Zanim Lajkonik dotarł na Rynek, Mongołowie polegli w starciu z bracią krakowską

Cienko więc śpiewali i chrapliwie gardłowali.

Wreszcie przybył Lajkonik. Zaprojektowany przez Stanisława Wyspiańskiego strój przywdział tradycyjnie, po raz dwudziesty czwarty, pan Zbigniew Glonek.

Towarzyszył mu tradycyjny orszak włóczków.

Lajkonik został powitany tradycyjnie przez władze miasta reprezentowane przez panią wiceprezydent Elżbietę Lęcznarowicz

Otrzymał też tradycyjny haracz, na który chciwie (tradycyjnie) rzucili się przedstawiciele mediów.

Następnie wzniesiono, tradycyjny rzecz jasna, toast na szczęście.

Władza usiłowała negocjować z Lajkonikiem...

ale on wziął ją - tradycyjnie - w obroty.

W stronę publiczności poleciały cukierki...

Nadeszła chwila pożegnania

Poprzedzany kapelą mlaskotów...

Lajkonik oddalił się w stronę restauracji "Hawełka".

Tradycji stało się zadość.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)