Im bardziej się zastanawiam nad przyszłością, tym większe mam wątpliwości, na ile obowiązująca koncepcja rozwoju jest słuszna. Liberalno-ludowa koncepcja. Z jednej strony liberalna – rudecka, z drugiej ludowa – kalinowska.
Liberalna, czyli rudecka, część koncepcji rozwoju boni (broni) się jak Stefcia z Trędowatej. Bardzo tak sobie się broni znaczy się. Cóż z tego, że wielka miłość i wielki ślub, skoro na końcu smutny pogrzeb? Bezpotomny w dodatku…
Ludowa, czyli kalinowska (bo przecież nie pawlacza: kolo mniej głosów w Warszawie uzyskał niż – nawet – niejaka – najłatwiejsze Warszawianki są przyjezdne – Bodzek) zgadza się potulnie na eksterminowanie teoretycznie swojego elektoratu. Byle tylko u koryta…
Przez Rudeckie Stefcie i Kalinowskie Pawlaki. W imię lepszego jutra i bardziej pomyślnej przyszłości. Szkoda, że nie własnej.
Solą tej ziemi jesteśmy. Jej jedyną przyszłością oraz największym sensem. Nie dajmy się zakrzyczeć. Nie dajmy sobie wmówić, że naszą przyszłością jest pogrzeb (jak Rudeckiej Stefanii), bądź zesłanie (jak Kalinowskiego Jarosława) na emigrację.


Komentarze
Pokaż komentarze