Konrad Sikora 1 Konrad Sikora 1
25
BLOG

Co nam tu wyciekło?

Konrad Sikora 1 Konrad Sikora 1 Polityka Obserwuj notkę 0

Po publikacji "Newsweeka" gorąco zrobiło się w podlaskim PiSie. Dwa miesiące tego roku to pasmo porażek i problemów. Odwołanie wojewody, niezdolność do wybrania zarządu województwa i wreszcie afera "ściekowa".

Partia ewidentnie nie ma pomysłu jak załagodzić spór pomiędzy Krzysztofem Putrą i Krzysztofem Jurgielem. Pozycja tego pierwszego, pomimo faktu, iż znów został szefem pisowskich struktur na Podlasiu, słabnie. Przegrał z kretesem bitwę o Białystok w wyborach samorządowych. Swoimi decyzjami doprowadził do kompromitacji podlaskiego Sejmiku. Ma świadomość tego, że grunt pali mu się pod nogami i dlatego nie pozwolił na kompromis przy wybieraniu zarządu województwa. Kompromis, który byłby sukcesem Podlasia, ale jego osobistą porażką.

Aż siedem razy zgłaszano kandydaturę Krzysztofa Tołwińskiego na stanowisko wicemarszałka. Obiecano mu je w zamian za opuszczenie PSL i przejście na stronę PiS. Od początku było jednak wiadomo, że nie ma on szans na wybór. Mimo to próbowano po raz kolejny i po raz kolejny. Tylko po to, aby zyskać na czasie i straszyć widmem nowych wyborów. Przy okazji mówiono o chęci kompromisu. Ciekawe rozumienie tego słowa ma marszałek Putra. Jego zdaniem kompromis jest wtedy, gdy w pięcioosobowym zarządzie nie ma miejsca dla przedstawicieli partii innych niż PiS i Samoobrona.

Pan marszałek Putra wciąż powtarzał, że jego partia dysponuje większością w Sejmiku. Tutaj też trudno wyczuć co miał na myśli. Jak bowiem nie spojrzeć mandaty rozłożyły się po równo 15 na 15. Więc dlaczego jedno 15 jest większością, a drugie nie? Mam nadzieję, że kiedyś poznamy jakiś matematyczny wywód, który udowodni, że 15 jest większe od 15.

Poza tym, jeśli PiS i Samoobrona dysponowały w Sejmiku większością to dlaczego nie były w stanie wybrać zarządu? Na to pytanie marszałek Putra ma jedną odpowiedź - bo Platforma chciała za dużo stołków. Może i chciała, tego się nie dowiemy, bo nie było nam dane poznać nawet jednego nazwiska potencjalnego kandydata na stanowisko wicemarszałka.

A przecież wystarczyło zgłosić któegoś z radnych PO. Zagłosowaliby przeciwko swojemu człowiekowi? Można było oddać dwa stanowiska, biorąc sobie również dwa plus fotel marszałka. Na takie rozwiązanie zabrakło jednak marszałkowi Putrze inteligencji. Sztuka dyplomacji jest muz zupełnie obca, co potwierdza niemal każdym swoim wystąpieniem publicznym. Daltego prędzej, czy później będzie musiał pogodzić się z tym, że straci swoją pozycję.

Czy Krzysztof Jurgiel jest od niego lepszy? Trudno oceniać. On również ma na swoim koncie parę wpadek. Wydaje się jednak, że najważniejszą cechą różniącą go od Putry jest większa otwartość na dialog. Może nie jest tak przebojowy i charyzmatyczny jak Putra. Ale to, że jest bardziej giętki w rozmowach z politycznymi przeciwnikami może okazać się jego siłą. Na Podlasiu narasta przesyt językiem wojny i konfrontacji, którego używa Putra. Ludzie zobaczyli, że może być normalnie, że region ma szanse na rozwój i oczekują od polityków, że nie będą w tym przeszkadzać.

Działalność pana Putry już kosztuje nas kilka milionów złotych z powodu wyborów do Sejmiku. Może kosztować jeszcze więcej, jeśli Podlasie przez opieszałość i paraliż urzędu marszałkowskiego straci miliony euro z unijnych dotacji.

 

Otwarty na ludzi, uczulony na obłudę i na sytuacje, w których osobisty interes bierze górę nad rozsądkiem i zwykłym poczuciem sprawiedliwości. Nie znoszę relatywizmu w stosowaniu prawa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka