Dwukrotnie zetknąłem sie z Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy w Warszawie. Jest nim prof. Zbigniew Czernicki[1]. Był też Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy. Dwukrotnie przedawniał błąd medyczny, z jakim się zgłosiłem do Izby Lekarskiej. To taktyka przedawaniania błędów medycznych, nawet jeśli nie uległy przedawnieniu. A może się już profesura Czernickiego przedawniła?
1. PRZEDAWNIENIE BEZ PRZEDAWNIENIA
W roku 2012 złożyłem skarge na Mazowiecki Szpital Wojewódzki w Siedlcach sygnatura Z/OSL – 73/12, RO – 186/12. Było to dokładnie 16 sierpnia 2012 roku - taka jest data dokumentu. Mowa była o zastosowanym mi leczeniu w roku 2010 oraz kompletnego bałaganu w prowadzeniu dokumentacji medycznej i jej udostępnianiu mi. Prof. Czernickki wydał postanowienie 12.10.2012 o odmowie wszczęcia postępowania, bo wedle niego te czyny sie przedawniły. Podał jako podstawę prawną o przedawnieniu i ustaniu karalności czynów. Do Sądu Lekarskiego piałem:
"Po zapoznaniu się z treścią postanowienia i z podstawą prawną podaną w piśmie z dnia 12.10.2012 stwierdzam, że Rzecznik prof. Czernicki stwierdza nieprawdę odnośnie mojej skargi oraz wprowadza fałszywy status formalno-prawny dla materii mojej skargi. Podana w „Postanowieniu” podstawa prawna brzmi mianowicie:
„Art. 63. Postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie wszczyna się, a wszczęte umarza, jeżeli:
4) nastąpiło ustanie karalności;
Art. 64. 1. Nie można wszcząć postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy, jeżeli od chwili popełnienia czynu upłynęły 3 lata.”
W przedmiocie mojej skargi powyższe artykuły Ustawy nie mają zastosowania, gdyż:
- Opisane w skardze zarzuty miały miejsce w roku 2010 w odniesieniu do przebiegu leczenia a zatem nie upłynęły 3 lata.
- Nie nastąpiło ustanie karalności, bo nie upłynęły 3 lata.
Podana podstawa prawna stoi w całkowitej sprzeczności z faktami z mojego leczenia. Jej podanie wskazuje na brak wnikliwości Izby Lekarskiej w kwestii mojej skargi lub wręcz zlekceważenia jej lub próby unikania rozwiązania problemów medycznych związanych z moim leczeniem i jest wyrazem celowego i świadomego bagatelizowania kwestii błędu medycznego bez podstaw rzeczowych. Status prawny wprowadzony przez pana Czernickiego stwierdza nieprawdziwe fakty. Wyznam, że większej bzdury prawnej i przejawów lekceważenia zdrowia pacjenta chyba nie czytałem. Dziwię się, że rzecznik oraz jego zastępca w tym jeden lekarz z tytułem profesorskim się pod czymś takim podpisali. To świadczy dobitnie o braku ich rzetelności, uczciwości i być może kompetencji w rozpatrzeniu skargi. To na pewno kompromituje rzecznika, że po dwóch miesiącach pracy stwierdza on, jakoby ustała karalność w wyniku upłynięcia terminu 3 lat, co jest kłamstwem. Prof. Zbigniew Czernicki tym samym w sposób oczywisty podważył swój autorytet w rozstrzygnięciu mojej skargi wprowadzając nieprawdę do danej sprawy.
Postanowienie Prof. Czernickiego jest sprzeczne z prawem. Możliwe jest jednak, że Rzecznik dokonał celowego zafałszowania statusu formalno-prawnego zdarzeń i moich roszczeń. Możliwe, że rzecznik w ogóle mojej skargi nie czytał, bo w mojej skardze podane są dokładne daty. Możliwe jest też, że prof. Czernicki chciał świadomie wprowadzić taką a nie inną kwalifikację prawną – w moim leczeniu bowiem a także w sprawach dotyczących mojego leczenia odpowiedzialne osoby i instytucje dopuszczały się szeregu matactw, kłamstw i łamania prawa. Postanowienie pana Czernickiego o fałszywym statusie formalno-prawnym wpisuje się w ciąg zafałszowań prawnych, matactw i łamania prawa w sprawie mojego leczenia. Pod względem merytorycznym jest nieprawdą, co podali prof. Czernicki i jego zastępca, że zarzuty uległy przedawnieniu i że ustał okres karalności. Ten fakt sam w sobie jest ze względów prawnych dyskwalifikujący ustalenia i postanowienie prof. Czernickiego o odmowie wszczęcia postępowania wyjaśniającego.
Postanowienie wydane przez prof. Czernickiego z prawną podstawą jakoby ustała karalność czynu czyni je niezgodnym z prawem bo stwierdza nieprawdziwy stan rzeczy i zafałszowuje stan prawny materii sprawy. Tym samym rzecznicy Zbigniew Czernicki i Zbigniew Jarząbek w wydanym postanowieniu wprowadzili nieprawdę i poświadczyli nieprawdę o upłynięciu okresu karalności czynu oraz wprowadzili dokument poświadczający nieprawdę do obiegu prawnego. Ten stan rzeczy falsyfikuje ich postanowienie w całej rozciągłości i dyskwalifikuje ustalenia jako w pełni niewiarygodne. Są one sprzeczne z przepisami prawa a także z prawidłami etyki zawodowej lekarza."
Sąd lekarski uznał moje zażalenie. Nakazał prowadzenie postępowania. Fałszywe stwierdzenie czernickiego kosztowało niemal rok. Tyle czekałem na rozstrzygnięcie Sądu Lekarskiego. Cóż... Bliżej o rok do przedawnienia.
2. NACZELNY RZECZNIK ODPOWIEDZIALNOŚCI ZAWODOWEJ LEKARZY OKŁAMUJE SĄD
Złożyłem skargę na profesora medycyny Zbigniew Czernickiego do Jolanty Orłowksiej-Heitzman, Naczelnej Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, że fałszuje on stan formalno-prawny mojej skargi. Dokładnie rok Orłowska-Heitznam rozpatrywała moją skargę. Musiałem sie zwrócić do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie ze skargą na Orłowską-Heitzman z powodu przewlekłości postępowania. I tu szok! Orłowska-Heitzman nie wiedziała do kogo ma moją skargę przesłac, którą zgodnie z prawem skierowałem do sądu administracyjnego za jej pośrednictwem. Wysłała ją do szefa Izby Lekarskiej - do prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej. I tu drugi szok. Szef Izby Lekarskiej prezes NIL nie wiedział do kogo ma moja skargę wysłać Orłowska-Heitzman. Odpowiedział Orłowskiej-Heitzman, że to nie jego działka i zaznaczył, że jej pozostawia ustalenie do kogo skarga ma trafić. Dopiero sam sąd administracyjny napisał Orłowskiej-Heitzman, że ma ją do sądu wysłać łacznie z odpowiedzia na skargę. Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy nie wie, że skargę do sądu administracyjnego wysyła się z odpowiedzią do sądu administracyjnego. I tak też zrobiła na wezwanie sądu. Dała odpowiedź. I tu szok! Pisała do sądu, że nie rozpatrywała mojej skargi, bo akt sprawy nie miała, gdyż akta były w sądzie lekarskim w Warszawie. Kłamała jak najęta. Miała te akta prawie miesiąc do dyspozycji. Sąd lekarski jej te akta wypożyczył. Mam to na piśmie.
3. CZERNICKI NIE PODLEGA ETYCE WŁASNEGO ZAWODU - ZDECYDOWAŁ NSL
Orłowska-Heitman w końcu po roku rozpatrzyła moją skargę. Odrzuciła ją oczywiście. Prof. Czernicki wprawdzie popełnił błąd ale Sąd Lekarski przychylił się do mojego zażalenia wszak. A prof. Czernicki? Co popełnił? Popełnił "swoistą omyłkę pisarską". Coż ta omyłka kosztował roku czasu zwłoki w nierozpatrywaniu moje skargi na szpital. Zgodnie z pouczeniem Orłowskiej-Heitzman złożyłem odwołanie od jej decyzji do Naczelnego Sądu Lekarskiego. I co na to Naczelny Sąd Lekarski? Stwierdził, że prof.Czernicki nie podlega etyce własnego zawodu. Brednia nad bredniami. Nota bene moje odwołanie rozpatrywał prawdopodobnie niewłaściwy sąd. Winien je - moim zdaniem - rozpatrzeć sąd na poziomie okręgu a nie Naczelny Sąd Lekarski. Czy się mylę? Ale skoro tę brednię chciał na siebie wziąć Naczelny Sąd Lekarski to wziął. Naczelny Sąd Lekarski pisał też o przemęczeniu prof. Czernickiego, o wielu obowiązkach itp. Powstaje pytanie: skoro prof. Czernicki nie ma wystarczającej ilości czasu na rzetelna pracę jako rzecznik, to po co się na rzecznika pcha? A może dlatego go wybierają, bo lekarze mają zaufanie do niego? Że przedawni nawet jak nie jest przedawnione?
Swoista omyłka pisarska... mój Boże... Ile błędów medycznych Izba Lekarska tuszuje zamieniając je w "swoiste omyłki medyczne"? Naczelna Izba Lekarska prowadzi "Krajowy Indeks Niedorzeczności w Ochronie Zdrowia". Główną niedorzecznością w ochronie zdrowia jest przekazanie Izbom Lekarskim kompetencji w orzekaniu o błędach medycznych. Kończy się tak, że w Polsce błędów medycznych prawie nie ma. Natomiast łamanie Ustawy o prawach pacjenta nie jest kwestią etyki lekarskiej. Lekarz może łamac prawa pacjenta bezkarnie. Rzecznik tej etyki nie podlega natomiast etyce własnego zawodu.
[1] Specjalista neurochirurg, absolwent AM w Lublinie. W latach 1965-1971 pracował w Klinice Neurochirurgicznej AM w Lublinie, od 1971 do 1985 w Klinice Neurochirurgii Instytutu Centrum Medycyny Doświadczalnej PAN na stanowisku adiunkta, a od 1985 r na stanowisku docenta. W 1980 r. Rada Naukowa Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN nadała mu tytuł doktora habilitowanego na podstawie pracy "Wczesne następstwa doświadczalnego urazu czaszkowo-mózgowego wywołanego przyspieszeniem kątowym". Od 1994 r. profesor zwyczajny nauk medycznych. Autor 160 publikacji naukowych, poglądowych i kazuistycznych. Kierownik Kliniki Neurochirurgii IMDiK PAN i dyrektor IMDiK PAN, członek Komitetu Nauk Neurologicznych PAN, przewodniczący Komisji Homeostazy Wewnątrzczaszkowej. W latach 1989-1993 zastępca Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej OIL w Warszawie, 1993-2001 Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej OIL w Warszawie, 2001-2005 Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, 2005-2009 zastępca Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.


Komentarze
Pokaż komentarze