Witam,
Tradycyjnie obserwujemy sobie z Melmac to co się dzieje. Jako, że obiecalismy sobie niczemu się nie dziwić, nie dziwimy się. Natomiast pojawił się pewien problem semantyczny. Otóż, dowiedzielismy się, że istnieją ludzie, którzy wychodzą na ulice aby bronic tych co orzekli, że kradzież pieniędzy tych samych ludzi jest zgodne z prawem i konstytucją. Co więcej, do wychodzenia na ulice zachęcają goście, którzy tejże kradzieży dokonali.
Jako, że skala określeń na hmmmm... inteligencję ludzką już dawno nam się skończyła, mamy problem z nazwaniem postawy ludzi, którzy poświęcają czas, zdrowie i pieniądze aby bronić tych co tychże samych ludzi bezczelnie okradli.
Może ktoś pomoże?
Pozdrawiam :)



Komentarze
Pokaż komentarze (14)