Z okazji 71 rocznicy Zbrodni Katyńskiej spotkali się prezydenci Polski i Rosji. Jakże wzruszające były opisy dotknięcia ręką brzozy o która zahaczył samolot, przez Miedwiediewa i Komorowskiego. Miał to być kolejny wyraz potwierdzenia pojednania Polsko-Rosyjskiego. Brakowało jeszcze słów rodem z kraju wiecznej szczęśliwości – Korei Północnej iż mimo śniegu brzoza pod wpływem tych rąk puściła liście. Nie drwię z tego tragicznego miejsca, które być może było jednym z ogniw łańcuszka prowadzącego do tragedii. Oburza mnie cynizm: człowiek, który przechodzi do porządku dziennego nad prowokacyjną wymianą tablic w miejscu katastrofy akurat tuż przed rocznicą, który odmawia wyrażania swych uczuć ludziom mającym odmienne od niego wizje budowania, oddawania hołdu nie tylko zmarłemu Prezydentowi L. Kaczyńskiemu, ale też i wszystkim pozostałym 95 ofiarom katastrofy w której zginęli również (halo, Panie Prezydencie, czy Pan pamięta???) koledzy Pana Prezydenta, udaje wielki ból i cynicznie podchodzi do tego nieszczęsnego drzewa, które zapewne stało się symbolem tragedii.
Na ogromnym obszarze Rosji jest wiele miejsc naznaczonych krwią Polaków. Sądzę, że Katyń i Smoleńsk – szczególnie, jako że tu ginęły elity.
To miejsce jest szczególne. I każda tam wizyta, podobnie jak np. wizyta w Obozie Zagłady w Oświęcimiu, na Majdanku, na miejscu getta warszawskiego i wielu innych podobnych miejsc, wymaga szczególnego skupienia, szczególnego przygotowania. Nie jedzie się TAM przy okazji. Jedzie się TAM, aby TAM być i TAM przeżywać. Taka wizyta musi mieć swoja rangę. I cóż się okazuje? Tak naprawdę prezydent Miedwiediew wpadł zobaczyć się ze swoim kolegą (jak to określali dziennikarze NTW) Komorowskim, tak przy okazji wizyty w fabryce skarpetek. To tak jakby wrzucając węgiel do piwnicy, nieumyci, nieprzebrani wpadlibyśmy dla odpoczynku do Kościoła na ślub kolegi. Jakież to poniżenie Polski: miejsce zbrodni i tragedii vs fabryka skarpetek. W ten sposób z dodatkiem komentarzy dziennikarzy rosyjskich iż prezydent Miedwiediew wylądował na lotnisku w Smoleńsku bo obce mu są przesądy, gdy miał do dyspozycji nowoczesny, mały samolot, w innych warunkach pogodowych z (podobno) zainstalowanym na lotnisku przenośnym systemem naprowadzania. Mając już średniej klasy samochód z średnim wyposażeniem możemy drwić z sąsiada posiadającego malucha: ”jak to jest możliwe, że nie jedziesz 150km/godz i jeszcze mówisz, że masz hałas i pocisz się w czasie upałów? Przecież można jechać wygodnie, znacznie szybciej i włączyć sobie klimatyzację. Przesądy. Żaden z Ciebie debeściak.” Trudno o większy cynizm i poniżenie. Polityka obecnego rządu i prezydenta sprowadziła nas na kolana przed Rosją…
Powiało grozą…
W 1956 roku Józef Cyrankiewicz zasłynął cynicznym stwierdzeniem:”
kto podniesie rękę na władzę ludową niech wie, iż ręka ta będzie mu odcięta.”
Powiało grozą…
Czytam wypowiedź Naczelnego Wodza Polskiej Kultury Politycznej, Stefana Niesiołowskiego:
„Ja bym się w ogóle nie zajmował PiS, nie odpowiadał na zaczepki, pytania, interpelacje ludzi, którzy zaprezentowali taki rodzaj politycznego chamstwa i zdziczenia.”
Dalej:
„Oczywiście mieliśmy przykłady z tym namiotem, jakieś błazeństwa, burdy, które ci ludzie organizują. Nie uda im się to. Burdy zostaną spacyfikowane. Nie uda się zamienić miejsca przed Pałacem w jakiś rodzaj cmentarzyska. Nie uda im się z tego miejsca uczynić miejsca protestu przeciwko temu, że Kaczyński przegrał wybory.”
Ktoś ośmiela się protestować. Podnosi rękę na PO. Nie uda mu się to. Rękę tę odetniemy.
Strach się bać…
Powiało grozą…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)