Gwałtowny wzrost cen ropy
Konflikt zbrojny rozpoczęty 28 lutego przez Stany Zjednoczone i Izrael przeciwko Iranowi wywołał poważny wstrząs na światowych rynkach surowców. Cena ropy Brent wzrosła z około 70 do nawet 120 dolarów za baryłkę.
Kluczowe znaczenie ma sytuacja w cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu. Szlak został częściowo sparaliżowany przez działania wojenne oraz zagrożenie atakami dronów i rakiet.
Eksperci oceniają, że obecne ograniczenie podaży może być większe niż podczas kryzysów naftowych z lat 1973 i 1979.
Linie lotnicze podnoszą ceny i ograniczają loty
Najbardziej odczuwalne skutki wzrostu cen ropy pojawiają się w transporcie. W branży lotniczej paliwo stanowi od 20 do 40 proc. kosztów operacyjnych, dlatego linie lotnicze zaczęły podnosić ceny biletów i dopłaty paliwowe.
Przewoźnicy tacy jak Air New Zealand, Qantas, SAS czy Hong Kong Airlines zwiększyli opłaty nawet o ponad 35 proc. Finnair ostrzegł z kolei, że przy przedłużającym się konflikcie problemem może być także dostępność paliwa lotniczego, co może prowadzić do ograniczania liczby połączeń.

Zakłócenia w Polsce. Odwołane loty z Warszawy
Konsekwencje konfliktu widoczne są również w Polsce. Jak poinformował prezes Polskich Portów Lotniczych Łukasz Chaberski, od początku walk na Bliskim Wschodzie odwołano już 90 połączeń z i na Lotnisko Chopina w Warszawie.
Powodem są przede wszystkim decyzje przewoźników o zawieszeniu lotów do regionu. Dotyczy to m.in. połączeń PLL LOT do Dubaju i Tel Awiwu czy lotów Air France do Dubaju, Rijadu, Tel Awiwu i Bejrutu.
Ruch pasażerski z kierunków Zatoki Perskiej stanowi około 8 proc. całego ruchu warszawskiego lotniska, dlatego przedłużający się konflikt może mieć znaczenie także dla turystyki i działalności przewoźników.
Państwa wprowadzają działania oszczędnościowe
Rosnące ceny ropy zmuszają rządy do podejmowania nadzwyczajnych działań. Węgry wprowadziły zakaz eksportu paliw i uwolniły strategiczne rezerwy, Chorwacja zdecydowała się na limity cen, a Litwa rozważa obniżenie akcyzy.
W wielu krajach pojawiły się także działania mające ograniczyć zużycie energii. Pakistan zamknął szkoły na dwa tygodnie i wprowadził pracę zdalną, Filipiny testują czterodniowy tydzień pracy, a Tajlandia ograniczyła zagraniczne podróże służbowe urzędników.
Analitycy ostrzegają, że jeśli konflikt się przedłuży, ceny ropy mogą wzrosnąć nawet do 150 dolarów za baryłkę. W takiej sytuacji światowa gospodarka mogłaby ponownie stanąć w obliczu recesji podobnej do tej, która nastąpiła po wcześniejszych kryzysach naftowych.
n/z: lotnisko, start lotu samolotu w Cotswolds, Wielka Brytania. fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN
RD





Komentarze
Pokaż komentarze (1)