Pan Tusk nie mając już innych tematów aby przykryć kompletny bałagan w służbie zdrowia wpadł na pomysł zaprezentowania swojej kolejnej wizji (proszę czytać w znaczeniu: wizji = omamów, majaków, bredni) „Polska 2030. Trzecia fala nowoczesności”. A więc w 2030 roku będzie nam się żyło wspaniale w zinformatyzowanym kraju, będziemy mieli tyle autostrad i dróg ekspresowych, że wpadniemy w obłęd. Nie będzie podziału na żłobki i przedszkola, będzie jedna placówka wychowawczo-opiekuńcza, wsparcie budowy mieszkań na wynajem (!), bez urzędów pracy (po co? wszyscy będą mieli pracę). I tu chyba ma Tusk rację. Sądząc po tempie przyrostu ilości urzędników, w 2030 roku chyba wszyscy będziemy urzędnikami, więc robotę mamy załatwioną. Aż łza się kręci w oku jakie to piękne ma sny pan premier. Z pewnością cały naród już się cieszy pamiętając doskonale jak PO wywiązuje się z obietnic wyborczych AD 2007. Wszystko się udało: zbudowaliśmy tysiące kilometrów autostrad, dokonaliśmy tak wspaniałej reformy oświaty, że nawet pani Hall nie załapała się do nowego rządu, przeprowadziliśmy gruntowne reformy, zlikwidowaliśmy korupcję, każdy pierwszak otrzymał laptopa, gimnazjalista rower, a maturzysta samochód. Kraj opływa we wszelkie dostatki i doskonale funkcjonuje. I to wszystko udało się nam w 4 lata. Więc doprawdy to „lepiej” za 20 lat jest trudno wyobrażalne. Chyba sam Tusk nawet nie potrafi sobie wyobrazić jak będzie wspaniale. Więc i teraz, my, naród, nie zważamy, że już ledwie wiążemy koniec z końcem, że począwszy od 2007 roku do dzisiaj niektóre ceny wzrosły nawet kilkadziesiąt procent. Dowegetujemy do 2030 i wtedy będzie nam tak błogo…
Tak przy okazji całym sercem trzymam za Węgry i reformy premiera Orbana. Czy nagonka na Węgry i jego premiera przypadkiem czegoś nie przypomina? W Polsce, na „lokalnym rynku” mamy niespotykaną nagonkę na PiS. W skali Europy rolę PiS-u przejęły Węgry. Premier Orban naruszył stare układy, chce wreszcie rozliczyć się z komunistyczną przeszłością. Naraża się korporacjom i europejskim układom biznesowo-finansowo-politycznym. Naraża się międzynarodowej klice, która tak naprawdę nie dba o niczyje lecz jedynie o swoje własne. Bo popatrzmy… przecież ci sami politycy którzy doprowadzili do niebotycznego zadłużenia niektórych państw, byli wcześniej jak obejmowali rządy przedstawiani jako wspaniali fachowcy, a teraz sami z wielką troską decydują o tym jak wyjść z kryzysu. Przypomina mi to sytuację znaną na pewno bardzo wielu osobom jak to hydraulicy czy inni naprawiacze narzekają na roboty poprzednika. Kiedyś moja Mama wezwała po raz kolejny hydraulika do naprawy cieknącego kranu. Oczywiście zaczął od utyskiwań typu: „ten kto to Pani robił spartaczył…”. W odpowiedzi usłyszał: Pan sam mi ten kran naprawiał 1,5 roku temu. Zapadła cisza. Ten hydraulik miał jeszcze honor i wtedy za naprawę nic nie policzył. A jak jest z honorem polityków wiemy doskonale…


Komentarze
Pokaż komentarze