Z kolei w Belwederze prezydent Lech Kaczyński rozmawiał z liderem głównej partii opozycyjnej Donaldem Tuskiem. Efektem tego spotkania jest zgoda na wcześniejsze wybory jeszcze jesienią. Wydaje się, że wybory to faktycznie jedyny lek na całe zło, na ten kryzys, który niewątpliwie inaczej zakończyć się nie da. Trwanie nie jest to na rękę PiS-owi, bo taka sytuacja niekorzystnie odbija się na popularności tej partii i jej poparciu wśród wyborców, podobnie zresztą wariant z mniejszościowym rządem. Tak samo PO mając obecne poparcie jest raczej skazana na wyborczy sukces i przejecie władzy po wyborach, wiec z jej perspektywy też nie ma sensu czekać. Ewentualne konstruktywne wotum nieufności i budowa rządu jeszcze w tej kadencji sejmu nie była by korzystnym rozwiązaniem dla PO, oznaczała by konieczność współpracy z SLD i Samoobroną, a to na pewno odbiło by się na jej poparciu w wyborach.
Ciekawie może także wyglądać sytuacja w Polsce po wcześniejszych wyborach. Dopiero wtedy możemy być świadkami rzeczywistych narodzin IV RP gdyby rządy objęła wreszcie koalicja PO-PiS, dziś ten wariant jest mało prawdopodobny, ale pamiętamy że przed ostatnimi wyborami mało prawdopodobne wydawało się to iż do takiej koalicji nie dojdzie, a jednak nie doszło. Może tym razem będzie odwrotnie, bo taka koalicja mogła by wiele dobrego w Polsce zdziałać, mogła by być wreszcie prawdziwym reformatorem Polski. Po wyborach może jednak dojść do zupełnie innego układu i chyba bardziej prawdopodobnego- PO-LiD, co równało by się z cofnięciem się Polski do „brudnych lat 90-tych” i państwa koleszków z czasów rządów SLD, zaprzestanie rzeczywistych reform i tryumf III RP i „Riwnladnu”. Jak będzie, zobaczymy za parę miesięcy. Póki co czeka nas gorąca, wyborcza jesień, a o sytuacji po wyborach teraz nie czas dyskutować. Na razie wszystko w głosach wyborców. Tak wiec Panie i Panowie do urn, jeśli oczywiście politycy rzeczywiście się na to zgodzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)