Ta Niemka Anżela z Nikim przyjechali. Dobrze że dali się namówić, żeby przyjechać. Zabrałem ich do Wilanowa. Niech się popatrzą jakie fajne domki król III Waza budował jak się z Gdańska Krakowa (czy skądś tam – wyleciało mi z głowy) przeprowadzał do Warszawy. A z Nikim to jaja były. Ma słaby refleks. Wziołem Anżelę szybciorem do domu bo lało cholernie, a ten się nie zorientował i stał na deszczu. A jaki mały ten Niki! Kurdupel przy mnie, słabo mu jeść dajom. Zawsze muwiłem, że jedzenie to podstawa! Popatrzcie na mnie i żone! Tak mnie to stanie na deszczu zmęczyło, że jak już weszliśmy do budy, to se szypko musiałem sionść i zajołem se najlepsze miejsce. A ta Niemka chciała mnie podsiąść ale nie dałem się. Kto pierszy ten lepszy nie? Potem jeszcze kciałem im pokazać Zamek gdzie zamieszkam jak bende królem i kciałem im pokazać kolumne Jana III Sobieskiego, ale ciągle lało i im też się nudziło. Ten mały był najbardziej upierdliwy, bo ciągle dopytywał się po co go tu ściongnołem. Kcieli wracać do domu to niech im tam. Ważne że wpadli pogadać, bo ostatnio to mało kto chce mie odwiedzić. Ja sam też nie wiem po co mie kazali te wizytę zaanonsować zareżyserować zaaranżować. Nudno, mały marudził, ta babka jakieś wyścigi do krzesła. Skond oni się urwali? I w nosie se nie mogłem podubać bo ciągle ktoś był obok. Muszom to zmienić.
W Rzymie byłem. W Watykanie. Wcześniej był krutki kurs kturą renką się przeżegnać i dawaj jechać na ten plac duży taki. Ciepło było, fajnie. Następnego dnia miałem się z tym Benkiem spotkać. Fajny gość, tylko czemu on w tych sukienkach ciągle chodzi? I jakie to niepraktyczne, ciągle na biało. Prać trza codziennie. Nie wiedziałem, że te msze takie długie. Chciałem zaszpanować, to potem do Benia się spóźniłem 25 minut. Eeee… tam… Jak kocha to poczeka. Przecież on ciągle o miłości nawija.


Komentarze
Pokaż komentarze