Wstyd się przyznać, ale nie znam tej pani, chyba bym nawet nie potrafił odróżnić jej piosenki od utwory Edyty Górniak, to zupełnie nie moje klimaty. Jako artystka mnie zupełnie nie interesuje, natomiast jako obywatelka i bohaterka pewnego skandalu - i owszem.
Skandal ten wybuchł po tym, jak w wywiadzie podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat Biblii. Cóż takie jednak powiedziała? Mamy spory (jak na wywiad) akapit poświęcony Biblii, który zaczyna się od gorących pochwał:
"są tam super, zajebiste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości, chęć bycia dobrym człowiekiem"
Potem jednak wypowiedzi zdystansowane:
"natomiast ciężko mi wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość, bo gdzie w tej Biblii są dinozaury? Jest siedem dni stworzenia świata i nie ma dinozaurów. To mi się kłóci."
Chyba nikt nie zaprzeczy, że się kłóci?
"Czyli bardziej wierzysz, mówiąc w cudzysłowie, w dinozaury niż w Biblię?
Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła..."
I tu się zaczęło.
Pozew przeciw Dodzie złożył ex-poseł Unii Pracy Ryszard Nowak (samozwańczy przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami), który nawet w środowisku organizacji antysektowych uchodzi za skrajnego oszołoma i odcinają się od niego tak dominikanie jak i organizacje świeckie. Dowiaduję się właśnie, że prokuratura postawiła jednak Dodzie zarzut obrazy uczuć religijnych. Co jednak najbardziej skandaliczne, to na biegłych powołała językoznawcę i dwóch biblioznawców.Biblioznawców, czyli teologów zajmujących się Biblią. Tym samym sąd świecki staje się sądem bez mała inkwizycyjnym, skoro wyznawcy jednej religii służą za ekspertów dla władzy świeckiej osądzającej wyznawczynię innej religii. Ściślej, osobę religijnie niezależną, której przekonania nie mają wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Powiada ona:
"Także staram się rozsądnie podchodzić do rzeczywistości, oczywiście wierzę w siłę wyższą, niekoniecznie nazwaną bogiem. Są różne religie, każdy człowiek stara się w coś wierzyć, ja też w coś wierzę. Staram się modlić, jestem wychowana w duchu religijnym, natomiast mam swój pogląd i nie jest to związane z tym, że spotkałam się z Adamem. To już było sprecyzowane od dawien dawna."
Jakim prawem więc osądzać ją będą bibliści?
Ale pójdę dalej, i zadam pytanie, jaka jest merytoryczna wartość opinii Dody. Zapewne czytać to będą w większości katolicy, zachęcam jednak, aby spojrzeć na poniższe fragmenty tak, jakby zostały one opublikowane w rubryce „listy do redakcji” młodzieżowego czasopisma - spróbujmy wczuć się w mentalność Dody, czy np. jakiegoś ateisty:
"A pośród niego było coś w kształcie czterech żywych istot. A z wyglądu były podobne do człowieka, lecz każda z nich miała cztery twarze i każda cztery skrzydła. Ich nogi były proste, a stopa ich nóg była jak kopyto cielęcia i lśniły jak polerowany brąz. Pod ich skrzydłami z czterech stron były ludzkie ręce; a te cztery żywe istoty miały twarze i skrzydła. Ich skrzydła nawzajem się dotykały; ich twarze nie obracały się, gdy się posuwały, każda posuwała się wprost przed siebie. Ich oblicza wyglądały u wszystkich czterech z przodu jak twarz ludzka, z prawej strony jak twarz lwa, z lewej strony jak twarz wołu, a z tyłu jak twarz orła. Takie były ich oblicza. A ich skrzydła były rozpostarte ku górze; u każdej dwa nawzajem się dotykały, a dwa przykrywały ich ciała."
albo to:
"rozległ się głos, a oto powstał szum; i zbliżyły się kości, jedna kość do drugiej. I spojrzałem: a oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlokła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie było."
albo wizje miasta zstępującego z nieba?
Czy osoba, która nie wierzy natchnienie Biblii, nie ma podstaw, by skojarzyć powyższe fragmenty z opisami wizji narkotycznych? Osobiście trudno mi się wypowiedzieć, gdyż moje doświadczenia tego typu są nad wyraz skąpe (sprowadzają się do lektury książek Carlosa Castanedy), a jednak w religioznawstwie związek między wizjami proroczymi a substancjami odurzającymi jest czymś oczywistym, co oczywiście nie oznacza, że jest to jedyny sposób, w jaki prorocy i szamani różnych religii wprowadzali się w trans. Tak czy inaczej skojarzenie to jest moim zdaniem w pełni uprawnione na gruncie religioznawstwa, które to stanowisko w procesie sądowym reprezentowane nie będzie.
Dodzie można by zarzucić brak wiedzy na temat religijności starożytnych Izraelitów (z tego co się orientuję, prorocy tych regionów raczej nie stosowali roślin odurzających, wprowadzali się w trans tańcem) albo nieznajomość takiego gatunku literackiego jak proroctwo biblijne. Ale karać ją za skojarzenie, które samo w sobie jest uprawnione, a jedynie nie jest zgodne z katolicką pobożnością? Zresztą karanie za głupotę również jest precedensem nad wyraz niebezpiecznym, który rychło doprowadzić mógłby do przeludnienia więzień.
Przypomina mi się scena z filmu Agora, gdzie św. Cyryl domaga się, by państwowy urzędnik uklęknął przed Biblią. W filmie urzędnik okazał się godny swego urzędu.
Post Scriptum tudzież UZUPEŁNIENIE
Wiadomo coś więcej o owych ekspertach biblioznawcach: sąd powołał świeckiego i duchownego. Sam ten dobór jest absurdalny, jeśli bowiem ekspert świecki nie jest wojującym antyklerykałem, ale po prostu zachowuje neutralność, to przewagę ma strona kościelna, czyli obrażona. Pomijam, iż samo pozostawanie w stanie świeckim nie oznacza, iż ktoś musi być niewierzącym biblistą. Zastanawiałem się, o co można zapytać takich ekspertów. Już wiem. Jak podaje Newsweek "Według nieoficjalnych informacji, opinie częściowo uznają, iż Doda znieważyła publicznie przedmiot czci religijnej, co jest warunkiem uznania przestępstwa obrazy uczuć religijnych innych osób). Biblia jest przedmiotem czci religijnych dla chrześcijan - przypomniał w swej opinii biegły duchowny." Szkoda, że nie wiadomo, co napisał biegły świecki. A zatem sąd podąża tu według logiki, którą znamy już z procesów Kaczyński v. Wachowski, czy polustracyjnych procesów L Wałęsy z historykami: nie jest ważna rzeczywistość, zgodność lub nie wypowiedzi z rzeczywistością. A zatem całe moje pisanie na marne...
Konsekwencje wyroku skazujacego dla Dody mogą być nieco poważniejsze i szersze niż jej osobisty ewentualny dyskomfort. Pojawia sie pytanie, czy w ogóle można będzie uprawiać w Polsce biblistykę inaczej niż na kolanach? Czy stwierdzenie, iż w jakiejś z ksiąg biblijnych dopuszczono się manipulacji, choćby jamo w sobie było możliwe do obrony i poważnego naukowego uzasadnienia, nie okaże się obrazą uczuć religijnych?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)