Premier Donald Tusk spotkał się we wtorek 28 lutego, na 100 dni pracy nowego gabinetuz ministrem skarbu Mikołajem Budzanowskim i ministrem transportu Sławomirem Nowakiem.
- Start ministra Nowaka oceniam jako jeden z najbardziej udanych w całym rządzie - powiedział we wtorek Tusk po spotkaniach. Zapewnił, że wierzył w kompetencję i doświadczenie Nowaka, bo - jak tłumaczył - gdyby tak nie było, to by się nie zdecydował na tę nominację.
Zderzyły się dwa pociągi. Zdarzyła się okropna tragedia. Nie żyje kilkanaście osób. Najprawdopodobniej między nimi i maszyniści. Ci którzy prowadzili oba składy. Ci którzy mogliby najwięcej powiedzieć co się działo przed. Wstępnie podaje się prawdopodobne trzy przyczyny katastrofy: błąd ludzki, awaria urządzeń i błędy proceduralne.
Dramat ofiar i ich rodzin.
Trudno odpędzić od siebie myśli, kto będzie najbardziej winny tej katastrofy. Ci, którzy nie mogą się bronić, bo zginęli przez totalny bałagan na kolei.. Zginęli, bo Państwo jest tylko PRem a nie rzeczywistym tworem. Zadufani w siebie rządzący kompletnie stracili kontakt ze społeczeństwem. Stracili kontakt z rzeczywistością. Nie przyjmują słów krytyki, zaś cierpią Ci, którzy są najmniej winni. Ciekawe, co w tym przypadku będzie „pancerną brzozą”? Czy będzie zarzut złego szkolenia? Nacisków?
Zostawmy gorzka kpinę. Ta katastrofa pokazuje, że w naszym kraju następuje totalny rozpad Państwa. Słyszę: „przestarzały tabor, sprzęt”. A co zrobiono, aby to zmienić? Czyż w podobny sposób Pan Tusk nie wyrażał się o Panu Grabarczyku jak teraz o Nowaku? Państwo i jego struktury są oderwane od rzeczywistości, nie współpracują ze społeczeństwem. Czy nie jest tak, że np. policja jest głucha na uwagi mieszkańców o zagrożeniach na drodze argumentując, że nie zdarzył się w danym miejscu wypadek/wypadki. Dopiero ileś tam ofiar jest mocnym argumentem.
Kiedyś jechałem do pracy i jak to zwykle na długim odcinku włączyłem tempomat na 70km/h – taka jest dopuszczalna prędkość na tym odcinku. Proszę sobie wyobrazić, że mijały mnie samochody (jadące pewnie do 90km/h, bo pono policjanci nastawiają swoje „suszarki” na +20 km/h), a zatrzymany byłem ja. Po ok. 15 minutach, kiedy to spisywano mnie, kazano dmuchać w alkomat, sprawdzano czy auto nie kradzione, czy nie jestem poszukiwany, itd. usłyszałem, że zatrzymano mnie, bo… jechałem 70km/h. I to wzbudziło podejrzenia szanownych szeryfów. Przyznam, że poczułem wdzięczność, iż nie skierowano mojego przypadku do Sądu. Tak oto w tym Państwie normalność i przestrzeganie prawa jest czymś zdumiewającym. W tym kraju robi się imprezy, że coś działa normalnie, a przyjeżdżające punktualnie pociągi są na peronach witane chlebem, solą i tańcami zespołów regionalnych, że wreszcie udało się. W tym kraju nagradza się nie za wybitne osiągnięcia, ale za to, że po prostu ktoś wykonuje swoje obowiązki.. Dzięki tak wspaniałemu rozwojowi jesteśmy na szarym końcu rozwoju, mimo „Power pointowej” zielonej wyspy.
Ta katastrofa po raz kolejny pokazuje w jakiej dramatycznej sytuacji jesteśmy my, jako społeczeństwo. Jesteśmy zdani na łaskę, a raczej niełaskę i niekompetencję ministrów, dla których hasło TKM jest mottem życiowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)