3 obserwujących
19 notek
14k odsłon
  421   0

Kompromis w sprawie aborcji, czyli coś, co nie istnieje

Uwielbiam śledzenie logicznych nici w lewackiej (tzw. normalnej, europejskiej, jak określiła to pewna redaktor) logice. Lubię, bo jest to zajęcie zupełnie nie męczące. Nie można przecież wyśledzić czegoś, czego nie ma.

Ostatnio gniazdo os (feministki) rozbudzone zostało obywatelskim projektem ustawy o całkowitym zakazie aborcji. I oczywiście wielka rozpacz, bo zgwałcone kobiety nie będą mogły "usunąć problemu" i czeka je "kolejna trauma", a zagrożone utratą życia będą musiały wyrzec się leczenia na rzecz macierzyństwa. Celowo piszę to w ten sposób, bo jak zwykle mamy przekłamania. Zresztą nie to jest najważniejsze. Najważniejszym jest to, że ilość aborcji z tych dwóch powodów jest znikoma w porównaniu do aborcji eugenicznych. I tu boli, bowiem zostaje zamknięta ostatnia furtka, która za pomocą przyjaznych opinii lekarskich umożliwiała w sprzyjających warunkach aborcję każdej kobiecie. Kto by się tam przejmował dziećmi, które niejednokrotnie rodziły się żywe i były pozostawiane bez pomocy. Przecież było "upośledzone", więc niepełnowartościowe.

I tu dochodzimy do sedna lewackiego podejścia (normalnego, europejskiego) do wartości ludzkiego życia i ludzkich praw. Wychodzi to to na ulicę bronić demokracji i praw człowieka, ale już, komu się te prawa należą, lewactwo decyduje arbitralnie. Ano prawa człowieka należą się urodzonym, ale też nie wszystkim.

1. Żeby zasługiwać na prawa człowieka jako urodzony człowiek wg lewactwa absolutnie nie można identyfikować się z chrześcijaństwem (a już nie daj Boże z katolicyzmem), polskimi tradycjami narodowymi, religijnymi i ze zdrowym rozsądkiem (a w naszym kraju także z PiSem). Przykład, to nagonka na "islamofobów" przez tych samych, którzy przyklaskują deptaniu świętości liturgii katolickiej.

2. Mało tego lewactwo sczególnie broni praw kobiet. Ale tylko tych swobodnych seksualnie i wiecznie poszukujących swojej orientacji. Jeżeli kobieta podpada pod identyfikację z którymś ze zjawisk wymienionych w p.1, przestaje mieć swoje prawa. Albo stają się one mniej ważne. Tak jak nieważne są prawa tych kobiet, które zabija się przed urodzeniem, bo to przecież płód, nie człowiek.

Lewactwo nie potrafi wyjaśnić, kiedy człowiek staje się człowiekiem (to filozofia - za Sikorski Radek), ale wiedzą, że na pewno nie w chwili poczęcia. Potem już różnie, ale generalnie jak im nie przypomina człowieka, to nie jest człowiek. A już na pewno nie jest człowiekiem chory płód (nawet jeżeli człowieka przypomina). I na pewno nie warto go bronić, bo po co? Skazywać rodziców na mitręgę a państwo na niepotrzebne wydatki? Ten podział na lepszych ludzi i gorszych nie przeszkadza lewactwu wyzywać obrońców życia od nazistów.

Pójdźmy dalej logicznie za waszymi przekonaniami, drodzy zwolennicy potworności zwanej aborcją eugeniczną. Skoro moment początku i końca życia to sprawa światopoglądu, a o człowieczeństwie decyduje stan zdrowia co podpierane jest argumentem ekonomicznym, to łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której zostaną zamknięte wszystkie hospicja, a przekształcone w centra eutanazyjne. Ba, całkiem prawdopodobne, że (logicznie) zostanie zlikwidowana wszelka rehabilitacja - bo przecież utrzymywać chorego człowieka? Co za tym idzie, będzie można zrezygnować z oddziałów intensywnej terapii, bo po co kosztować się na ratowanie człowieka, jeśli może się to zakończyć niepowodzeniem? I tak dalej i tak dalej. Logiczne byłoby także np. zlikwidowanie refundacji za okulary, bo to przecież też koszt. A człowiek chory nie ma praw. Jeżeli to sprawa wyłącznie filozofii i ekonomii, to któraś następna władza może stwierdzić, że zgodnie z jej filozofią, życie ludzkie się kończy w chwili, w której obywatel przestaje pracować, więc staje się obciążeniem dla reszty społeczeństwa. Logiczne, prawda?

Ale nie łudzę się, że coś do was dotrze. Dziś, ktoś zarządzający twitterowym kontem Nowoczesnej napisał, że zaostrzenie prawa antyaborcyjnego (czyli uniemożliwienie selekcjonowania kto się może urodzić a kto nie) jest nieludzkie... Tak to właśnie wygląda.

Swoją drogą, projekt ustawy jest OBYWATELSKI. Żeby go złożyć, trzeba zebrać określoną ilość podpisów. Czemu lewactwo ma taki problem ze skorzystaniem ze ścieżki legislacyjnej, a zamiast tego urządza happeningi na ulicach i w kościołach? Co jest? Czyżby nie było poparcia społecznego dla odstawianego przez was cyrku?

 

 

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale