Wyrok wydany w ubiegłym roku na PKP LHS został uchylony, a sprawa przekazana do ponownego rozpatrzenia.
Czas jakiś temu ubolewałem nad rychłą, smutną i nieuchronną przyszłością dwóch kolejowych spółek. W dniu dzisiejszym okazało się, że z jedną z nich może wcale nie być aż tak źle. Przynajmniej nie tak prędko, jak jeszcze dwa miesiące temu, się wydawało.
Wiceminister Massel, swoją odpowiedź na
interpelację posła Sławomira Zawiślaka, zakończył słowami:
Zgodnie z rozwiązaniami przewidzianymi w Strategii dla transportu kolejowego do roku 2013, prowadzony jest proces prywatyzacji PKP Cargo SA i na chwilę obecną nie jest rozważana koncepcja wniesienia udziałów PKP LHS sp. z o.o. do spółki PKP Cargo SA .
Pełni szczęścia nie ma, ponieważ aktualizacja wzmiankowanej strategii miała być przyjęta na
ubiegłotygodniowym posiedzeniu Rady Ministrów. Przyjęta co prawda nie została, ale istnieje. I diabli wiedzą, co w niej o przyszłości towarowych spółek siedzi. Czyli nie wszystko
stracone zyskane.
Jest jednak czas na szukanie innych, korzystnych nie tylko i wyłącznie dla PKP Cargo, pomysłów na przyszłość PKP LHS. Jestem przekonany, że istnieją takie rozwiązania. Wcześniej czy później będzie trzeba z nich skorzystać, ponieważ założenie, że będzie można do końca świata łączyć w jednej spółce funkcje zarządcy infrastruktury i przewoźnika, wcale nie musi być słuszne.
Brak innych pomysłów, niż pozwolenie na rozpłynięcie się bardzo sprawnego i doświadczonego zarządcy infrastruktury w niemrawym molochu jakim jest PKP PLK, problem przesuwa, a nie rozwiązuje.
Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare, mawiał Cyceron. W stanie na dzisiaj, Ministerstwo Infrastruktury, daje nadzieje, że nie jest głupie. W drobnej – z punktu widzenia całokształtu kolejowych problemów – sprawie, ale bardzo ważnej w wymiarze lokalnym.
Od czegoś jednak Ministerstwo musi zacząć. Najdłuższą nawet podróż rozpoczyna wszak wykonanie pierwszego kroku.
Komentarze
Pokaż komentarze