POLSKA UPADŁA to cykl kilku notek. Chciałbym zająć się w nich moim subiektywnym postrzeganiem spraw Polski, z punktu widzenia zwykłego obywatela. Wiedzę do notek czerpię z doświadczenia, obserwacji, rozmów z osobami co do których mam zaufanie, mediów. Z pewnością nie będzie tu miejsca na sensację polityczną. Pewnie popełnię wiele błędów – proszę o wybaczenie i sprostowania. Chciałbym jednak aby te notki były zaproszeniem do dyskusji, uwag, poszerzania tematu. EDUKACJA jest pierwszą z nich. Dziś druga część.
URZĘDY PRACY – PIENIĄDZE W BŁOTO
Kolejny przykład. W Urzędach Pracy jako jedną z aktywnych form zwalczania bezrobocia wykorzystuje się szkolenia mające na celu przekwalifikowanie bezrobotnych, dając im tym sposobem szansę na podjęcie pracy. Niestety ostatnie zmiany w Ustawie Prawo Zamówień Publicznych a także pożal się Boże kontrole (z Wojewódzkich Urzędów Pracy) tychże Urzędów przez osoby zupełnie niekompetentne spowodowało, że tak naprawdę w większości do zakupu szkolenia stosuje się przetargi. A w przetargach, cóż… jakość jest nieistotna, lecz cena. Są miejsca, gdzie stanowi i 100% wagi. Więc wygrywa najtańsza oferta, do realizacji której zatrudniani są mierni, lub nawet beznadziejni wykładowcy, brak materiałów szkoleniowych, porządnej sali, pomocy dydaktycznych, itd. I co w efekcie? Wspaniałe statystyki, że przeszkolono AŻ tyle a tyle osób, zaś o efektywność takiego szkolenia już prawie nikt się nie troszczy.
Nie muszę chyba dodawać, że żadnych szans nie mają szkolenia innowacyjne i o wysokiej jakości zarówno dydaktycznej jak i merytorycznej, które rzeczywiście zapewniałyby uczestnikom prawdziwy rozwój i skuteczne konkurowanie na rynku pracy. Ministerstwo Pracy i polityki Społecznej przez swoja politykę zmusza do bylejakości. Przykład? Pani dyrektor jednego z Urzędów Pracy w mieście „N” opowiedziała mi, że zarzucono jej w trakcie kontroli finansowanie szkoleń na operatora koparki w cenie 3500,- zł w firmie „A” podczas gdy miała ofertę szkolenia za... 900,- zł w firmie „B”. Tyle, że absolwenci szkoleń w firmie „A” są poszukiwani na rynku pracy, szkoli się ich przez kilka godzin solidnie na kilku koparkach, zaś nikt nie ma ochoty zatrudniać z uwagi na niski poziom szkolenia. W efekcie przy szkoleniu grupy 10 osób wydaje się 9.000,- zł, ale stan bezrobotnych jaki był przed taki jest i po szkoleniu. Zainwestowane 35.000,- zł daje rozwój i pracę, ale to szanownym kontrolerom za mało. Urzędy mają kupować tanio. A pieniądze topić w błocie.
CZARNE PERSPEKTYWY
I co się stanie w perspektywie paru lat? Na rynku będzie ogromna ilość bardzo słabo wyedukowanych ludzi, nie mających kompletnie żadnej wiedzy, nie nauczone myślenia (bo i po co, skoro wszystko można znaleźć w Internecie?), za to machające przed oczami przyszłych pracodawców dyplomami jakichś większych bądź mniejszych uczelni, przeświadczonych o swej ogromnej wartości. Będziemy mieć ogromne rzesze ludzi, którzy nie będą znali historii Polski, nie będą wiedzieli dlaczego my, dlaczego tu, dlaczego tak. Znajomość geografii sprowadzać się będzie do znajomości topografii kilku centrów handlowych, a matematyki do znajomości cyfr na klawiaturze komórki bądź komputera z wielką niewiadomą co do czterech podstawowych działań. Nie mówię już o języku polskim, który jest w wielkim upodleniu. Nie ma kultury języka. Mówimy i piszemy z coraz większą ilością błędów, coraz bardziej niechlujnie, lekceważąc wszelkie kanony ortografii i gramatyki. I niech nikt mi nie wmawia, że to wina postępu. Jedno nie wyklucza drugiego. Już i tak, tak naprawdę większość społeczeństwa nie potrafi ani czytać, ani słuchać ze zrozumieniem tekstów. Jesteśmy analfabetami znaczeniowymi, nie potrafimy używać prawidłowo słów, nie znamy ich znaczenia… Nie mam tez nic przeciwko Internetowi. To wspaniałe źródło informacji, wiedzy i zabawy. Ale musi być odpowiednio wykorzystywany. Musimy umieć korzystać z tego wynalazku. Tego nikt nie uczy. Tak, jak instruktorzy nauki jazdy uczą jak zdawać egzamin, a nikt nie uczy kultury za kierownicą. I taka ilość wypadków i chamstwo na drodze jest tego najlepszym dowodem: przecież to nie samochód zabija, lecz ten, kto siedzi za jego kółkiem.
ZAŚWIADCZENIEM POKONAMY TRUDNOŚCI
A jakby tego było mało mnożą się różne zaświadczenia które mają rzekomo pomóc słabszym i usprawiedliwić nieuctwo. Dysleksja, dyskalkulia i inne to papiery, które mają niby to pomóc osobom ze schorzeniami czy wadami, ale tak naprawdę obniżają poziom edukacji. Brak takowych informacji na świadectwach ma zapobiec dyskryminacji. Ciekawe, czy ktoś chciałby księgowego z dyskalkulią? A może chciałby lekarza, który też skończył studia, lecz cierpiał na kilka różnych dys… i w związku z tym trzeba było patrzeć przez palce na nieuctwo lekarza In spe i zaliczać egzaminy…
A skoro już o lekarzach mowa. Ostatnie pomysły likwidacji specjalizacji z zamianą ich na jakieś krótkie kursy, to kolejny krok wstecz. Do pogorszenia jakości usług medycznych. Zresztą o tych sprawach będę pisał w notce: KORPORACJE.
BEZ PERSPEKTYW
W czołówce potęg gospodarczych są te kraje, które postawiły na edukację, a co za tym idzie i postęp technologiczny. Myśl techniczna, wynalazczość, może być wspaniałym towarem eksportowym. My niestety zostajemy w tyle. Bardzo daleko. Coraz dalej nam do czołówki i ten dystans się powiększa. Za to rośnie samozadowolenie z tak ogromnej ilości absolwentów z wyższym wykształceniem. O wiedzy i kreatywności mniejszej niż dawna złota rączka „Pan Ziutek”, czy absolwenci podstawówek do końca lat osiemdziesiątych.
Kiedyś mieszkałem w Łodzi. Wszyscy śmiali się z pewnego właściciela salonu samochodowego marki „X”, że przyjeżdżał do pracy i parkował na eksponowanym miejscu (jakże by inaczej, klienci są dodatkiem do działalności) samochód marki „Y”. Jakże piękny przykład (anty)reklamy: nie kupujcie samochodów „X”, są tak nic niewarte, że mimo iż mam serwis za darmo nawet nie wsiądę do tego chłamu. Czy dziwi w tym kontekście, że np. dzieci Pana Giertycha nie chodzą do szkół państwowych, ale takich, gdzie aby zapisać dziecko trzeba mieć dwóch Rodziców „z polecenia”? Jakiż czytelny przekaz dla nas wszystkich…
Brak jasno sprecyzowanej strategii rozwoju edukacji i wspierania nauki oraz wynalazczości sprawia, że w edukacji POLSKA UPADŁA. I nie ma perspektyw aby się podniosła.
Następna notka za tydzień: PRAWO


Komentarze
Pokaż komentarze (1)