Wybrałam się w niedzielę w południe na Rynek. Dzień był mroźny, ale słoneczny, w powietrzu wisiała lekka mgiełka. Wysoko wisiała, więc powietrze miało taką szczególną przeźroczystość, rozświetloną słońcem prześwitującym przez tę woalkę.



Krakowscy zaklęci rycerze. Trochę im było chyba zimno, więc jeden przycupnął:

drugi maszerował:

a reszta krążyła wokół Sukiennic:


Najwięcej ich zgromadziło się jednak wokół Wieszcza - tradycyjnie:

A na Plantach pusto:


Taki jest plon ostatniej niedzieli, z dnia przed świętym Mikołajem. Od Niego dostałam rok temu aparat i powoli, powoli zaczyna mnie to zajęcie wciągać. Moje zdjęcia są efektem działania intuicji i przypadku, ale każda udana fotka daje mi taką frajdę, że zaczyna to być uzależniające. Mam więc zamiar prezentować tutaj od czasu do czasu to, co będzie się nadawało do pokazania, mając nadzieję, że da to komuś również choć trochę radości.
następna >>



Komentarze
Pokaż komentarze (23)