Autentycznie nie wiem z jakiego powodu i w jakim celu prok. Maria Kempka, Prokurator Rejonowa w Sieldcach włozyła moje pismo do Komendanta Policji Wojewódzkiej w Radomiu Cezarego Popławskiego z dn. 16 litopada br. do sprawu 1 Ds. 1807/12. W piśmie do kom. Popławskiego zawarty był monit, by udzielił mi odpowiedzi na pismo z 23 października 2014 roku oraz artykuł jaki na kanwie przesyłania sobie pism przez organa panstwa tj. Popławskiego do Kempki powstał "Czy prok. Kempka zaczęła chronic skórę prok. Agnieszce Sobczak?". W międzyczasie nadeszła odpowiedź z Komendy Wojewódzkiej w kwestii ochrony osobistej i dostępu do akt postępowania w Policji. W obu wypadkach odmowa. W tym sensie monit był bezprzedmiotowy lecz po co wysłał go Popławski Kempce? Nie wiem. Może dlatego, że dołączyłem do niego ów artykuł i chciał prok. Kempkę o nim powiadomic? Nie było powodu, bo ja jej wysyłam swoje teksty. Na wszystko jest dokument o czym piszę. Przyjąłem bowiem za swoje słowa Adama Sandauera o jego historii "Ta strona poświęcona będzie skur..stwu. Oczywiście tylko i nie całemu. Za dużo tego w naszym państwie. Opisuje ona to co było moim losem. Każdej zamieszczonej informacji mogę dowieść i bronić dokumentami". Ja też mogę dowieśc faktów i okazac dokumenty.
Istotna sprawa jest następująca: dlaczego pismo prok. Kempka wsadziła do akt sprawy z roku 2012? Co ona ma wspólnego z nękaniem mnie anonimami i wskazaniem przez prok. Sobczak, że nie musi się na nich skończyc, gdy ja cieszyłem się, że nie dostałem w łeb za artykuł w "Gazecie Wyborczej" o błędzie medycznym, fałszerstwach dokumentów medycznych i odmowie ich udostępnienia? Nic nie ma wspólnego. Dlaczego w ślad za innymi pismami Popławskiego, jakie wysyłał Kempce nie przesłała i tego pisma do sądu do sprawy anonimów i odmowy wszczecia dochodzenia? Czy dlatego, że odniosłem sie do tego przesyłania moich pism do spraw w ogóle nie związanych? Sprawa anonimów nie obejmuje kwestii wskazanej przez Sobczak tj. pobicia mnie za artykuł w "Gazecie Wyborczej". Ale sprawa 1 Ds. 1807/12 w ogóle jest science fiction dla anonimów i pobicia mnie za relacje medialne.
Co to za sprawa 1 Ds. 1807/12, do której Kempka upycha wiele dokumentow? Było nawet tak, że spytalem Kempke o jeden mój dokument i odpowiedziała, że nie jest w stanie podac, gdzie jest moje pismo z 6 marca 2013 roku. Nie była w stanie, bo wsadziła do tej sprawy 1 Ds. 1807/12 i zapomniała że tam. Nie ma żadnych podstaw prawnych i faktycznych, by pisma znajdowaly sie w aktach tejże sprawy. Ja nie jestem stroną w tej sprawie oprócz tego, że widnialem w komputerze Prokuratury jako podejrzany. O co byłem podejrzany? O prawie zamach na lekarza. Ja to tak nazywam, bo nie wiem co się moglo zrodzic w tych głowach lekarza, jego żony i adwokata by kłamac w prokuraturze o paczka, których najpierw było dwie a później się rozmnożyły do czterech. Nazwali to nękanie paczkami z możliwą zawartością szkodliwą dla zdrowia i zycia. Tak przynajmniej adwokat z lekarzem nazwał. Prokuratura Kempki zdedcydowała, że to nękanie. We wrześniu 2012 roku wysłałem do lekarza wniosek o udostępnienie dokumentów medycznych w formie kopii i na płycie CD dokumenatcję cyfrowa jaką wykonał. Następnie wniosek o podanie nazwy towarzystwa ubezpieczeniowego dla gabinetu lekarza. To były listy w zwykłych kopertach.
Lekarz i jego żona oraz adwokat złozyli zawiadomienie i zeznania, ze ja wysłałem dwie paczki. Nakłamali ile wlezie. Poczta Polska zaświadczyła, że nie znalazła żadnych paczek w rejestrach. Nadto o wnioskach wysłanych listownie wiedział Pan Prok. Andrzej Witkowski z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie - ten słynny prokurator ze śledztwa w sprawie zabójstwa ks. Popiełuszki. Mialem to szczęście, że on kontrolował dochodzenia. Sprawę umorzono.
Nie ma zatem podstaw prawnych a nawet jest sprzeczne z prawem, że moje pismo trafiło do sprawy, do której nie mam dostępu inaczej jak na drodze Ustawy o dostępie do infromacji publicznej. A może Kempka już wolała nie wysyłac pisma od Popławskiego do sądu, bo napisałem artykuł o tym z pytaniem, czy zaczęła chronic posadę Sobczakowej? Nieważne. Ważne jest to, że po raz kolejny dekretuje pismo bez podstaw prawnych i faktycznych a później mi powie, że... nie jest w stanie odpowiedziec, gdzie jest moje pismo? Pani Barbara Piwnik mówiła o "anomalii" w wymiarze sprawiedliwości w sprawach mnie dotyczących. Nie myliła się. Na żadnym kroku.


Komentarze
Pokaż komentarze