie nazywana gwiazdą. Papcio-Szymcio Wildstein, był przedwojennym komunistą. Natomiast jego matka, Genowefa, ponoć pomagała po wojnie żołnierzom AK.
Bronek jest kawalerem Orderu Orła Białego, choć ma żonę. Jako dziennikarz raczej należy do dużego tworu indoctus-ów, chcą pisać o rzeczywistości, choć jej kompletnie nie rozumieją. Ba, takie czasy- socjalistyczne. Walka z komuną cechowała także nową lewicę (np.: Kuroń, Michnik, Geremek, etc.).
Wildstein bronił ostatnio umysłowego dziwoląga, niejakiego Grossa. Nie chciał, aby twórcy paszkwili na temat Polaków odebrano Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. No, ale Wildstein wszystko wie lepiej, a nawet najlepiej. Oto jego ostatnio namiętnie „intelektualna” wypowiedź:
„Twierdzę, że postawa ta, która dominowała w III RP, w dużej mierze przyczyniła się do odrodzenia nacjonalistycznych zmor.
Nacjonalizm jako ideologia o skłonnościach totalitarnych jest doprowadzeniem do samozaprzeczenia uzasadnionej i moralnie pięknej idei patriotyzmu. Jest także niszcząca dla polityki jako roztropnego działania dla dobra wspólnego”.
Otóż, miłość, jako relacja, może zaistnieć tylko pomiędzy osobami: ludźmi, aniołami i Bogiem (za prof. dr hab. Tadeuszem Guzem). Z tej racji patriotyzm (miłość do ojczyzny) to czysty absurdystan. Można kochać Naród i być nacjonalistą, lecz nie Gubałówkę lub własnego aligatora.
Bronek „Indomitus” Wildstein to typek spod pewnej gwiazdy. Może dostanie kiedyś nawet order Lenina…
Nasz Serwis Regionalny: Płońsk, Ciechanów, Mława, Żuromin i Przasnysz – www.narodowy-radykalizm.pl
Inne tematy w dziale Polityka