Zdaje się zbliżać do końca wyjaśnienie sprawy rzekomego zaginięcia maleństwa z Sosnowca. Okazuje się, że matka nieumyślnie (?) spowodowała jego śmierć. Nie mnie oceniać czy zrobiła to umyślnie czy nie, czy Madzia żyła jak została porzucona, czy też nie. To powinna wykazać sekcja. Dla mnie istotne jest coś zupełnie innego. Już w dwa – trzy dni po zgłoszeniu „porwania” policyjni „specjaliści” opracowali portret psychologiczny rzekomego porywacza. Przedstawiano tego mężczyznę w wieku ok. 30 lat, który miał mieć jakieś kłopoty w dzieciństwie itd. Zdumiewa, że jakaś kobieta, potrafiła tak zmanipulować „fachowymi psychologami”, że na podstawie tego co powiedziała potrafili wyciągnąć takie wnioski. Cóż to za specjaliści, że nie potrafili dopatrzeć się w wyjaśnieniach tej kobiety żadnych niejasności. A przecież sądzę, że w tej sprawie musieli przesłuchiwać ja długie godziny, zadawać dziesiątki pytań. I nie zorientowali się, że przesłuchiwana konfabuluje?
I jeszcze jedno. Ta sprawa wyrządziła wielkie szkody społeczeństwu, gotowemu pomóc w nieszczęściu. Być może kiedyś rzeczywiście ktoś porwie jakiejś matce na spacerze dziecko. Reakcją na to zdarzenie będzie obojętność. Wielu, którzy mogliby pomóc pomyśli: eee… pewnie znowu jakaś manipulacja. A wspaniali policyjni fachowcy z równie wielką powaga jak stworzyli portret porywacza Madzi z Sosnowca stwierdzą: to matka wymyśliła sobie historię...
584
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)