6 obserwujących
19 notek
40k odsłon
  727   0

Marek A. Kryda - Dżuma - największa katastrofa w dziejach Europy

Fragment obrazu Pietera Bruegla (starszego) „Triumf śmierci” (1562) Wikipedia
Fragment obrazu Pietera Bruegla (starszego) „Triumf śmierci” (1562) Wikipedia

image

Mieszkańcy Europy, aż do momentu poprawy warunków higienicznych na początku XIX wieku, żyli w świadomości nieustannego zagrożenia chorobami zakaźnymi. Warto sobie uświadomić, że jeszcze przed dwustu laty epidemie groźnych chorób pojawiały się regularnie co 10-15 lat i nieodwołalnie zbierały swe okrutne żniwo. Szczególnie przerażająca była Czarna Śmierć - dżuma , zwana także: plagą, morową zarazą, morem czy morowym powietrzem. Słowo "dżuma" pochodzi od rumuńskiego ciuma - owrzodzenie, guz, zaraza - tak nazywano występujące podczas tej choroby na całym ciele chorego guzy i zmiany martwiczo-zgorzelinowe na skórze, często o ciemnym zabarwieniu. 

Ta straszna choroba jest wywoływana przez bakterię Yersinia pestis, którą udało się wyizolować dopiero w 1894 r. podczas epidemii w Hongkongu. Jej nosicielami są gryzonie (zwłaszcza wiewiórkowate i szczury), a w jej przenoszeniu podstawową rolę odgrywają pchły tych zwierząt. Rozróżnia się trzy odmiany tej strasznej choroby: najczęściej spotykaną, przenoszoną przez pchły dżumę dymieniczą (nie leczona w większości przypadków kończy się śmiercią), dalej - przenoszoną drogą kropelkową odmianę płucną (z objawami ciężkiego zapalenia płuc, z krwawym kaszlem i sinicą - duszność i wstrząs septyczny powoduje tu śmiertelność niemal stuprocentową), oraz dżumę posocznicową, często prowadzącą do uogólnionego zagrażającego życiu zakażenia organizmu, czyli Sepsy . W jej przypadku w naczyniach krwionośnych palców i nosa może wystąpić zgorzel, co powoduje czernienie tkanek, dlatego dżumę nazywano także Czarną Śmiercią.

image

Fragment obrazu Pietera Bruegla (starszego) „Triumf śmierci” (1562) Wikipedia

Causa moralis

Od zarania gatunku ludzkiego przyczyny epidemii były przerażającą zagadką. Już samo słowo greckie "plaga" oznacza cios lub uderzenie, co dobrze obrazuje powszechnie panujący pogląd, że zaraza to rodzaj fatum, przekleństwa, zrządzenia siły wyższej, które spada na ludzi "niczym grom z nieba". Dla naszych przodków przez tysiące lat jasne wydawało się to, że żadne działania ludzi, prócz religijnej pokuty i oddawania czci bogom nie mogą odwrócić "kary niebios", za jaką uznawano pojawiające się epidemie. Podejrzewano też, że za nawiedzające ludzkość plagi, mory i zarazy odpowiadają wyziewy wulkaniczne, a także ciała niebieskie: słońce (a szczególnie jego zaćmienia), księżyc, gwiazdy i wzbudzające powszechne przerażenie - komety. 

image

Pałeczka dżumy - Yersinia pestis fot. Wikimedia Commons

Niejaki Piotr Umiastowski w swym wydanym w 1591 roku dziele "Nauka o morowym powietrzu na czwory księgi rozłożone" pisał - "Pierwszy znak przyszłego morowego powietrza: ognie po powietrzu latające, które prości ludzie zowią gwiazdami padającemi, także słupy ogniste, albo jakimkolwiek kształtem ognie pokazowałyby się". W "Dzienniku roku zarazy" Daniel Defoe pisał z kolei, o wizjach ludzi z przerażeniem wpatrujących się w niebo: "tu zobaczyli miecz ognisty wznoszony ręką wyłaniającą się z chmur, którego ostrze zawisło prosto nad miastem". Również dawni medycy epidemie uznawali za tzw. causa moralis, "karę bożą" za grzechy rodzaju ludzkiego.

Pierwszą wzmiankę historyczną o epidemii dżumy znajdujemy w biblijnej Księdze Salomona: "Tymczasem Filistyni zabrawszy Arkę Bożą zanieśli ją z Eben-Haezer do Aszkodu. (...) Gdy tylko ją przenieśli, ręka Pana dotknęła miasto wielkim uciskiem, zsyłając popłoch na mieszkańców miasta, tak na małych, jak i wielkich: wystąpiły na nich guzy". Z kolei w 430 r. p.n.e. według Tukidydesa taka sama zaraza miała uśmiercić prawie jedną czwartą armii Ateńczyków.


Gryzonie Mongolii

Od tysiącleci najważniejszym ośrodkiem endemicznym dżumy jest Mongolia. W 1899 r. pracujący w tym kraju polski lekarz Julian Talko-Hryncewicz odkrył, że nosicielami dżumy w tej części Azji są krewniacy wiewiórek - bobaki (łac. Marmota bobac). Te płowe zwierzęta zwane przez Mongołów tarbaganami, mają długość ciała dochodzącą (wraz z ogonem) do 50 cm i występują powszechnie na bezkresnych stepach Azji Środkowej. Według tradycyjnych wierzeń Mongołów bobak miał być przed wiekami doskonałym myśliwym, który został zamieniony w zwierzę w momencie, gdy odważył się zapolować na słońce.

Mongołowie od wieków polują na nie w celu pozyskania ich futer i tłuszczu. Na początku lat 90. Mongolia eksportowała ponad milion futer tych zwierząt rocznie. Jednak właśnie z powodu bobaków stepowa ojczyzna Mongołów do dziś jest wylęgarnią bakterii dżumy - zupełnie niedawno, bo w 2003 roku, zapadło tam na nią sześć osób, z których jedna zmarła. To właśnie tu, na mongolskich stepach znajduje się kolebka wielkiej pandemii XIV wieku. W rozprzestrzenieniu się dżumy ważną rolę mogły odegrać podboje militarne dokonywane przez tatarskich jeźdźców Złotej Ordy - kronikarze zapisali, że epidemia pojawiła się w roku 1338 nad Jeziorem Issyk-kul w Górach Tien-Szan w Azji Środkowej. W następnych latach wkroczyła na zachód do Kirgizji dziesiątkując tamtejsze wspólnoty nestorian, a na wschodzie docierając aż do Chin.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale