polimar polimar
114
BLOG

Europofilia – czyli jak trwoga to do Unii

polimar polimar Polityka Obserwuj notkę 2
Strach często nie jest dobrym doradcą a szczególnie w ważnych czasach. Dlatego warto się chwile zastanowić nad wstąpieniem do Unii Europejskiej, za nim z przerażeniem do niej się wpadnie.

Strach ma wielkie oczy lecz mało widzi

Niektórzy mówią, że wojna zmienia wszystko, ale czy na pewno? Czy po inwazji Rosji na Ukrainę zobaczymy zupełnie nowy świat? Oczywiście że tak może być ale pod warunkiem, że ta inwazja pójdzie dalej w głąb Europy i wybuchnie Wojna Świata, w tedy rzeczywiście będziemy mieli zupełnie inny obraz po wojnie. Jednak w przypadku nie rozlania się konfliktu nie rozleje się dalej niż poza granice Europy to niestety, ale istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że świat wróci do swych dawnych przyzwyczajeń i problemów. Oczywiście wojna zmieni wszystko w samej Ukrainie jednak czy ta zmiana pójdzie dalej, czy inne kraje będą potrafić wyciągnąć wnioski z cudzej tragedii? W to szczerzę wątpię.

Obecnie możemy zauważyć tendencje krajów takich jak Gruzja czy Mołdawia, które odczuwają bezpośrednie zagrożenie od Kremla, że chcą przystąpić jak najszybciej do Unii Europejskiej, czego jednym z impulsów na pewno była inicjatywa wobec Ukrainy i w ekspresowym tempie próby przyznania jej statutu kandydata. Jak bardzo abstrakcyjnie to zabrzmi należy jednak trochę na chłodno się zastanowić, czy na pewno wstąpienie do UE jest najlepszym pomysłem. Na przykład Gruzja dobre parę lat zwlekała z tą decyzją i pozostała na stopie dobrej współpracy z UE, a dziś w trybie awaryjnym chce do niej przystąpić. Jak wiemy z życiowego doświadczenia strach i pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą, jednak podczas okresu wojennego nie ma często dobry decyzji a jedynie te mniej złe.

Zyskowne korzyści

To nie jest tak że kraje takie jak Gruzja, Mołdawia a tym bardziej Ukraina nic nie zyskają na przystąpieniu do wspólnoty europejskiej, dlatego dla uczciwości osądu należy wymienić najważniejsze z nich. Z pewnością najważniejsze w obecnej sytuacji okazałby się status i poczucie bezpieczeństwa. Mimo iż UE nie jest sojuszem wojskowym jak NATO, to daje poczucie przynależności do dużej i silnej (choć jest siła może być dyskusyjna a nawet iluzoryczna, miejmy nadzieje nigdy tego nie weryfikować) wspólnoty, gdzie wśród sojuszników ma się największe z potęg tego kontynentu jak Niemcy i Francja.

Chyba mało kto ma wątpliwości, że atak na kraj nie zrzeszony w żadnym sojuszy, nawet jeśli miałby być to sojusz gospodarczy, jakim obecnie można nawet UE, jest dużo bardziej podatny na ataki zewnętrze. Zrzeszenie choćby w takiej wspólnocie, powoduje automatyczną reakcje pozostałych bez dnia czy dwóch zastanawiania się i miarkowania jak silna powinna być odpowiedź, jak miało to miejsce obecnie. Spowodowane jest to uwspólnianiem rynku oraz posiadania wspólnego obywatelstwa europejska. Jeśli kraj zewnętrzny siła ingeruje w kraj zrzeszony a w konsekwencji atakuje jego rynek, który jest również rynkiem wszystkich krajów członkowski, dokonuję de facto ataku na całą wspólnotę. Kwestia obywatelstwa europejskiego jest bardziej symboliczną, nie mającym realnych zapewnień militarnej pomocy, jednak w mentalności zachodnich elit dużo większe „wrażenie” zrobi atak na obywateli Europy niż na Gruzinów czy Mołdawian, co było dość mocno zauważalne w pierwszych godzinach po inwazji Rosyjskiej na Ukrainy, a jeszcze przerażająca z dzisiejszej perspektywy była reakcja na aneksje Krymu i toczoną od tamtego czasu wojnę.

Pokrótce należy również wspomnieć o korzyściach finansowych płynących z Brukseli, szczególnie jeśli kraje te wyciągnęłyby wnioski z polskich błędów i zabezpieczyły się przed drenażem krajowej gospodarki przez zachodnich potentatów.

Droga różami usypana

Jednak wejście w taki sojusz nie będzie miał z pewności samych plusów i obecny zapał oraz entuzjazm proeuropejski będzie musiał zmierzyć się po wstąpieniu do UE z całym inwentarzem jej „dobroci”. Jak można to dostrzec na przykładzie polskich konfliktów z UE jest ona organizacją dość zachłanną i chcącą wnikać bardzo głęboko w sprawy poszczególnych krajów członkowskich. Można oczywiści przyznawać racje w wielu argumentach europejskich elit negatywnie odnoszących się do obecnego rządu. Jednak problem jest inny i cytując klasyk: „A czy ktoś pytał cię o zdanie?”. No właśnie czy kogoś powinno obchodzić zdanie UE w sprawie na przykład sądownictwem (ale również statusu małżeństwa czy aborcji w których to tematach były wydawane wyroki TSUE i rezolucje europarlamentu). Na podstawię traktatów i przekazanych w nich kompetencjach możemy stwierdzić jednoznacznie, że nie. I tu właśnie te kraje mogą tak bardzo pędzące do UE mogą zderzyć się z ścianą, a to zderzenie naprawdę może zaboleć, tylko w tedy będzie raczej już za późno odwrót.

Gdzie ta Polska?

A co powinna robić polska? Ostrzegać czy zachęcać? Mimo iż odpowiedź na to pytanie może wydawać się oczywista to jaka racja za nią stoi? Myślę, że polska naprawdę mogłaby skorzystać na wstąpieniu Ukrainy, Gruzji i Mołdawii do UE, ponieważ ma wiele wspólnych interesów a Gruzini nadal pamiętają Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi a Ukraińcy poznali swoich prawdziwych przyjaciół w biedzie. Polska mogłaby stać się silniejsza dzięki takiej koalicji z mniejszymi krajami, jednak o bardzo podobnych wartościach oraz z podobnym postrzeganiem Rosji, które zawsze było bardzo sceptycznie, a mimo nagłej dzisiejszej zmiany zachodnich elit to ni oznacza, że za nie dłużej niż 5 lat te same elity postanowią zrobić wielki reset w relacjach z Rosją i dobiją „wspaniały” interes. W takich momentach na pewno warto będzie mieć poszerzoną o te kraje koalicje sprzeciwiającą się tego typu pomysłom. Dlatego uważam, że każdy rozsądny rząd myślący o dobru polski powinien wspierać takie aspiracje i zawsze powinien tworzyć szeroką koalicje patrzącą sceptycznie na imperialną Rosję oraz każdy kraj robiący z nią wielkie interesy, jak Niemcy przez ostatnie lata.

Decyzja jednak powinna należeć do tamtych społeczeństw i mam nadzieje, że będą mogły same o tym rozsądzić w spokojnych czasach, ponieważ nie mam wątpliwości, że przedłużający konflikt będzie tylko potęgować pęd ku UE i trudno temu się dziwić z ich perspektywy.

           Polimar


polimar
O mnie polimar

Politolog który pisze o fundamentach rzeczy aktualnych. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka