Czy badania NPW na nieobecnośc trotylu są dla mnie wiarygodne? Nie są, oczywiscie że nie są i to z wielu powodów.
Zasadniczym jest ten że niezbyt jasna jest ogólna rola jaką Prokuratura pelni w tym całym cyrku zwanym dochodzeniem. Zwykle, w rozumieniu potocznym, prokurator to taki gość ktory prowadzi śledztwo w celu zebrania dowodów i postawienia zarzutów osobie która popełniła lub jest podejrzana o popełnienie przestępstwa. Jakoś w tym konkretnym przypadku byłem i jestem pod nieodpartym wrażeniem że tzw Prokuratura dwoiła sie i troiła, jak mogła, żeby czasami nie znależć winnego, żeby nie postawicć zarzutów i żeby "Broń Boże" nie pojawiły się jakieś podejrzenia o zamach lub że doszło do jakiś konkretnych przestępstw.
Stąd mając jasne zrozuminie swojej misji " niezależna" Prokuratura w sposób umiejętny sprowadziła sprawę na boczny tor, tor ktory wiadomo było, już z góry, że prowadził do nikąd. Wiadomo przecież, że jeśli bada się probki w których nie ma poszukiwanej substancji to się tej substancji tam nie znajdzie, niezależnie od tego jak wyszukana czy tez jak prymitywna jest metada badawcza. Wynik będzie ten sam, niezależnie czy badać będą geniusze analitycy chemiczni, czy też jacys partacze bez dokumentów. Jak nie ma to nie ma.
Patrzać na to z pewnej perspektywy to tak naprawde byłbym zdziwiony gdyby badania laboratoryjne potwierdzily obecnoć trotylu i dopiero w tym miejscu tzw szczena by mi opadła i miałbym spore wątpliwości.
Więc spróbujmy wyobrazić sobie sytuację w ktorej cały rytuał śledczy pokazywany dla nas w mediach z udziałem Prokuratury i Pancernobrzozowych aktywistów doprowadza do sytuacji w której nasi dzielni badacze jadą do Smoleńska żeby po dwoch latach leżakowania wraku pod gołym nieben, tudzież będąc pod ścisłym nadzorem radzieckich towarzyszy zbadać wrak na trotyl i go znaleźć....
....po czym nasz Premier Tusk czy nasz Prezydent Komorowski serwuja wyniki badań przed nos Putina jako dowód jego zbrodni? heheheh dobre!



Komentarze
Pokaż komentarze (1)