Premier Tusk, jak to w zwyczaju spadkobiercy po szychach PZPR, z wielka pompą otworzył Autostradową Obwodnicę Wrocławia. Zadeklarował/obiecał, że póki jego rządy, nikt nie będzie pobierał za przejazd opłat. Piękne deklaracje. Jak wszystkie tego osobnika. Tyle, że od okresu kampanii prezydenckiej AD2010 rząd obiecuje przepisy pozwalające nie pobierac opłat za przejazdy obwodnicami i… jak do tej pory obiecuje. A przecież, nasz rząd jest rzetelny. Jak mówi, że nie zrobi to nie zrobi, jak mówi, że zrobi, to… mówi, prawda?
I tu sedno sprawy. Albo mamy do czynienia z premierem – skrajnym ignorantem, albo bezczelnym człowiekiem. Jeśli nie zna przepisów, braku podstaw prawnych danej obietnicy, to mamy do czynienia z ignorantem jakiego chyba Europa nie znała. Jeśli zaś zna brak przepisów dających podstawy do obietnic jakie zostały złożone, to mamy do czynienia z ogromnym tupetem i bezczelnością. Jakże łatwo będzie potem skrytykować następców za wprowadzenie opłat (bo nie będą mieli innego wyjścia) i przytoczyć swoje światłe wypowiedzi: ja obiecywałem brak opłat…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)