Jakby nie ustronogłówniona notka Ernesta Skalskiego, zapewne nie dane by mi było zapoznać się z obrazkiem będącym przedmiotem tego, jakże cennego, wpisu. Obrazkiem – bądźmy szczerzy – prymitywnym. O ile wyszparowanie prezydenta jako-tako się broni, o tyle dymki dorobione niedźwiedziom, wyglądają jakby ktoś nawet z PowerPointa nie umiał korzystać.
Ale przecież nie dlatego redaktor Skalski obrazek napiętnował. Oficjalnie piętno jest za niestosowność posłużenia się prezydentem (jego wizerunkiem) w niesmaczny sposób i w niesmacznym kontekście. Jaki jednak inteligentny człowiek jest w stanie uwierzyć, że naprawdę o to chodzi? Wszak środowisko redaktora Skalskiego celowało w nie do końca obiektywnym przedstawianiu (tak to roboczo nazwijmy) postaci, działań i intencji innego prezydenta. Też wybranego w demokratycznych wyborach.
Ani chybi, redaktor Skalski pragnie zasygnalizować, że zmienił front. Kto wie, może nawet poglądy. Jest oczywiście opcja, że tylko pomylił tabletki. Nie sądzę jednak, że się do tego kiedykolwiek przyzna. Chcąc być traktowanym poważnie – jest od dzisiaj zmuszony do popełniania kolejnych, pełnych finezyjnej dwuznaczności tekstów. Albo się przyznać, co wziął, zamiast tego, co bierze zwykle.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)