Myślę o tym Struziku. Znowu media gdakają. Syn mu zginął. I przychodzą mi na myśl moje nerki. Stracę je. Tyle razy pisałem do Struzika. Tyle wniosków, pism, skarg, interwencji. Szpital w Siedlcach jest spółką samorządową. No coż... do dziś nie wiem, kto mnie operowal. Pytałem i pytałem. Nie wiem kto mnie leczył - totalny bałagan jest w papierach. Dokumenty pofałszowane. Podpisy dr. Dmowskiego pofałszowane. Pisałem o tym Struzikowi. Nie wiem kogo mam pozwac. Prosiłem Struzika o pomoc. I co? Dostałem? Tak dostałem cynizm. To lekarz. Zdawałoby sie poświecił się pacjentom. E tam. Zmarł mu syn. Oby w dniu jego pogrzebu przyszły Struzikowi na pamięc moje nerki. I kalectwo, które mnie czeka. I pomoc, jakiej mi nie udzielił. Ot tak jak u starych Żydów. Ot tak wedle zasady sprawiedliwej odpłaty.
Ja nie mam obowiązku mu współczuc... No bo co kogo obchodzi syn Struzika? Mnie też nie obchodzi. Po co w ogóle piszą o nim media? Pewnie nikt nawet nie wie kim był syn Struzika. Wygrzebałem że to był prezes Forum Młodych Ludowców. Tak jakaś gazeta napisała. A co to takiego w ogóle? Kuźnia następców na posadach? Zresztą... Umiera jedyny syn i Struzik daje wpisy na Facebooku? Ja bym chyba szybciej włosy z głowy rwał a nie rwał się do Facebooka... Nota bene strona owego Formu Młodych Ludowców nie zawiera frazy "Jakub Struzik" nawet a gdy szuka sie "Struzik" pojawia się tylko tata. A media gdakają jakby jedyny kandydat na prezydenta zginął.
Mi pomagali prawdziwi lekarze Pan Minister Marek Balicki i Pan Marszałek Stanisław Karczewski. Lekarze z powołania. Pan Struzik miał dla mnie tylko cynizm.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)