Pan Marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski wystąpił z gotowością mediacji z lekarzem, by mi udostępnił dokumenty z leczenia nerek. W Nim już tylko nadzieja... Na pierwszy list Pana Marszłka ten lekarz w ogóle nie odpowiedzial. Wiem, że Pan Marszałek napisał jeszcze raz. On jest lekarzem i wie, że choruję na nerki okropnie. To prawdziwy lekarz. Polityk, senator, marszałek i... prawdziwy lekarz. Widziałem się z Nim w Sieldcach na spotkaniu. Zaprosił mnie Pan Poseł Tchórzewski. Spotkanie było o śluzbie zdrowia. I poszedłem z problemami. Brałem udział w dyskusji a po spotkani ogólnym miałem prywatną rozmowę z Panem Marszałkiem i posłami i senatorami. Uzupelniającą bo większośc powiedział na forum. Nie mam dostępu do dokumentów z leczenia urologicznego już ponad trzy lata. Pan Poseł Tchórzewski podjął się szybko interwencji. Nie przyniosły efektu. Nawet go okłamywali z sądu. Było mi przykro okropnie, że nawet jego okłamują Ale mediacji podjął się Pan Marszałek Karczewski. Bo to prawdziwy lekarz.
Mam jednak obawy, że moje dokumenty medyczne mogą już nie istnieć. Napisałem o tym Panu Marszałkowi i Panu Posłowi. Nikt mi nie odpowiada czy istnieją. Prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach Mirosław Sokólski powiedział, że lekarz mógł już moją dokumentację "wyczyścić". Pytałem pana Sokólskiego na jakich przesłankach mu znanych oparł tę możliwość ale mi nie podał. Dla mojej wdzięczności dla Pana Marszałka jako lekarza jest obojętny wynik mediacji i czy dojdzie ona do skutku. Nie od Pana Marszałka to zależy. Dziękuję Mu, że miał mnie - po prostu pacjenta chorego na nerki - na względzie. Jest takich niewielu, którzy widzą po prostu moje chore nerki. Pan Marszałek Karczewski i Pan Marek Balicki - dwaj lekarze z opcji politycznych sobie bardzo dalekich - widziało mnie - pacjenta. Dziękuję im obu. Nie mam wiadomości od Pana Marszałka. Myślę, że to złe wieści mi przyśle. Napisze mi, że lekarz znowu Mu nie odpowiedział na list. Napiszę za parę dni do Pana Marszałka. Minął miesiąc. Wiem, że gdyby miał dobre wieści, że uda się mi uzyskać dostęp do dokumentów z leczenia to już by napisał. Ale nie pisze...
Myślę, że w cieniu tego wszystkiego możliwym inspiratorem jest Mazowiecki Szpital Wojewódzki w Siedlcach. A lekarz? Pisałem do Pana Marszałka: "Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy odmówił podjęcia się roli mediatora wobec szpitala w Siedlcach, w którym leży - jak przypuszczam - pierwotne źródło i Pan Prok. Andrzej Witkowski też tam upatrywał źródło możliwego błędnego leczenia i zalecał we wnioskach kontrolnych przeanalizowanie całości leczenia. Mogę Panu wysłać te zalecenia. Gdy [lekarz] nie wydał dokumentów na wniosek PZU SA jako ubezpieczyciela szpitala w sprawie odszkodowawczej wobec szpitala powstała myśl, że może inspiratorem wszystkiego jest szpital, w którym też mi nie wydawano dokumentów. Rozmawialiśmy, że może szpital na [lekarza] wpływa, bo szpital jest beneficjentem zaistniałej sytuacji. Jest tylko jeden szpital w Siedlcach z oddziałem urologii i tylko w tym szpitalu [lekarz] może być urologiem. Może wywierana jest na [lekarza] jakaś presja. Trzeba tę okoliczność wziąć pod uwagę. Pomyślałem, że może senator Kraska zna lepiej relacje lokalne, o których ja niewiele wiem."
PISMO PANA MARSZAŁKA KARCZEWSKIEGO DO LEKARZA Z 12.09.2014

MAIL OD PANA MARSZAŁKA KARCZEWSKIEGO DO MNIE Z 15.10.2014



Komentarze
Pokaż komentarze