ANEKS do artykułu "Odwet sędzi Bansiuk za zawiadomienie o przestępstwie?"
Prezes Sokólski nie podawał mi żądanych danych o Jadwidze Orzechowksiej-Borucińskiej - biegłej z psychiatrii przy Sądzie Okręgowym w Siedlcach. Dziś przyszło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości. Ministerstwo podaje iż Prezes Sokólski wyjaśnił Ministerstwu, że nie wie czy Orzechowska-Borucińska nieprzerwanie była lekarzem tj wykonywała zawód lekarza medycyny w trakcie jej ostatniej kadencji jako biegła sądowa z medycyny. Powołał się na opinię przedłożoną przez Orzechowską-Borucińską z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Siedlcach, że ona jest na etacie lekarza w tejże poradni od 1 kwietnia 2009 roku na czas nieokreślony. Ową opinię miał wydać dyrektor tej placówki. Ministerstwo nie podaje personaliów tej osoby. Nie wiem, czy podał je prezes Sokólski Ministerstwu. Opinia jest sprzed czterech lat z 21 grudnia 2010 roku. Mamy jednak rok 2014 i pewne kwestie z roku 2014. Orzechowska-Borucińska nie przyjmuje w tej Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej pacjentów. Do jej zadań głównych należy tam opiniowanie czy dziecko winno pójśc do szkoły specjalnej. Opinie wydaje na potrzeby samej Przychodni. Tak przynajmniej wedle informacji uzyskanych z sekretariatu tej Przychodni. Nie prowadzi tam praktyki lekarskiej dla pacjentów i nie leczy ich tam. Ma zatem etat lekarza, który nie leczy pacjentów. Poradnia Pedagogiczno-Psychologiczna nie jest podmiotem medycznym. Nie udało nam się ustalić - mi i "Gazecie Wyborczej" - w jakim podmiocie uprawnionym do udzielania świadczeń medycznych Orzechowska-Borucińska wykonuje zawód lekarza medycyny. Chodziło o to, czy spełnia warunki Ustawodawcy do udzielania świadczeń medycznych tj. badania pacjentów.
Ubolewam, że prezes Sokólski odmówił mi danych o kwalifikacjach biegłej przy jego sądzie , jakie podało Ministerstwo, podczas, gdy badanie medyczne przez biegłego nie jest czynnością procesową i sądową lecz medyczną i jako pacjent mam prawo do informacji o kwalifikacjach osoby udzielającej świadczeń medycznych i ich weryfikacji. Nie jest tak, że jakby jakiś prezes ustanowił pielęgniarkę albo historyka medycyny biegłym z medycyny z zakresu kardiologii a ona wykonała badanie to jest to sprawa wyłącznie sądu odwoławczego. Otóż w ogóle nie jest to sprawa sądu odwoławczego tylko Ministra Sprawiedliwości i jego kompetencji i obowiązków ustawowych. Pismo ministra nie daje odpowiedzi na konkretne pytanie: czy w dniu 15 stycznia 2014 roku biegła z medycyny spełniała warunki Ustawodawcy dla udzielania świadczeń medycznych tj. czy spełniała warunki Ustawodawcy by móc świadczenia udzielić zaczynając od obowiązku posiadania choćby badań okresowych, jakie muszą mieć lekarze udzielający świadczeń medycznych? Oprócz prawa wykonywania zawodu Ustawodawca obwarował licznymi przepisami udzielnie świadczenia medycznego. Nie jest to kwestią Ministra Zdrowia, gdyż mowa o biegłej sądowej. A dalej czy w tym dniu miała prawo wykonywać badanie, jeśli nie spełniała warunków ustawowych do jego przeprowadzenia? Do jego przeprowadzenia nie był wystarczający fakt powołania jej na biegłą i winna była odstąpić od badania jeśli nie spełniała warunków dla udzielania świadczeń medycznych.
Bardzo ważne w piśmie ministra Sprawiedliwości jest jasne stwierdzenie, że pełna odpowiedzialność za ustanowienie biegłej przy sądzie spoczywa osobiście i wyłącznie na prezesie Sądu Okręgowego. Ustawowo praca biegłego podlega także kontroli prezesa Sądu Okręgowego a zatem i odpowiedzialność na nim spoczywa. Nie jest bowiem tak, że jakiś prezes ustanowią sobie biegłą, która nią nie powinna byc i nie ponosi odpowiedzialności za poczynania tej biegłej. Bolączką biegłych sądowych w Polsce jest faktyczny brak zarówno kwalifikacji jak i niezgodne z warunkami Ustawodawcy wykonywanie zawodu biegłego sądowego. Biegły sądowy Ewa Gruza, profesor w Katedrze Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego udzieliła świetnego wywiadu o kondycji zawodu biegłego i samych biegłych. Stwierdza ona "Dziś korpus biegłych sądowych to często ludzie, którzy wpisują się na listę tylko dlatego, że to jest szansa zarobienia pieniędzy. Nie mówię, że wszyscy, bo to by było niesprawiedliwie, ale jakbyśmy tak generalnie popatrzyli na to środowisko, to w tych 15-16 tysiącach jest spora liczba tych, którzy nigdy tej funkcji pełnić nie powinni". Na pytanie czy biegły studia skończone mieć musi? odpowiada: "Nie ma takiego wymogu. Po prostu kończy pan 25. rok życia, idzie do prezesa sądu okręgowego i przedstawia dokumenty, które poświadczają pana kwalifikacje zawodowe. To może być dyplom uczelni wyższej, ale też zaświadczenie o ukończeniu jakiegoś kursu.". Krótko mówiąc nie ma przeszkód, by biegłą z medycyny ustanowić pielęgniarkę. Wystarczy parę zaświadczeń, że ma wiedzę na poziomie lekarza medycyny.
A jak weryfikuje prezes sądu kwalifikacje kandydata na biegłego? Prof. Gruza odpowiada: "Był ekspert, który w pewnej bardzo zacnej instytucji zajmował się tylko i wyłącznie obsługą ciemni fotograficznej. Nigdy w życiu nie wykonał żadnej ekspertyzy, ale złożył wniosek o wpisanie na listę biegłych, mocno podkreślając nazwę tej instytucji i jednocześnie dyskretnie pomijając, czym się w niej zajmował. I prezes sądu okręgowego, właśnie z uwagi na tę instytucję, wpisał go na listę biegłych.". Czy z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Orzechowskiej-Borucińskiej? Czy ujawniła prezesowi Sokólskiemu czym się właściwie zajmuje w tej Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej? Bo nie leczy tam pacjentów i wedle naszych ustaleń nigdzie nie leczy.
Prof. Gruza podaje: "Dzisiaj prokuratura sprawdza, czy koszt ekspertyzy przekroczy 2,5 tysiąca złotych. Bo jeżeli tak, to biegły musi napisać kosztorys, a prokurator musi uzyskać zgodę szefa na wydanie środków. Dlatego prokuratura niekiedy wycofuje się ze zlecenia ekspertyzy drogiemu ekspertowi. Natomiast jeśli sąd decyduje się na biegłego z najwyższej, profesorskiej półki, to przeważnie zwraca się do nas dopiero wtedy, gdy w postępowaniu były już jakieś inne opinie i okazało się, że nie spełniają kryteriów procesowych.".
Hmm... mnie badała biegła za 300 zł w tym wykonała następującą pracę: zapoznała się z aktami procesu 1000 stron, przeprowadziła badanie 1 godz., napisała opinię. Łącznie pracowała 10 godzin lub 11 (nie pamiętam). 1000 stron akt "obrobiła" w 5-6 godzin? Wątpię i wątpię w jakość zarządzania Okręgiem Siedleckim w aspekcie ustanawiania biegłych sądowych przez pana Sokólskiego.
Prof. Gruza podaje też przykłady działalności istnych hochsztaplerów wśród biegłych. Włos staje dęba na głowie jak krzywdzą ludzi. Ciekawe co by o takiej siedleckiej biegłej za trzy stówy powiedziała prof. Gruza. Ciekawe co by powiedziała, że biegła orzekła, że człowiek jest chory psychicznie, jest niebezpieczny dla siebie i innych i wymaga leczenia (nie badając go!). Później znowu bez badania człowieka opiniowała i orzekła, że delikwent będzie chory 6 miesięcy. A następnie przesłuchana w prokuraturze miesiąc później stwierdziła, że delikwent nie wymaga leczenia (też bez badania człowieka) a główny kłopot z nim to m.in. że wie gdzie skargę napisać i o odszkodowanie od lekarza wystąpił. A jeszcze miesiąc później - też bez badania człowieka - już wszystko jej się w głowie pomieszało i nie wiedziała jak długo delikwent będzie niebezpieczny dla siebie i innych. Teraz w ogóle zrezygnowała z bycia biegłą w sprawie. Nie wiem dlaczego. Czy chce uniknąć przesłuchania jako biegła? My mamy do tej pani kilka pytań. Ciekawe jak się sędziowie będą zapierać przed przesłuchaniem jej? Pani Sędzia Barbara Piwnik, była Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny nawała to co się dzieje "anomalią siedlecką" w wymiarze sprawiedliwości. Dziękuję jej za to. Ale to wszystko wygląda mi raczej na "cyrk siedlecki" w wymiarze sprawiedliwości. Czy się mylę? Co prof. Gruza by powiedziała o „wiedzy specjalnej” u biegłej pana Sokólskiego – tej wybitnej za trzy stówy?
Więcej o nieco hochstaplerskich biegłych w wywiadzie tutaj:
http://wyborcza.pl/…/1,140241,16501712,Skazani_na_bieglych.…


Komentarze
Pokaż komentarze