Trafili dzisiaj Polokoktowcy na lokalną, polityczną imprezę. PISowską. Dno. I dwa metry mułu.
Po pierwsze odbywała się w lokalu przy głównej ulicy. Po drugie lokal dobrze oświetlony i odmalowany na jasno. Po trzecie kryształowo czyste szyby i całkowity brak firanek. Nawet kwiecia bujnego na parapetach nie było.
I ten brak alkoholu... Nic. Null. Zero. Nawet symbolicznej lampki Sophii nie dali!
No sami powiedzcie, czy to są warunki do rozmawiania o prawdziwych społecznych, politycznych i (zwłaszcza) gospodarczych problemach powiatu?
Nołej. Niedasie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)