Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
250
BLOG

Dziewięć milionów litrów

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Rozmaitości Obserwuj notkę 1

W ubiegłym roku kupiono w Polsce 8,83 milionów litrów whisky za sumę 682 milionów złotych.

 

Tej wiadomości nie podchwyciły główne serwisy informacyjne, nie pochylił się nad nią rzecznik rządu naszego, minister finansów lub czegokolwiek innego, nie wybiła jej na czołówki sprzyjająca urzędującemu gabinetowi prasa, a więc nie podjęły polemiki tytuły kontestujące dokonania gabinetu oraz sam Prezes czy choćby posłowie Czarnecki i Hofman. Nikt w ogóle nie skomentował nowiny, a znalazłem ją całkiem przypadkiem, zagrzebaną głęboko w otchłani internetu. Lecz i stamtąd brzmiała równie donośnie, jak wystrzał z Grubej Berty: w ubiegłym roku kupiono w Polsce 8,83 milionów litrów whisky za sumę 682 milionów złotych.


Rząd ma jednak znacznie słabszy pijar, niż się powszechnie uważa, a tezy o tym, że większość jego dokonań to chwalipięctwo są tak samo przesadzone, jak wiara w moc preparatów na porost włosów lub przemówienia Rydza Śmigłego, że nie oddamy guzika. Gdyby ten rząd naprawdę potrafił się chwalić, trudno o lepsza okazję. Prawie dziewięć milionów litrów whisky w ciągu roku! Czy może być lepsza gratka dla nawet średnio zdolnego propagandzisty?


Bo przecież grać powinny fanfary. Owe strugi szkockiej, kontenery irlandzkiej i palety kukurydzianego bourbona oznaczają, że ostatecznie i nieodwołalnie dorosła nam klasa średnia, ów kościec prawdziwy każdego kapitalistycznego społeczeństwa. Miliony szklaneczek, napełnianych co dnia od morza po Tatry złocistym płynem, najlepiej świadczą o tym, że spełniło się to, na co czekaliśmy przez dwa dziesięciolecia. Nasza burżuazja na zawsze porzuciła stan niemowlęctwa i dziecięctwa również, znaczony białymi skarpetkami, mokasynami wytworzonymi na wtryskarce, garniturami z bolesnym dodatkiem elanobawełny oraz uporczywą konsumpcją ciepłego pół litra produkcji krajowej, a w chwilach szczególnie uroczystych bułgarskiej brandy. Podstawowi twórcy polskiego produktu narodowego, najważniejsi płatnicy vatu i twórcy miejsc pracy etatowej oraz dorywczej zrównali się w codziennych przyzwyczajeniach z kolegami z Zachodu. To nic, że jakże często psują jeszcze whisky okrutnymi dodatkami coli bądź lodu - ich dzieci, odebrawszy staranne wykształcenie, już będą wiedziały, już wiedzą, że tak się nie robi.


Z faktami tak klarownymi polemizować trudno, choć opozycja zawsze próbować musi. Pewnie Prezes wskazałby na oczywistą oczywistość, że piją whisky, bo się uwłaszczyli w ramach układu. Może bliscy mu posłowie wyciągnęliby trudną sytuację niektórych Polmosów i wpływ picia importowanych trunków na masowe zwolnienia w krajowych gorzelniach. Grzegorz Napieralski powinien obliczyć liczbę jabłek, którą mógłby kupić za 682 miliony, by je następnie rozdać u bram fabryk, a wyznawcy Korwina Mikke podkreślić, że chodzi o najtańszą
 whisky typu blended, a prawdziwe powody do radości byłyby jedynie w przypadku whisky single malt. Koła skupione wokół Krytyki Politycznej musiałyby zadać pytanie, co z tego mają emeryci oraz bezrobotni.


Tak by pewnie mówili. Wówczas należałoby jedynie spokojnie powtórzyć: prawie dziewięć milionów litrów za sześćset osiemdziesiąt dwa miliony złotych, tylko w zeszłym roku. Czy naprawdę chcecie Państwo wiedzieć, ile to wypada na statystycznego obywatela, wliczając w to niemowlęta oraz starców?

 

 

Robert Makłowicz

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości