Chciałbym wyjaśnić wszelkiej maści lemingom, postkomunistom, palikociarzom i fanom Zbiegniewa "Zbyszka" Ziobry, dlaczego tak znienawidzone Prawo i Sprawiedliwość oznacza, w gruncie rzeczy, wolność. Do dzieła zatem!
Media głównego nurtu uwielbiają straszyć CBA, Jarosławem Kaczyński, jego brakiem konta w banku, jego miłością do kotów, jego zębami, jego butami, jego słowami. Czasami uzupełniają to kpinami z wyglądu posłanki Sobeckiej albo Fotygi (bo Grodzka i Senyszyn to ślicznotki, jak mniemam). Bądźmy jednak wyrozumiali - cóż te media mogą zrobić, skoro są w nich miernoty pokroju Kraśki, Werner tudzież resortowych dzieci. Edukujmy i jeszcze raz edukujmy społeczeństwo. Przejdźmy jednak do meritum, które składać się będzie z kilku retorycznych pytań.
Otóż, czy za rządów PiS - u:
- nabazgrano swastyki na pomniku ofiar niemieckiego pogromu w Jedwabnem?
- utrudniano przyznanie koncesji na nadawanie prywatnej telewizji?
- zamordowano asystenta posła?
- ciskano w byłego premiera zepsutym mlekiem?
- poseł pozwolił sobie na walenie piąchą w kamerę dziennikarki?
- podwyższano podatki i zabierano oszczędności?
- walczono z symbolami religijnymi?
- lewactwo blokowało legalne marsze organizacji patriotycznych?
- zatrzymano internautę za ośmieszanie prezydenta (bo ś.p. Lech Kaczyński był niezwykle mocno ośmieszany)?
Odpowiedź jest jedna - NIE. Głosujcie dalej na PO, to tych pytań przybędzie w tempie geometrycznym.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)