Czy ustawa hazardowa wymaga korekt?

Czy ustawa hazardowa wymaga korekt?
Czy ustawa hazardowa wymaga korekt?
Obowiązująca od 1 kwietnia 2017 r. znowelizowana ustawa hazardowa bardzo mocno zmieniła realia funkcjonowania branży hazardowej w naszym kraju. Zmiany dotknęły m.in. segmentu automatów do gry, turniejów pokera, kasyn oraz zakładów wzajemnych. Po ponad czterech latach funkcjonowania wyraźnie widać już jednak, że przynajmniej w pewnych aspektach wymaga ona korekt.

Znowelizowana ustawa hazardowa uporządkowała reguły funkcjonowania właściwie wszystkich segmentów branży. Jeśli chodzi o automaty do gry – czyli tzw. jednorękich bandytów – mogą one pojawiać się tylko w przystosowanych do tego lokalach i pod warunkiem, że właściciel otrzyma stosowną koncesję. Automaty muszą być podłączone do systemu nadzorowanego przez urząd skarbowy, a lokale, w których stoją, muszą znajdować się w odpowiedniej odległości m.in. od szkół i kościołów.

Podobnie ma się sprawa z kasynami stacjonarnymi – muszą one posiadać wydawaną przez resort finansów licencję, regulamin, być wyposażone w system audiowizualny pozwalający nadzorować przebieg gry, a także – tak samo jak w przypadku automatów – być oddalone od obiektów kultu religijnego czy placówek edukacyjnych.

Największe zmiany dotknęły jednak segmentu zakładów wzajemnych. Otóż każda firma bukmacherska chcąca oferować Polakom obstawianie kuponów, musi uzyskać licencję ministerstwa finansów. Aby ją otrzymać, bukmacher musi m.in. posiadać siedzibę na terenie naszego kraju, opłacać w Polsce 12% podatku obrotowego, weryfikować wiek i tożsamość graczy (tak aby usługi były dostępne tylko dla osób pełnoletnich) oraz działać na podstawie zaakceptowanego przez resort finansów regulaminu.

Z jednej strony, znowelizowana ustawa hazardowa pozwoliła więc uporządkować pewne aspekty działania branży bukmacherskiej i ujednoliciła ramy prawne. Z drugiej jednak, po czterech latach jej funkcjonowania widać już, że w niektórych kwestiach wymagałaby uaktualnienia.

Jak uszczelnić szarą strefę?

Jednym z głównych celów ustawy hazardowej było uszczelnienie całego systemu, tak aby maksymalnie zmniejszyć szarą strefę. I choć faktycznie ulega ona systematycznemu zmniejszaniu, to i tak jest ogromna – według szacunków firmy doradczej EY, w 2020 r. obroty legalnych bukmacherów online w Polsce wyniosły 14,4 mld zł, zaś szara strefa – 12,6 mld zł. Pokazuje to, że zastosowane rozwiązania prawne, m.in. pozwalające blokować domeny internetowe bukmacherów bez koncesji, nie do końca się sprawdzają.

- Ze względu na to, że to najczęściej podmioty zagraniczne oferują polskim graczom nielegalne gry hazardowe online, regulatorom w Polsce trudno jest sankcjonować przepisy i nakładać kary. De facto prowadzi to do transferu środków od polskich graczy za granicę. W 2020 roku z kieszeni polskich konsumentów do nielegalnych operatorów trafiło w ten sposób około 1,1 mld zł - mówił agencji informacyjnej Newseria dr Marek Rozkrut, partner i główny ekonomista EY w Polsce.

Co więc powinno zmienić się w ustawie hazardowej? Eksperci postulują m.in. o rozwiązania umożliwiające skuteczniejsze blokowanie stron internetowych i płatności na rzecz nielegalnie działających zagranicznych podmiotów.

- Skuteczność obecnie funkcjonujących w Polsce mechanizmów, które mają uniemożliwiać graczom dostęp do usług świadczonych nielegalnie, wciąż jest niestety niewystarczająca. Potrzebne są dalsze działania, które zwiększyłyby efektywność administracji państwa i w ten sposób ograniczyłyby pole do prowadzenia nielegalnej działalności na rynku gier hazardowych online - dodał ekspert EY.

Stawka podatku jedna z najwyższych w Europie

W zwalczaniu szarej strefy bukmacherskiej nie pomaga też niestety określona w ustawie hazardowej stawka podatku obrotowego dla legalnych bukmacherów internetowych i stacjonarnych (jak STS, Fortuna, Betclic czy Superbet Zakłady Bukmacherskie) w wysokości 12%. Jest to jedna z najwyższych stawek opodatkowania firm bukmacherskich w Europie, która spowodowała m.in. całkowite wycofanie się z polskiego rynku wielu dużych marek, które nie chciały działać bez odpowiednich koncesji, ale również nie były skłonne płacić tak wysokich danin do budżetu państwa. Z tego samego powodu na ucieczkę do szarej strefy decyduje się też niestety spora część graczy.

Stąd tak częste postulaty branży o zmianę prawa. Najpopularniejsza w Europie jest forma naliczania podatku od gier w formie tzw. GGR, czyli Gross Gaming Revenue – w tym przypadku podatek naliczany jest od sumy wkładów graczy pomniejszonej o wypłacone wygrane, a więc po prostu od przychodu bukmachera, a nie od stawki zakładu. O jakichkolwiek poluzowaniach w kwestiach podatkowych na razie jednak nie słychać.


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Komentarze