Ignatio Ignatio
206
BLOG

Bezpartyjnym mandaty, a partiom... zimny prysznic!

Ignatio Ignatio Polityka Obserwuj notkę 1

 

Termin wyborów samorządowych zbliża się nieuchronnie. To bardzo ważne wybory. Ich wynik wpływa w skali naszej gminy, dzielnicy czy miasta i powiatu na to, jak nam się będzie żyło przez najbliższe kilka lat. Jak będą wyglądały nasze ulice i place: czy w końcu zostaną naprawione „odwieczne” dziury, czy w zimie będą rzetelnie odśnieżane czy będziemy mieli darmową ślizgawkę. Czy zostanie w końcu wybudowany tak potrzebny tunel lub fragment obwodnicy, wyremontowana szkoła, itd… To truizm. Wszyscy o tym wiemy. Podobnie jak wiemy i o tym, że każdy głos w wyborach jest ważny, ale często zniechęcamy się: co mój jeden głos zmieni? Może zmienić, choć rzeczywiście w skali kraju i wyborów parlamentarnych, jeden głos to mało. A w skali naszego podwórka? Już więcej.
 
Często też mówimy o zmęczeniu polityką, o politykach do których nie mamy zaufania. Widzimy, jak obietnice pozostają tylko obietnicami i dalej jest jak było. Z licznych przekazów medialnych, doskonale również wiemy, jak wyglądają sesje rad sprowadzające się do kłótni partyjnych koterii. Jak często nierealizowane są ważne dla lokalnych społeczności projekty, jedynie w wyniku partyjniactwa i robienia na złość innemu stronnictwu, jak blokowane są decyzje i uchwały w imię partykularnych interesów. Z pewnością nie w imię interesów mieszkańców. W skrócie można to opisać tak; że tam na sesjach się kłócą, nie są podejmowane istotne decyzje, zaś mieszkańcy dalej urywają koła na dziurach lub stoją w korkach, bo nie można wybudować np. 100 m drogi, giną w wypadkach nasi bliscy lub znajomi, bo przez kłótnię nie można wybudować prostej kładki dla pieszych czy założyć sygnalizacji świetlnej, brakuje pieniędzy na szkoły czy przedszkola, dzieci uczą się w skandalicznych warunkach, bo nasze kochane partie nie potrafią się dogadać.
 
W związku z tym proponuję, abyśmy podczas tych wyborów zmienili naszą postawę. Proponuję coś w rodzaju eksperymentu: głosujmy na tych którzy nie należą do żadnej partii! Głosujmy na ludzi a nie na partie. Głosujmy na bezpartyjne lokalne stowarzyszenia czy organizacje. Niech jakakolwiek przynależność partyjna będzie dla nas sygnałem, że na tego kandydata czy na dane ugrupowanie nie należy głosować! Zwykli obywatele będą naprawdę zainteresowani poprawą lokalnych warunków, a nie będą dyspozycyjni w stosunku do zarządów swych partii, traktując funkcję radnego nie jako misję służenia lokalnej społeczności, lecz odskocznię do kariery politycznej.
 
Niestety, teraz tacy ludzie są radnymi. Tacy radni muszą realizować wytyczne swych partyjnych przełożonych. Tacy radni myślą jedynie, co by się lepiej kalkulowało dla partii, a nie dla społeczności która ich wybrała. Tracą kontakt z rzeczywistością, zacietrzewiając się w partyjnych sporach. Jakże proroczym był wieszcz pisząc: „Ksiądz wini Pana, Pan Księdza, a nam prostym zewsząd nędza!” Wystarczy spojrzeć na to co się dzieje wokół czy to w skali municypalnej czy ogólnopolskiej: my, wyborcy jesteśmy tylko przykrywką w partyjnych swarach. Choć przecież oficjalnie wszystko dzieje się w imię naszego dobra, dla naszego dobra, aby nam było lepiej, w naszym interesie… Kpina? Komu żyje się lepiej? Kto czuje, że nasi przedstawiciele tak naprawdę reprezentują nas, wyborców? Kto tak naprawdę czuje, że ci „wybrańcy narodu” naprawdę nas reprezentują, że naprawdę dbają o nas?
 
Proponuję więc akcję: BEZPARTYJNI NA RADNYCH I PREZYDENTÓW. Dajmy szansę nowym, ambitnym ludziom. Dajmy szansę tym, którzy nie mają partyjnych pieniędzy na promowanie swych osób, nie mają szansy na przebicie się, ale będą rzetelnie reprezentowali nasze lokalne interesy. Dajmy szansę tym, którzy nie muszą tłumaczyć się przed partią ze swych decyzji i głosowań. Głosujmy na ludzi którzy chodzą po tych samych ulicach co i my, posyłają dzieci do tych samych szkół i przedszkoli, tak jak i my szukają miejsca do parkowania czy jeżdżą po dziurawych ulicach. Są naszymi BEZPARTYJNYMI sąsiadami.
 
Ktoś może zapytać, jakie gwarancje daje głosowanie na „szarych obywateli”, że będą działali w naszym imieniu? Odpowiem tak: a jaką gwarancję dają partyjni radni? A jaki interes mają ci którzy nie należą do żadnej partii w blokowaniu istotnych dla nich samych decyzji? Czy nie nastał doskonały czas rozliczania z obietnic? Kto chce być dalej oszukiwany? Zróbmy partiom w tych wyborach zimny prysznic. To będzie ostrzeżenie przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, że z nami, wyborcami trzeba się naprawdę liczyć. Może wreszcie zabiorą się do pracy dla dobra nas i Polski. 
 
Aby nie było wątpliwości: choć kibicuję pewnej partii, jestem bezpartyjny i nie mam zamiaru kandydować. Ale chcę, aby moje pieniądze nie były trwonione na bezsensowne i bezproduktywne dysputy, lecz wydawane dla dobra mieszkańców. I zagłosuję za bezpartyjnymi kandydatami czy koalicjami. Może tym razem zabiorą się za porządek w moim mieście.
Ignatio
O mnie Ignatio

Cierpliwy i zawsze z determinacją dążący do celu. Stawiający sobie bardzo wysoko poprzeczkę i surowo rozliczający się ze swych dokonań. Pragnący spokojnego życia domator, fan gotowania i zwiedzania "na żywioł". Obywający się bez telewizora, słuchacz Trójki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka