2 obserwujących
31 notek
13k odsłon
464 odsłony

Smog i smok a lasy węglowe

Wykop Skomentuj

                                                                          Motto:
                                                                           „Wielu ludzi mniema, że kto ma władzę, a więc jest autorytetem
                                                                              deontycznym, jest tym samym autorytetem epistemicznym
                                                                              i może pouczać podwładnych, np. o astronomii.”
                                                                                                                      O. Józef Bocheński „Sto zabobonów”


Lasy węglowe – to nowy koncept, który odkrywa szerokim masom ludzi  nowe możliwości fizjologii roślin i fotosyntezy. To cenne zacięcie edukacyjne tym bardziej, że wcześniej dokładano starań, by w szkołach jej znaczenie marginalizować. Co jest rzeczą oczywistą, gdyż stoją przed nimi znacznie poważniejsze wyzwania.

Fotosynteza
Pragnąc wspomóc DGLP w realizacji jakże szczytnego dzieła edukacyjnego na wstępie przybliżę czytelnikom historię i zasady. Czynię to tylko z konieczności uzupełnienia ambitnego projektu.
Często bowiem zdarza się, że znany i ceniony odkrywca chcąc objaśnić podekscytowanej publice doniosłość odkrycia, nie potrafi zacząć wyjaśnień od początku, domniemując (często błędnie, nie ze swej rzecz jasna winy), iż sprawa jest oczywista.

Tak więc ab ovo  
imageArystoteles – starożytny prekursor teorii samorództwa  twierdził, że abiogeneza jest obserwowalnym faktem (wskazywał np.: na myszy powstające z brudnego siana, mszyce z rosy opadającej na liście, a np. na muchy – z mięsa). Dziś tę teorię można sparafrazować: okazuje się, że rozpad drzew przynosi nowe, czyli zwiększa różnorodność gatunkową (pisałem na ten temat w „Lesie Polskim nr 9/2016). Arystoteles nie znał fotosyntezy i z pewnością był przekonany, że takowa nie istnieje, skoro jej nie było wówczas widać. Z pewnością też nie dostrzegał lasu w dzisiejszej postaci lasu węglowego.
      W wieku XVI zaczęto mocniej przemyśliwać nad istotą wzrostu roślin. Powiązano to z pobieraną przez rośliny wodą, powietrzem, a w końcu i światłem. Cennymi okazały się doświadczenia Johanna Baptisty van Helmonta (1579 - 1644) czy Stephena Halesa (1677–1761). Musiały upłynąć kolejne wieki nim odważono się sformułować wzór obrazujący proces fotosyntezy.

imageOto symboliczne i uproszczone jego równanie.

6CO2 + 6H2O →energia+chloroplast→ C6H12O6 + 6O2

 C- to symbol węgla; O- to symbol tlenu; H- to symbol wodooru; CO2- symbol cząsteczki dwutlenku węgla; H2O- symbol cząsteczki wody; C6H12O6 – symbol cząsteczki glukozy

           Równanie tak symboliczne i uproszczone, że dziś  być może nawet już nieprawdziwe. Jednak fotosynteza jako proces jest najzupełniej prawdziwa i w jej wyniku uwalniany jest tlen a pochłaniany dwutlenek węgla a w procesach skomplikowanych  przemian wewnątrz komórkowych powstaje glukoza i jako produkt uboczny- tlen. Pompa transpiracji zasila roślinę (drzewo) nie tylko w wodę. Do organizmu rośliny dostają się pierwiastki,  które są wbudowywane w jego strukturę. Powstaje materia. Ta zaś, jak wskazuje aktualne doświadczenie i „nowowiedza” ma służyć przede wszystkim wzrostowi różnorodności wszelkiej maści. Dowodzą tego obowiązujące i wciąż powstające rozwiązania praktyki leśnej i ochrony przyrody.


O szkodliwości węgla
Od czasów Premier Margaret Thatcher węgiel jest wrogo traktowany,  gdyż spalanie węgla i dymy z kominów były oznaką potęgi brytyjskich górników oraz siły ich związków zawodowych, a tym samym oznaką kruchości władzy. W dobie neoliberalizacji nie może istnieć tego rodzaju zagrożenie. Walka z dymem  i kominem to była walka o byt klasy politycznej i wizję nowego porządku świata w Anglii, w Europie. Ale nie w Chinach, Indiach, etc , dokąd kominy przeniesiono.
Ropa naftowa, której wydobycie nie polega na masowej szychcie, takiego zagrożenia nie niesie, co każdy zauważy.
            Najprościej jest konstruować wiatraki, jak czynił to M. Cervantes na kartach „Don Kichota”, i jak najdłużej wciągać do szlachetnej walki z nimi szerokie rzesze  ludzi. Nie poświęcę jednak  frapującego tematu „wiatraka lasów węglowych” na rzecz pozostałych, całych „farm wiatrowych” dzisiejszego świata.

Skąd ten zły węgiel?
Węgiel to nie produkt myśli neoliberalnej ani wytwór nowoczesnej technologii. To produkt jak najbardziej naturalny i wytworzony w sposób naturalny. To zaabsorbowany przez rośliny węgiel z dwutlenku węgla który, znajdował się dawniej w ziemskim powietrzu.
           Profesor Witold Czerwiński pisze w „Fizjologii roślin” : „ … w okresie karbońskim, czyli ok. 300 mln lat temu, stężenie dwutlenku węgla było kilkaset razy większe niż obecnie, dzięki czemu fotosynteza była wówczas o wiele intensywniejsza, wskutek czego powstały pokłady węgla kamiennego i ropy.”  Tym samym wskazuje, że intensywność przyrostu masy jest ściśle związana z zawartością w powietrzu dwutlenku węgla. Do dziś, chcą wpłynąć na plony, w szklarniach ogrodniczych wytwarza się atmosferę ze zwiększoną ilością CO2. A badania naukowe wskazują, że zwiększona zawartość CO2 wpływa pozytywnie na intensywność fotosyntezy drzew leśnych. A tym samym na absorbowanie jakże szkodliwego C (węgla).
Wskazuje się wciąż (choć i tu krzywa Gausa zaczyna powolny zjazd w dół), że węgiel, a właściwie CO2 jest zasadniczym elementem mającym podnosić temperaturę na ziemi. Nie zamierzam nikogo przekonywać do żadnej opcji w tym zakresie (czy mamy globalne ocieplenie o podłożu antropogenicznym, czy nie). Nie znam się na tym, a nie mogę w tym zakresie polegać na niczyim słowie honoru Wiem, że cenzura poprawności politycznej, która działa jednostronnie, powinna wszystkim unaocznić, że rzecz jest wątpliwa lub jej nie ma (zresztą casus brytyjskiego górnika też miał na mnie wpływ).
           Mieszkając w Polsce, dziwię się, że państwo przyjmując oficjalne stanowiska akceptujące zagrożenie ociepleniem wydaje krocie na dalsze badania i projekty antywęglowe a nie na działania ochronne. Takimi działaniami może być jedynie zwiększenie wodnych zasobów w kraju, gdyż Polska ma najmniejsze zasoby wody ze wszystkich państw Europy. Już dziś niewystarczające, to po „klęsce” ocieplenia będą wprost monstrualnie katastrofalne. Tym samym należy domniemywać, że państwo w gruncie nie wierzy w doktrynę, którą oficjalnie  popiera albo jest na tyle głupie, że nie reaguje i nie podejmuje kroków zaradczych.
                                                                        Stać go za to na inne.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka