No i kolejny nieoczekiwany zwrot. Andrzej Wach, po tygodniu zasiadania w zarządzie PKP Energetyka – został dzisiaj odwołany. I ta decyzja dziwi jeszcze bardziej niż powołanie. Ponieważ jeszcze wczoraj Grabarczyk Wacha bronił! A dzisiaj kolejowej ikony już nie ma. Znaczy się, nieźle Żelek po łapach dostał. Ciekawe w jakiej formie będzie rano Grzechu...
No i na podstawie jakiego sondażu podjęto decyzję. Bo nie sądzę, żeby się premier wystraszył pytań, jakie mogłyby paść jutro, w czasie debaty o nowelizacji ustawy o PKP. Padną pewnie inne. Prywatnie liczę na posła Szczepańskiego, który potrafi ożywić sejmową sale kolejowymi tematami
Na kolei, tutaj nie mam złudzeń, oczywiście nic się z powodu dzisiejszej decyzji nie zmieni. Było co ratować dokładnie rok temu. Przy pierwszym poważnym kryzysie. Tym związanym z uziemieniem InterRegio. Może jeszcze pół roku temu. Po aferze grudniowej. Ale kiedy okazało się, że największym problemem Chałubińskiego i Szczęśliwickiej jest rozstanie się z prezesem Intercity, ale tak, żeby mu CV nie spaskudzić – straciłem wszelkie nadzieje.
Po prezesie Wachu płakał nie będę. Wiedział co robił. Tym, którzy płaczą, przypominam nieśmiało, że po Gierku też płakano. A musiało minąć prawie 10 lat, żeby się coś na prawdę zmieniło.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)