Ostatnimi dni mało czasu na pisanie, pochłonięty jestem pracą która daje mimo wysiku satysfakcję... - finansową także. Są wzloty i upadki pewne napięcie gdyż jestem na swoim i jakby sam jestem stabilizacją dla siebie i rodziny.
Jednak zauważyłem, że przeplatanie się wzajemne właśnie sukcesów i "min", czy stresów i obaw, pełnią szczególną rolę w życiu duchowym. Ten "ruch" powoduje, że poszukuję równowagi i także obecności Boga który jest skałą i jest ponad wszystkim.
Zatem gdy mam gorszy okres, mocniej szukam Go i trzymam się Jego obecności gdyż z Nim, moje porażki mają inny, dobry smak, zaś bez Niego są jak fura przygniatającego piachu.... .
Gdy zaś mam sukces jakby mniej wysiłku z mojej strony aby być w świadomej obecności.
Więc jak wdech i wydech potrzebny do życia, tak u mnie w życiu duchowym potrzebne są porażki i sukcesy. To daje pewną równowagę i chroni przed zbytnim zadufaniem w sobie a uczy pokory jak i dystansu do sukcesów mając na uwadze przyjaźń z Tym, Który jest Panem zarówno moich sukcesów jak i porażek.
W tym sensie Panem, że mogącym wszystko a także w swojej opatrzności także wychowującym mnie prowadzi mnie przez nie... .




Komentarze
Pokaż komentarze (5)