"To co robię to trochę jak "walenie grochem (a może głową) o ścianą" W efekcie tych działań kilka innych osób zdobywa zaszczyty, bo w sposób "cywilizowany" zajmuje się prawami pacjenta (ciekaw jestem co to takiego te prawa pacjenta i czym i dlaczego mają się ma różnić od zwykłego prawa?) i powstaje szereg innych, fasadowych organizacji pacjentów otrzymujących znaczne dotacje, bo lepiej by Primum Non Nocere nie było jedyne widoczne...". Tak napisał na swoim profl Adam Sandauer. To fakt. Przez szereg lat jedyną osobą stale i systematycznie walczącą o pacjenta i jego dobro był Sandauer. To on ksztaltował swiadomośc ludzi. On wskazywał im, że mogą i muszą walczyc o to, co się pacjentowi po prostu nalezy. Widzę w tych slowach rozczarowanie, zwątpienie, żal. Czy słuszny? Nie mi oceniac. On wie i zna lepiej relacje organizacyjne i relacje ludzkie wokół praw pacjentów.
Działa w Polsce właściwie tylko jeden podmiot organizacyjny mający byc "po stronie" pacjentów - Rzecznik Praw pacjenta. Czy jest to fasadowa instytucja? Nie wiem. Jest to pewien urząd powołany przez Ustawodawcę. Rzecznik Praw Pacjentów prowadzi też moją sprawę. Zwracałem sie do róznych organów Państwa. Musze powiedziec, że Rzecznik Praw Pacjentów zwrócił sie do lekarza z najbardziej trafnymi pytaniami o moją dokumenatcję. Nie wiem jak Rzecznik rozstrzygnie problem moich dokumentów w końcowej decyzji. Na tę chwilę zadał najbardziej trafne pytania. Właściwie zadał te, których żaden organ nie zadał lekarzowi. Czy zostawi mnie samego z nimocą dostępu do dokumentów z leczenia? Jak będzie dalej? Nie wiem. Czas pokaże. Na te chwilę Rzecznik zadał te pytania, o które walczyłem, by prokuratura je zadała. Nie zadała lekarzowi nigdy. A Izba Lekarska? Zrobiła to co zwykle. DLa niej nic się nie stało, że nie mam dostępu do dokumentów z leczenia. Łamanie przez lekarza Ustawy o prawach pacjenta nie jest kwestią etyki zawodu lekarza medycyny.
ANEKS
WYJASNIENIE MOŻLIWEGO NIEPOROZUMIENIA I KOMENTARZ ADAMA SANDAUERA
Pan Adam Sandauer nie zarzucił fasadowości Rzecznika Praw Pacjentów. Natomiast ja miałem na myśli szerszy kontekst: uregulowania prawne dla ofiary błędu medycznego. Wyjaśniam, że nie miałem na myśli pozorowowania pracy Rzecznika. Ufam, że w ramach Ustawy stwierdzi czy naruszono moje prawa jako pacjenta. Jeśłi z powodu skrótowości notki - luźnych myśli - miałoby wyniknąc nieporuzumienie to jest ono błędne.
Adam Sandauer: umiejscowienie i rola Rzecznika
@A.SANDAUER
Notka jest podzielona wyraźnie na dwie części:
1. Cześć pierwsza cytat i odniesienie do niego moje. Nie jest to w żadnym wypadku o Rzeczniku Praw Pacjentów. Gdy mowa jest o zwątpieniu i żalu, to mam na myśli nietrafne rozwiązania ustawowe - o ile rozumiem wiele Pańskich wypowiedzi. I się z nimi zgadzam także na kanwie własnych doświadczeń. Tak, Rzecznik Praw Pacjentów działa wyłącznie w ramach Ustawy.
2. Moje doświadczenie jako pacjenta i moje pytanie o "fasadowość" podmiotu są własnie w aspekcie Pańskiego komentarza i Pan je wyśmienicie sformułował. I nie chodzi o sam urząd tylko uregulowania prawne, o których Pan pisze. Ja nie zarzucam fasadowości pracy i działań urzędy. Pytam - po swojemu - czy ta Ustawa faktycznie rozwiązuje problem. De facto bowiem, nie ma ani organu ani innego podmiotu, który by rozstrzygał o błędach medycznych w postępowaniu pozasądowym w sposób niezależny i bezstronny. Ja powątpiewam w niezależność i obiektywność Izb Lekarskich. Także te jakieś komisje wojewódzkie, które powstały są niesprawne.
Fasadowość, o której ja myślę dotyczy uregulowań prawnych: mimo istnienia Rzecznika Praw Pacjentów, Izb Lekarskich, komisji problem okazał się wcale nie byc rozwiązanym. Czy się mylę? Myślę, że nie. Myśle, też że innymi słowami powiedziałem to, co Pan myśli o sytuacji ofiary błędu medycznego w naszym Kraju.
Rzecznik Praw Pacjentów jako jedyny podmiot spośród wielu zadał po prostu merytoryczne pytania lekarzowi w sprawach mnie dotyczących. Chyba 13 postępowań i śledztw było na kanwie leczenia, dokumentów itd. W żadnym nie zadano tych pytań, które zadał rzecznik i bardzo mnie to cieszy. I zrobił to zgodnie z ustawą, z polskim prawem, które inne organa miały za nic. Gdy otrzymałem do wglądu pismo z tymi pytaniemi zadzwoniłem do Rzecznika mu podziekowac, że zadał najtrafniejsze pytania.


W moim przekonaniu:
1/ instytucja Rzecznika Praw Pacjenta nie powinna być organem administracji rządowej, lecz tak jak Rzecznik Praw Obywatelskich czy Rzecznik Praw Dziecka powinna być powoływana są przez Parlament i podporządkowana Parlamentowi. W takiej sytuacji Rzecznik nie obawiałby się występować przeciwko błędnym decyzjom centralnej administracji rządowej.
2/ Wcześniej, państwo powoływało instytucje Rzeczników tam gdzie trzeba było pomagać obywatelom, gdy człowiek był poszkodowany działaniem znacznie potężniejszych od niego instytucji czy korporacji. Tak działa Rzecznik Praw Obywatelskich czy Rzecznik Praw Dziecka. Inne są zadania ma jednak Rzecznik Praw Pacjenta. Gdy przez lata apelowaliśmy o powołanie Rzecznika Pacjenta to apelowaliśmy o urząd pomagający poszkodowanym w wyniku błędów i wypadków medycznych. Natomiast powołany urząd Rzecznika ma służyć trochę innym celom. Ma on chronić przestrzegania przepisów wymienionych w ustawie "o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta"
a są to
- dostęp do leczenia,
- dostęp do opieki duszpasterskiej,
- poszanowanie życia prywatnego i rodzinnego pacjenta,
- prawa do wnoszenia sprzeciwu wobec orzeczenia lekarza,
- dostęp do dokumentacji medycznej,
- prawo do intymność i godność pacjenta, prawa do wyrażania zgody na leczenie,
- tajemnica lekarska,
- prawa do zgłaszania szkodliwych działań produktów medycznych,
- prawa pacjenta do otrzymania informacji o chorobie i leczeniu,
- prawa do przechowywania rzeczy w depozycie
itp....