3 obserwujących
11 notek
40k odsłon
2072 odsłony

Badylarz, czyli ogrodnik socjalistycznie niepoprawny

Badylarze, czyli ogrodnicy, byli w w PRL zalążkiem wolnego rynku. Fot. NAC
Badylarze, czyli ogrodnicy, byli w w PRL zalążkiem wolnego rynku. Fot. NAC
Wykop Skomentuj32

Dlatego wadzili jako „wrogowie kraju” i badylarze, i handlarze, i prywaciarze, jak z kolei nazywano rzemieślników i drobnych przedsiębiorców. Anita Blinkiewicz w Tygodniku TVP opisywała, jak w „Dzienniku Telewizyjnym” pokazywano spekulantów, badylarzy, prywaciarzy, ale i… chomikarzy. To ktoś nieco lepszy od spekulanta: kupował towary w nadmiernych ilościach, a potem wymieniał, wprowadzano więc limity dzienne sprzedaży

 „Działalność prywatnych zakładów rzemieślniczych jest społecznie przydatna, o ile ta grupa zawodowa nie bogaci się kosztem swoich klientów i państwa. Nie wiadomo, ilu mamy bezkarnie działających kombinatorów, którzy zarabiają miliony kosztem nas wszystkich – mówił reporter DT w 1984 r. I przekonywał, że ludzie ci mają wspólne cechy. – Są pazerni, bezwzględni w interesach, czują pogardę do innych, którzy mają mniej od nich – wyliczał”.


bazar PRL
Bazar - prawdopodobnie w Rembertowie pod Warszawą. Ok. 1955-1965. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przykłady? „Handlarz sprowadzał dżinsy i sprzedawał je na bazarze za 11 tys. zł; krawiec »załatwiał« sobie atrakcyjne tkaniny, których nie było szans kupić na rynku. W połowie lat 80. przed sądem stanął człowiek, który codziennie rano kupował pieczywo w piekarni, a potem sprzedawał z zyskiem w miejscowości, w której nie było sklepu. To, że klienci byli zadowoleni, nie miało znaczenia”.

Jak mówił historyk ze Szkoły Głównej Handlowej dr Andrzej Zawistowski, władza nie mogła znieść, że ktoś łamie monopol państwa w obrocie jakimś towarem albo nie boi się brać spraw w swoje ręce. Bo „nie mogło być tak, że ktoś lepiej funkcjonował niż gospodarka centralnie sterowana”.

Zatem spekulantów ścigano i skazywano jak kryminalistów, a enklawie prywaciarsko-badylarskiej pozwolono istnieć, ale piętrzono jej trudności. Wprowadzano mnóstwo przepisów regulujących ich działalność, musieli starać się o koncesje, byli kontrolowani, utrudniano im najem lokali lub żądano wysokich czynszów. Odgórnie ustalano też ceny i marże, a na bazary co jakiś czas wysyłano milicjantów.

A mimo wszystko sobie poradzili. I po upadku PRL zaczęli prowadzić interesy w wielu, czasem zupełnie innych dziedzinach – szybko dostosowali się do zmian i budowali polski kapitalizmu.

BW


Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka