Koalicja miłomściwie panującą postanowiła zrobić porządek z kolejną dziedziną życia. Niestety antypostępowi zaprzańcy postanowili zrobić dym. Akurat w chwili, gdy tylko Senat, tylko w ograniczony sposób, może zmienić zapisy nowelizacji ustawy medialnej. Jakby kłód pod koła, kijów w szprychy i piachu w łożyska nie mogli wcześniej...
No i cóż takiego wielkiego się stanie? Chałupnicze trzymanie i udostępnianie materiałów audiowizualnych to same kłopoty. Można podpaść z kodeksu karnego, cywilnego oraz bliżej nieokreślonej części ustaw mniejszej rangi. Na wieloletnie dochodzenia i procesy można się udostępniając (nawet głupiego GIF’a!) narazić.
Choć wcale nie trzeba. Przecież medialne koncerny odpowiednie platformy obywatelskiego sposoby ogólnodostępnego dystrybuowania treści od dawna posiadają.
Tylko dlaczego nie mogę się pozbyć wrażenia, iż nowelizacja ustawy medialnej jest częścią pakietu, w którym (ledwo miesiąc temu) odcięto stacje telewizyjne od przychodów z płatnych reklam wyborczych?
Pero, pero-o-o, bilans musi wyjść na zero…
Komentarze
Pokaż komentarze