Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
1271
BLOG

Książki, które zmieniły ich życie

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Kultura Obserwuj notkę 2

O książkach, które zmieniły ich życie, opowiadają:


Jan Kanty Pawluśkiewicz
: – Cóż, Żeromski mnie nudził...Taką znaczącą cezurą w mojej czytelniczej podróży były opowiadania Salingera, po pierwsze dlatego, że był to autor amerykański. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie „Franny i Zooey”. Bohaterowie opowiadań Salingera to było towarzystwo, którego nie znałem, takie bez zahamowań, odważne, pragnące zdobywać świat, żyjące w społeczeństwie bardzo otwartym, niewierzącym w zabobony. Do dziś pamiętam scenę z tego opowiadania, ukazującą przepaść pomiędzy rodzicami a dziećmi – matka, siedząc na brzegu wanny, poucza zgnębionego bohatera, oddzielonego parawanem. Ten parawan był wówczas szczytem luksusu! 


No i było jeszcze „Z zimną krwią” Trumana Capote – kolosalne wrażenie, znakomity język!


Andrzej Sołtysik: – Gdy miałem 17 lat przeczytałem „Dżumę” Alberta Camus, powieść, która mną wstrząsnęła już od pierwszego zdania. Od tego momentu zaczęła się moja podróż z literaturą piękną – wcześniej interesowało mnie tylko lotnictwo. Drugą taką powieścią jest „Świat według Garpa” Johna Irvinga, która ujęła mnie fenomenalnym sposobem opowiadania i absurdalnym spojrzeniem na świat. Przez lata egzemplarz się zniszczył, kartki poplamiły, bo tysiące razy do niej wracałem. 


Mariusz Benoit: – 45 lat temu zaczytywałem się w twórczości Salingera, zwłaszcza w jego izraelskich opowiadaniach. Wtedy tę literaturę nazwano „literaturą straconych złudzeń” - jakże bliskie myśleniu młodego człowieka! Tematy, które tam poruszano, tematy kontrowersyjne, bolesne, dotykające życia, wywoływały u mnie silne poczucie identyfikacji z bohaterami. 


Krzysztof Jasiński: – Z największym zainteresowaniem śledziłem przygotowania do wydania „Ulissesa” Jamesa Joyce'a, była to wówczas sensacja, do kupienia „spod lady” za 1000 zł. „Ulisses” okazał się nową miarą w myśleniu – żadna lektura nie wymagała tyle pokory, nie wywoływała takiego konfliktu i tylu emocji jednocześnie – od zachwytu do oburzenia, a nawet złości. Wciąż do niej jednak powracałem, wcześniej nie czytałam niczego równie niezrozumiałego i fascynującego. „Ulissesa” zaadaptowałem nawet na scenę, byłem bardzo dumny. W teatrze w Gdańsku niemal w tym samym czasie wystawił Joyce'a Zygmunt Hübner. Okazało się, że nie byłem w tej ekscytacji odosobniony.


Marta Deskur: – Jedną z książek, która mnie oświeciła i ukierunkowała moje życie była „Autobiografia każdego z nas” Gertrude Stein (mam egzemplarz do tej pory). Stein była pisarką, która w latach 20 tych i 30-tych ubiegłego wieku prowadziła życie dość kontrowersyjne jak na ówczesne czasy życie – była feministką, lesbijką, mieszkała ze swoją partnerką, obracała się w towarzystwie paryskiej bohemy artystycznej. Na pisarstwo Stein szalony wpływ miały sztuki wizualne. Jej powieść, pisana bez znaków interpunkcyjnych, w czasie teraźniejszym, gdzie przymiotniki tworzą rytm książki, totalnie mnie oczarowała. Zwłaszcza, że to był dla mnie czas zabawy formą, szukania swojej artystycznej drogi.


DJ Silk: – Muszę przyznać, że nie czytałem literatury klasycznej, byłem dość przekorny i sięgałem tylko po to, co mnie interesowało naprawdę, było mi bliskie. Odkryciem była dla mnie twórczość Doroty Masłowskiej – przeczytałem wszystko, co napisała do tej pory, bardzo ją cenię za wyjątkowy słuch językowy. 


Krzysztof Globisz: – Książką, która zmieniała moje życie w młodości, był „Mały Książę” Antoine de Saint-Exupery. Przeczytałem go w siódmej klasie podstawówki. Dzięki tej lekturze uświadomiłem sobie, czym jest odpowiedzialność. Pozwoliła mi ona nazwać problemy, które mnie dręczyły, a których nie potrafiłem wówczas określić. Pamiętam, że szczególnie zaintrygowała mnie opowieść o lisku i latarniku, wykonującym bezproduktywną pracę. W tamtym czasie zdałem sobie też sprawę, że nie wolno zapominać o świecie dziecka, do którego dorośli nie zawsze mają dostęp. 


Piotr Cyrwus: – Potrzebę czytania rozbudził we mnie poemat Mickiewicza „Pan Tadeusz”- wróciłem do tej książki na studiach teatralnych, w czasie których rozmawialiśmy o niej nie jako o literaturze narodowo-wyzwoleńczej, a jako obrazie ukazującym nasze przywary. Cały ten polski kontekst obyczajowy – to było odkrycie! Wiele lat później Andrzej Wajda zaproponował mi udział w swoim filmie, grałem postać Konewki. „Pan Tadeusz” w moim życiu odegrał ważną rolę.

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura