0 obserwujących
15 notek
8221 odsłon
271 odsłon

Głuszek: Anty- Katyń, głos w sprawie

Wykop Skomentuj1

Strona polska bagatelizowała sprawę warunków w obozach jenieckich. Polacy twierdzili, że wysoka śmiertelność jeńców była wynikiem czynników niezależnych, takich jak panujące epidemie, ciężkie warunki wynikające z wojny i brak możliwości zapewnienia przez władze polskie lepszych warunków m.in. z powodu braku pieniędzy na odzież, leki i żywność. Było to zgodne z prawdę. Pomimo tego, próbowano jeńcom pomóc. Część z nich skierowano nawet do pracy, za którą otrzymywali większe racje żywnościowe i drobne pieniądze. Próbowano też zapewnić im lepszą opiekę medyczną. Jednak strona polska nie była w stanie zapewnić godziwych warunków mieszkalnych i sanitarnych dużej liczbie jeńców. Kraj był biedny i zacofany, słabo zorganizowany. To samo dotyczyło armii polskiej i obozów dla jeńców. Dostawy żywności, leków i odzieży jeśli w ogóle nadchodziły, to były w większości rozkradane. Opieka medyczna była szczątkowa. Brak było nadzoru i kontroli nad kadrą obozu. Prośby o pomoc do społeczności międzynarodowej też nie odnosiły należytego skutku.

Władze polskie dbały przede wszystkim o własne wojsko i ludność, jeńcami zajmując się na końcu. Było to zrozumiałe, aczkolwiek może dziś budzić nasze zastrzeżenia. Trzeba jednak pamiętać, że toczyła się wówczas wojna, kraj był zniszczony i spustoszony, nie można było wszystkich wykarmić i ubrać, trzeba było dokonywać wyborów, czasami dramatycznych. Oczywiście nie może to być usprawiedliwieniem dla wszystkich niegodnych czynów popełnianych wobec sowieckich jeńców. Tym co dodatkowo kładzie cień na istnienie obozów jenieckich dla Sowietów w latach 1919-1921, było funkcjonowanie w nich odrębnych baraków dla komunistów. Była to segregacja jeńców ze względu na przekonania polityczne i było to niezgodne z międzynarodowymi konwencjami.

W grudniu 1921 roku doszło w obozie w Strzałkowie do incydentu z użyciem broni palnej. Jeńcy sowieccy, mimo zakazu, opuścili w nocy swoje baraki. Wartownicy otworzyli ogień do więźniów. Jeden z nich został ranny. Władze sowieckie wystąpiły z ostrym protestem na arenie międzynarodowej. Przypadków użycia broni przez strażników w obozie w Strzałkowie było więcej. W dokumentach znajduje się około 30-40 przypadków śmierci z adnotacją „zastrzelony przez posterunek”, „przestrzelony kulą karabinową”, „przebicie kulą karabinową kiszek i nerki”. Nie wiadomo jakie były okoliczności tych zdarzeń. Nie wiadomo też, czy przeprowadzono śledztwa w tych sprawach i czy wyjaśniono, kto i dlaczego strzelał. Brak jest dokumentów dotyczących tych zdarzeń. Były też przypadki, że polscy wartownicy bili więźniów. Zostali jednak za to zawieszeni w czynnościach i ukarani.

O złych warunkach panujących w obozie w Strzałkowie i innych obozach jenieckich w Polsce, informowano polskich parlamentarzystów w 1919 roku i opinię publiczną (m.in. poprzez relacje Polskiego Czerwonego Krzyża). Powstała nawet specjalna komisja sejmowa zajmująca się monitorowaniem warunków bytowych jeńców wojennych w polskich obozach. Raport tej komisji trafił pod obrady sejmu w marcu 1920 roku.

Sytuacja w Strzałkowie uległa poprawie na przełomie 1920 i 1921 roku, kiedy komendantem obozowego szpitala i naczelnym lekarzem garnizonu został 30-letni poznaniak, kapitan Władysław Gabler. To m.in. dzięki jego zaangażowaniu zaczęto budować w obozie 15 nowych baraków dla więźniów, zwiększono liczbę łóżek szpitalnych w obozowej izbie przyjęć do300, aprzede wszystkim zaczęto selekcjonować chorych według chorób i rozpoczęto codzienne dezynfekcje baraków. Pojawiły się w nich m.in. piecyki. Gablerowi, którego zadaniem było opanowanie epidemii w strzałkowskim obozie, pomagało kilkudziesięciu lekarzy. Obawiano się bowiem, że epidemie mogą wydostać się poza obręb obozu i dotknąć miejscowej ludności. Wiosną 1921 roku sytuacja w Strzałkowie została opanowana. Liczba chorych spadła o połowę, a liczba zgonów do 3-4 dziennie. Kapitan Gabler uratował co najmniej 3 tysiące sowieckich jeńców od niechybnej śmierci z powodu chorób.

Pomocy jeńcom wojennym w Strzałkowie udzieliło też Amerykańskie Stowarzyszenie Młodzieży Chrześcijańskiej (YMCA). W październiku 1920 roku do obozu przybyło dwóch wolontariuszy tej organizacji, którzy zaoferowali pomoc w zorganizowaniu kinematografu, teatru, szwalni, warsztatu krawieckiego i fryzjerskiego oraz biblioteki. Przywieźli też 2 tysiące pocztówek, które jeńcy mogli wysłać do Rosji, do najbliższych. Większej pomocy udzielił więźniom Radziecki Czerwony Krzyż i jego delegatka Sempołowska. W listopadzie 1920 roku Sowieci z RCK odwiedzili obóz w Strzałkowie. W pierwszym transporcie darów dla więźniów przybyły z Rosji m.in. ciepłe kurtki, spodnie, czapki, ciepła bielizna oraz książki i trochę żywności. Były to jednak ilości niewielkie i nie mogły zaspokoić potrzeb jeńców. Z czasem zaczęły docierać do Strzałkowa większe transporty darów, ale i one nie załatwiały sprawy.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura