Ponoć warszawscy drobni, ale cwani oszuści sprzedawali prowincjuszom i kolumnę Zygmunta i most Kierbedzia i pewnie jakby poszukać wiele innych atrakcyjnych nieruchomości.
Po przystąpieniu Rumunii i Bułgarii do Unii Europejskiej padł jasny sygnał z centrali: stop na kilka lat dalszemu rozszerzaniu Wspólnoty.
Wiadomość z dnia wczorajszego: „Premier Donald Tusk zadeklarował, że Polska obecnie i w okresie naszego przewodnictwa w Unii Europejskiej zrobi wszystko, aby przyspieszyć proces integracji Mołdawii z UE.” Dalej wywodzi nasz Wspaniały Wódz Narodu, że akcesja leży w interesie całej Europy. To wspaniale!
Już chyba nikt ani Polacy ani nikt z polityków unijnych nie traktuje poważnie naszego rządu. Premier Tusk i jego świta wzajemnej adoracji tak skutecznie ośmiesza Polskę, że trzeba było premierowi znaleźć – używając handlowego sformułowania – nowe rynki zbytu dla swych śmiałych i bzdurnych obietnic. Tam gdzie rzeczywiście toczy się gra polityczna jesteśmy nieobecni, albo marginalizowani. My, Polska, która jest jednym z największych krajów Unii. Z całym szacunkiem dla Mołdawii i jej wspaniałych win, nie przywiązywałbym wielkiej wagi do słów człowieka, który, tak naprawdę doskonale potrafi tylko obiecywać. Zdumiewające jest, że Pan Premier nie deklaruje tak głośno i gorąco np. promowania Ukrainy podczas naszego przywództwa w Unii. Łączy nas z tym krajem znacznie więcej niż z Mołdawią, której – jestem przekonany – większość Polaków nie potrafiłaby zlokalizować na mapie. Wspólnie organizujemy Euro 2012, przygotowania do których na Ukrainie toczą się jeszcze gorzej niż w Polsce. Czyż nie byłoby pięknie wspomóc tak wielkiego sąsiada właśnie w czasie prezydencji? Jakże byłoby to pożądane, bo tak naprawdę porażka Euro 2012, to będzie porażka Europy. A taką porażkę gotują nam politycy PO. Czyż nie byłoby wspaniale aby w czasie prezydencji wyczyścić wszelkie spory i zaszłości historyczne z Ukraińcami? Jakież byłoby to symboliczne zarazem! Ale chyba i tam poznali się na naszych popularnie zwanych: elYtach.
Cóż, Pan Tusk już nigdzie nie ma autorytetu i wyszukuje kraje gdzie jeszcze ktoś chce z nim rozmawiać. Proponuję zwiększenie aktywności polityczno – gospodarczej z Burkina Faso, Mali, Erytreą i Burundi. Jest tych krajów o wysoko rozwiniętej demokracji, edukacji i kulturze politycznej leżących Bóg wie gdzie wiele, więc do elekcji wystarczy, aby pochwalić się wspaniałymi działaniami jakże istotnymi dla Polski, Europy i świata. Ba, Premier Tusk powinien pójść dalej i stworzyć jako pierwszy światowy polityk podwaliny pod dyplomację wszechświatową! Przecież musimy myśleć o przyszłości! Już widzę, z jakim entuzjazmem tłumy niedożywionych dzieci, bezrobotnych, zredukowanych z pracy, górników, stoczniowców i pielęgniarek oraz innych profesji wiwatują na wieść, że Polska zrobi wszystko, aby przyspieszyć proces integracji Układu (hmmm… zbieżność słów przypadkowa) Słonecznego z Ziemią!
Podejrzewam, że do wyborów będziemy mieli znacznie więcej tych sensacyjnych i wspaniałych wieści, które będą miały jeden wspólny mianownik: będą znaczyły tyle co propozycja sprzedaży kolumny Zygmunta.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)