Obecnie jest sześć procesów w sądach związanych i wywołanych moją dokumentacją medyczną i leczeniem. Ale będą następne - szykują się dwa. Aktualnie oskarżone są trzy osoby. Oskarżają siebie nawzajem. Nota bene szpital, gdzie błąd pierwotny wskazał prok. Andrzej Witkowski z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie siedzi sobie cicho. Wysłał tylko swojego dyrektora medycznego na świadka, żeby zeznawał przeciwko mnie a który nie wydał mi ważnego dokumentu z leczenia - dowodu fałszowania dokumentów. Mam to na piśmie od prezes Wojciecha Kaszyńskiego, że nie wydał. W spisie dokumentów z roku 2013 już tego ważnego dokumentu nie było...
Jednak wsparcie ma lekarz - wsparcie prokuratury i sądu. nawet nie tylko wsparcie, lecz parasol ochronny niczym z agencji ochrony. Dziwi jednak, że do jego prywatnego aktu oskarżenia jeszcze przeciwko jednej osobie nie dołączył sie prokurator z powodu ważnego interesu publicznego. Lekarz ma wolną rękę we wszystkim: na żądanie sądu nie wydaje dokumentów z leczenia i sąd nie reaguje. Prokuratura też nie. Ów słynny Żmudziński pomawia mnie o gołosłowność wbrew wiedzy sędzi Żyłki-Kalickiej. Lekarz jest oskarżony i olewa to. Wyjeżdża sobie a sędzia Kędzia nie reaguje, że facet nie jest do dyspozycji sądu. Oskarżony lekarz nawet sądu nie poinformował, że wybywa na wojaż zagraniczny.
W tym procesie przeciwko trzeciej osobie niezbędne są dokumenty medyczne z mojego leczenia, by przygotować linie obrony. Konieczny jest dostęp do tej dokumentacji będącej dowodem rozstrzygającym. I pat. Prokuratura nie udostępniła mi dokumentów medycznych jako stronie postępowania. Sąd także, gdy miał materiał dowodowy tej sprawy u siebie. Zwróciłem się do Prokuratora Apelacyjnego w Lublinie o kontrolę śledztwa 1 Ds. 2539/13, zażądanie z "rejonu" materiału dowodowego z aktami i udostępnienie mi "dokumentów medycznych" i "dokumentacji medycznej" o jakiej mówi postanowienie prok. Kamila Żmudzińskiego z Siedlec.
Oniemiałem, że mój wniosek prok. Andrzej Pogoda wysłał do prok. Roberta Więckieiwcza, szefa Prokuratury Okręgowej w Siedlcach. Nie Więckiewicza lec Pogodę prosiłem o kontrole śledztwa. Nie ma przeszkód prawnych, by to zrobił. "Z niedowierzaniem przyjąłem wiadomość dziś mi nadesłaną przez prok. Ewę Ruchlicką, że moje pismo do Pana z dn. 4 grudnia 2014 roku w tym wniosek o kontrolę śledztwa 1 Ds. 2539/13 wysłał Pan do prok. Więckiewicza. To nie jest pismo właściwe miejscowo w Siedlcach. Tak samo wniosek jest do Pana a nie do prok. Więckiewicza. Prokuratura Apelacyjna ma uprawnienia ustawowe skontrolować śledztwo. Zwróciłem się do Pana, bo przecież informował Pan prok. Andrzeja Seremeta o skomplikowanych relacjach międzyludzkich w Siedlcach i wnosił Pan o zmianę właściwości miejscowej dla dwóch kluczowych śledztw, które prokuratura pod panem Więckiewiczem ewidentnie tuszowała." - napisałem do Pogody. "Ponawiam wniosek o kontrolę dochodzenia 1 Ds. 2539/13 w Prokuraturze Rejonowej w Siedlcach, zażądanie akt śledztwa i wnoszę o udostępnienie mi "dokumentów medycznych" i "dokumentacji medycznej" przez Pana Prokuratora Apelacyjnego.".
Prok. Andrzej Pogoda wniosek o kontrolę dochodzenia wysłał do Więckieiwcza. Czy otrzymam dostęp do "dokumentów medycznych" zatem, by móc zebrać materiał do wstępnej analizy autentyczności materialnej tych "dokumentów"? Razem z tą jeszcze jedna osobą chcemy udowodnić fałszerstwo materialne, które apelacja zarówno pod wodzą prok. Pogody jak i teraz w apelacji prok. Tańcula tuszuje. Nie badają autentyczności materialnej dokumentów. Nic nie robili. Tańcule też poprosiłem o udostępnienie mi "dokumentów medycznych", których podrobienie bada jego apelacja. Czy zamiast "dokumentów medycznych" dostanę dokument aktu oskarżenia? Zdecyduje Więckiewicz? To poboczne, bo podrobienie "dokumentów medycznych" bada prok. Andrzej Tańcula. Ma je prawda? Czy nie ma? Prowadzi śledztwo czy je pozoruje w tej kwestii?


Komentarze
Pokaż komentarze