11 obserwujących
594 notki
692k odsłony
  1096   2

Ws. ekologii zawiniły wszystkie strony. Z naszej najbardziej opozycja

Mamy jedną z największych katastrof ekologicznych od lat. Media temat ten rozdmuchały do granic czasami absurdu. Dlaczego tak uważam? Dlatego, że sprawa ta powinna być prowadzona spokojnie, bez nadmiernych nerwów i emocji. Wiadomo dla ekosystemu jest to niewyobrażalna strata, ale mleko się rozlało także teraz nerwy i szybkość nie dadzą rezultatów. Chyba, że komuś zależałoby na zatarciu śladów. Ale to medialna i opozycyjna maszynka naciskająca na władze nie wykryje, nie przez to wiele spraw podobnego kalibru się rozwiązuje.

Nie twierdzę, że rządzący są bez winy; zresztą nie są, bo sam to przyznał premier Morawiecki. Błąd jaki popełniono to zbagatelizowanie kwestii zatrucia rzeki, co jak sądzę sprowadzono do poziomu jednorazowego wybryku, gdzie być może ktoś wrzucił coś trującego, ale nie mogącego wywołać aż taką katastrofę. To jest największe zaniedbanie, bo potem rząd zadziałał już raczej poprawnie, bo aktywność premiera, ministrów czy chociażby wojewodów jest jak najbardziej pozytywna. Co mnie bardziej niepokoi lepszej reakcji, a na pewno szybszej oczekiwałbym od strony niemieckiej, gdzie podobne przypadki wykryto podobno już 9 sierpnia. Nie rozumiem dlaczego aż kilka dni Niemcy czekali z odpowiednimi wytycznymi. Jeśli czekali na stronę polską to sami są winni jeszcze bardziej niż polski rząd. 

Co mnie natomiast niepokoi jeszcze bardziej to reakcja polskiej opozycji. To czego oczekiwałem ws. kryzysu na granicy polsko-białoruskiej i w kwestii migrantów z Ukrainy czyli współpracy ponad podziałami. W tamtych sprawach przynajmniej w drugiej udało się w jakimś stopniu doprowadzić do "znośnej" symbiozy obu obozów, ale w przypadku Białorusi był tych symptomów brak. Tak samo jak krytykuję opozycję, tak być może rząd nie za bardzo wyciąga rękę do współpracy, co jest spowodowane chyba braku zaufania co do intencji drugiej strony. Bo często jest tak gdy taką rękę się wyciągnie, to zwykle z zemsty czy niechęci, są czynione rzeczy odwrotne do zamierzonych. Ale takich spraw jak kwestie migrantów, ale i ta dot. ekologii w żadnym przypadku nie są powodem do wykorzystywania ich politycznie, do bicia w drugą stronę politycznego sporu.

A tak się stało teraz. Tusk przyjeżdżający na Pomorze Zachodnie, spotykający się na własną rękę z samorządowcami i 'jeżdżący" po władzy, marszałek z Lubuskiego tłumaczącą swojego fake newsa tym, że tłumacz się pomylił, ale nie biorąca po uwagę, że rząd nie jest do końca winny tej sytuacji (chodzi o rtęć), to nic innego jak gromadzenie paliwa politycznego na PIS, a niestety i przyznaję to z ubolewaniem media dalej od rządzących skutecznie w Polaków tą wiedzę wpajają i próbują te kłamstwa kolportować. Gdy jednak taki fake się zdarzy, nie widzę krzty jakiejś samorefleksji i jasnego przekazania społeczeństwu, że powiedziano nieprawdę i nie tylko jedna strona jest winna. Niestety tak się nie dzieje i mamy do czynienia z kryzysem, gdzie głównym winowajcą jest rząd. Celowo pomija się wśród winnych Niemców, chociaż patrząc na ich stronę, gdzie też próbują się wybielić, my być może też powinniśmy użyć tej samej taktyki, a nie samobiczować. Niemcy źle na tym nie wychodzą. 

W tej całej sprawie za dużo jest politycznych przepychanek, a za mało merytoryki. Należałoby może odsunąć od komentowania tego wydarzenia ludzi, którzy chcą celowo dorzucić kamień do ogródka dla rządu, nie pomagając (patrz: platformerscy samorządowcy). Są to kwestie ponad podziałami i po raz kolejny patrzę z zażenowaniem, gdzie z kwestii ważnej dla Polski, ale i nie tylko, robi się cyrk na którym nikt nie skorzysta.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości