Mówią ze około 48% uprawnionych do głosowania poszło głosować w wyborach samorządowych, tym samym oddając tylko około 80% procent głosów ważnych. Więc wychodzi na to że tylko niecałe 40% uprawnionych do głosowania oddało głosy ważne.
Na dzień dzisiejszy aż 60% Polakow (w.g Rzeczpospolita) uważa że wybory nie były fałszowane co może sugerować jako oczywiste dwie skrajne interpretacje tego zjawiska przy czym nie mozna wykluczyc nieskończonej ilosci wszelkich permutacji pomiedzy:
Pierwsze to takie, że wszyscy obywatele którzy nie poszli głosować są zadowoleni z rzetelnosci wyników wyborczych.
Lub drugie, że wszyscy co poszli głosowac i oddali ważne głosy plus 20% społeczenstwa które nie poszło głosować wogóle są zadowoleni z rzetelnosci wyników wyborczych.
W obu skrajnych hipotezach nie uwzględnian nieuków i debili bo nie wiadomo jak ich traktować. Są zapewne nieobliczalni.
Teraz pojawia sie taki problem natury akademickiej, że jeśli wśród tej częsci społeczenstwa, która spelniając obywatelski-patriotyczny obowiazek, poszła do lokalu wyborczego, żeby oddać głos mamy aż 20% debili i nieukow, to jaki procent debili i nieuków mamy wśród tych 60% respondentów co oddali swój głos na ważnosć tych wyborów?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)