Sędzia Mirosław Sokólski, prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach zachęcał mnie w rozmowie, by zaufać sumieniu sędziego. Sumieniu sędzi Żyłki-Kalickiej, która nie pozwoliła mi na leczenie nerek w Szwajcarii? Sędzi, która postanowiła uniemożliwić mi leczenie urologiczne wiedząc, że jestem przecięty w pół po ciężkiej operacji nerek i mam podejrzenie nowotworu w nerce? Kobiecie, która postanawia nie uznać moich zwolnień lekarskich od lekarza sądowego? Sędzi, która nie respektuje woli lekarza sądowego kiedy może wyznaczyć termin w procesie? Dziękuję panu Sokólskiemu za radę. Nie skorzystam. Skończyło się zapaleniem nerek...
Janusz Wojciechowski pisze: "władza, którą pani wybrała zmieniła po pierwsze ustawę o prokuraturze czyniąc prokuraturę korporacją niezależną od wszystkich włącznie z własnym szefem, a ponadto zmieniła ustrój sądów powszechnych, likwidując prawo Ministra Sprawiedliwości do wizytowania sądów i rozpatrywanie skarg na sądy. Ta bezradność wobec krzywd wymiaru sprawiedliwości jest produktem ostatnich kilku lat.". I prawo Ustawodawcy zmieniło sie w wolną amerykankę i widzimisię sędziego. A w prokuraturze? Prokurator Apelacyjny staje się gwarantem zatuszowania przestępstw. Wojciechowski ma rację. Zmiana przepisów prawa doprowadziła do degradacji moralnej i etycznej sędziów i prokuratorów. Niezawisłość stała sie fikcją i jest rozumiana jako niezawisłość od Ustawodawcy. Niezależność stała się zależna od posad i poparcia w karierze. Każde narzędzie jest dopuszczalne np. pięć opinii "usługowych" biegłych że człowiek jest chory psychicznie - opinii "zaocznych" wydanych bez badania człowieka wbrew ustawie o zdrowiu psychicznym. No bo po co badać człowieka, jak prokuratorowi i sędziemu jest potrzebna opinia, że jest chory? To się ją robi bez badania. To się nawet pięć robi bez badania.
Jak to było opisałem w liście do Pana Prok. Andrzeja Witkowskiego z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, do tego słynnego polskiego prokuratora ze śledztwa dot. morderstwa ks. Jerzego Popiełuszki. To krystaliczny człowiek. Krystaliczny prokurator. Nie zawahałby się wsadzić jednego prokuratora za kratki. On taki jest. Chodząca sprawiedliwość z natury. To człowiek, który nie wchodzi w żadne układy i układziki. Skontrolował śledztwa o błędzie medycznym i fałszowaniu dokumentów bez mojego wniosku o to. Zanegował je. Dziś prok. Andrzej Pogoda, Prokurator Apelacyjny w Lublinie go odsunął od śledztw wszystkich. Zadał niewygodne pytanie w jednym z nich. Stanął na drodze do zatuszowania przestępstw. Pogoda go odsunął, by umożliwić sprawne tuszowanie przestępstw. I poszło gładko. Osobistą odpowiedzialność za niezabezpieczenie dowodu przestępstwa w każdym śledztwie – dokumentów medycznych w tym w śledztwie dot. błędu medycznego, podrabiania dokumentów, ich ukrywania przede mną, przed PZU SA i Sądem Rejonowym w Siedlcach a także składania fałszywych zeznań o nich spoczywa na prok. Andrzeju Pogodzie – Prokuratorze Apelacyjnym w Lublinie. Prok. Pogoda był wielokrotnie informowany i uchylał się od obowiązków ustawowych nadzoru nad prokuraturą. Wszystkie wnioski pozostawiał „bez biegu” stwarzajac warunki i przyzwalajac na łamanie prawa w prokuraturze.
Niezawisłość przeradza się w samowolę. Sumienie sędziego? Pozwala mu nie wyrazić zgody na moje leczenie. A co tam. Takie sumienie ma sędzia. Skończyło się kolejnym zapaleniem nerek. Białe rękawiczki na brudnych rękach… List do Pana Prokuratora Andrzeja Witkowskiego z dn. 16 sierpnia 2013 roku opisuje sprawy następująco:
Szanowny Panie Prokuratorze,
Zacząłem pisać książkę za radą wielu ludzi. Ma zostać dokument o tym jak walczyłem o sprawiedliwość dla mnie i o tym jak tuszowano przestępstwa. Opisuję mechanizmy i powiązania. Jak jeden błąd pociąga drugi i następny i następny aż powstaje kaskada kłamstw w prokuraturze. Kłamstwo ma strukturę „kaskadową” – jedno pociąga drugie. Nie wiem, czy Pan zna takiego zmarłego profesora z KUL-u Wojciecha Chudego. Był moim wykładowcą i mieliśmy jego privatissimum. Byłem z nim dość blisko, bo byłem członkiem Komisji Lubelskiej i sekretarzem GFPS, któremu przewodził Chudy, wówczas doktor. Wymyślił nazwę dziedziny wiedzy poświęconej kłamstwu. Nazwał ją pseudezjologią. To ten filozof z KUL-u na wózku inwalidzkim. Może go Pan skojarzy. Pracował w Instytucie Jana Pawła pod ks. Styczniem i ks. Szostkiem w moich czasach. Pamiętam jak mówił o sprawiedliwości i podziale dóbr wedle potrzeb i wcale nie po równo, bo – jak mówił – jemu się należy więcej opon do wózka inwalidzkiego niż butów, których zelówek nie zdziera. Miał ciało tak zniekształcone, że nigdy nie stał na nogach. Żartował, że największym jego marzeniem jest poczuć grunt pod nogami. Dosłownie. Nigdy nie stał na nogach. Były tak zniekształcone.
Książka ma tytuł „Sprawa 1 Ds. zatuszować/12”. Tytuł powstał przypadkiem, gdy nikt nie potrafił wskazać sygnatury akt dla mojego „Zawiadomienia o przestępstwie”. Po prostu nikt. Generalna odsyłała mnie do Okręgowego. Okręgowy do Rejonowej i nikt nie potrafił podać zwykłej sygnatury. Kuriozum. Prokuratorzy nie wiedzą jaka jest sygnatura. Tak mnie odsyłali jak pętaka w swoim „ping pongu” prokuratorskiej właściwości miejscowej i odbijania piłeczki. Tak powstała sygnatura dla tych akt „1 Ds. zatuszować /12” i tak powstał tytuł książki. „Sprawa 1 Ds. zatuszować/12”.
Jeden rozdział jest poświęcony Panu. Nie będę Pana pytał o zgodę, bo sam mi Pan mówił, że prokurator wypełnia funkcje publiczną. Tytuł rozdziału brzmi „Witkowski. Arystokrata i giermkowie”. Pisze o Panu jako „opiekunie sprawiedliwości także tam, gdzie ludzie sprawiedliwości nie są sprawiedliwi”. Dlaczego tak? Dowie się Pan z książki. Inaczej nigdy o Panu nie napisałem w żadnym liście jak tylko o „opiekunie sprawiedliwości także tam, gdzie ludzie sprawiedliwości nie są sprawiedliwi”. Tak Pana widzę. Wyprzedził Pan swoja epokę. Niech Pan pamięta o tym. To tylko jednostki wyprzedzają czasy, w których żyją o pokolenie lub dwa lub kilka pokoleń. Tak też jest o Panu mowa w dokumencie PROTEST AGAINST THE VIOLATION OF HUMAN RIGHTS BY THE AUTHORITIES OF THE REPUBLIC OF POLAND”Podpisało go kilkaset osób. Zakazali mi jednak jechać do Szwajcarii. Nie mogę pojechać do Fryburga na leczenie. Sąd się nie zgodził. Sędzina. Ta Żyłka-Kalicka. Bocheński nazywał takich ludzi “moralnymi zgniłkami”. Ja używam własnego określenia „moralne ścierwa”. Ścierwizm takie słowo wymyśliłem i to słowo tu pasuje. Nie dali mi zgody na leczenie.
Zapadłem strasznie na zdrowiu. Nerki mnie bolą i doszło serce. Mówili też, że może to zmiana nowotworowa w tej drugiej nerce. Chciałem do urologa mojego we Fryburgu jechać, żeby mnie zbadał i by mi powiedział co to jest w tej nerce i na co jestem chory. Nie dali mi zgody. Mam duszności okropne. Średnio raz w miesiącu trafiam na pogotowie jak widzę po papierach w tym roku. Załamało się strasznie mi zdrowie. Nie mogę oddychać dziś cały dzień. Nie mogę złapać powietrza. Chwilami się duszę okropnie.
Zakazali mi leczenia Panie Prokuratorze. Sąd pod wodzą Więckiewiczowej nie zgodził się na mój wyjazd do Szwajcarii do urologa. Miałem być tam za miesiąc a właściwie już za 3 tygodnie 12 i 13 września. Zakazali mi się leczyć u mojego urologa. Nie dali mi zgody na leczenie. Zrobiła to ta sama sędzia, która ukręciła łeb jak to się mówi skardze na Więckiewicza z lipca zeszłego roku o której prok. Pogoda wszystko wiedział i palcem nie tknął, ze mnie Wieckiewicz odesłał na skargę do własnej żony. Żyłka-Kalicka mi nie dała zgody. Ta sam która ukręciła łeb sprawie skargi na Więckiewicza. Przypadek? Wątpię. Nie spodziewałem się, ze posuną się do tego, że nie pozwolą na leczenie w Szwajcarii. Chcą żebym został kaleką. No trudno. Miałem wizytę na 13 września. Nie mogę jechać. Chcą mnie wykończyć. W białych rękawiczkach oczywiście. Po cóż wszak studiowali prawo! Nie mogę jechać na leczenie. Nie mogę się leczyć w Szwajcarii. Napisali mi, że nie uznają mojego zwolnienia od lekarza, jeśli lekarz takie wystawi. Ta Żyłka-Kalicka wydała takie zarządzenie. Sąd nie uzna zwolnienia lekarskiego, jeśli będę miał i je przedstawię. Nie mam prawa ani się leczyć ani mieć zwolnienia od lekarza sądowego. Tak zdecydowała ta Żyłka-Kalicka. Nie uzna zwolnienia od lekrza sądowego! A może samo ścierwo najprawdziwsze to zdecydowało. Tak Panie Prokuratorze. Jak Pan zechce to Panu pokaże dokument. Przysłali mi. Moje zwolnienie od lekarza nie zostanie uznane i to pod groźbą aresztowania mnie. Niech czytelnicy to ocenią jak mnie wykańczali.
Nie mogę wyjechać na leczenie! Żyłka-Kalicka szantażuje mnie, że mnie aresztuje jak przedłożę zwolnienie od lekarza. I to wszystko jest w sądzie pod wodzą pani Więckiewicz. Niech Pan pamięta, że rozwiązanie jest w moich dokumentach i komputerze [lekarza]. Dlaczego mnie oskarżyli, że je chciałem i dlaczego tuszują że ich do dziś nie mam. Rozwiązanie jest w dokumentach a dowody w komputerze. Tak powiedział producent oprogramowania. W komputerze na twardym dysku niech Pan pamięta proszę. Ja bym najął hakerów ale nie można takich rzeczy robić. To musi prokuratura zrobić. A jeśli lekarz zmienił komputer, to mogą być dowody dopuszczenia do zniszczenia dowodu przestępstwa. Przez Wąsak i Kempkową i ich mocodawców. Złożyłem zawiadomienie o przestępstwie tych prokuratorek i o tej sędzi Banasiuk. Pod gały jej dawałem istniejące dokumenty a ta orzekła, że tych dokumentów nie ma. Może Pan jeszcze pamięta ten dzień, gdy po tym wyrku dzwoniłem i płakałem. Odebrało mi moje prawa to ścierwo. Przestępcze ścierwo na stanowisku sędziego. Jeszcze raz Panu dziękuję, że mi Pan wierzył. Tak myślę, że Pan jeden mi wierzył. Nigdy Panu nie skłamałem.
Tak działają mąż i żona w Siedlcach. Małżeństwo Więckiewicz. I „niezawisły” sąd Żyłki-Kalickiej. Nie pozwoliła mi się leczyć u mojego lekarza. To ta sama, która rozstrzygała skargę na Więckiewicza, choć Ustawodawca jej takich uprawnień nie dał. Ta sama która ukręciła łeb tej skardze. A prok. Pogoda się biernie temu przyglądał i palcem nie kiwnął. Wiedział wszytko i palcem nie kiwnął. Odsunął Pana, bo chciał Pan dotrzeć do prawdy. Za to pytanie o prok. Czapińską Pana odsunął. Rozmawiałem później z tą Czapińską. Pojęcia nie miała o jakich dokumentach od [lekarza] była w ogóle mowa. Jak ognia bali się ustalić o których dokumentach mowa. Nie uznała mojego zażalenia. Powiedziała, że „nie wypadało jej podważać decyzji koleżanki”. A prok. Pogoda się temu przyglądał. Nie rozpatrzył mojego wniosku dla mojego „Zawiadomienia”. Prok. Ruchlicka pisała zaś, że był bezprzedmiotowy, bo sprawa 1 Ds. 491/13 jest w sądzie i dlatego nie rozpatrzył. A dziś słyszę że jest nadal sprawa mojego „Zawiadomienia” o niewydaniu mi dokumentów. I sąd, i prokuratura gada o postępowaniu sprawdzającym – o tym o którym nie wiadomo pod jaką jest sygnaturą i o tym, które wedle Ruchlickiej jest wszak w sądzie. Ale to znaczy, ze pan Pogoda cały czas świadomie nie podejmował decyzji o moim wniosku. Sprawa cały czas była tylko mataczyli jak mogli, by nie wydać postanowienia czy wszczynają czy nie wszczynają dochodzenia. Zostawił sobie „bez biegu” a tu ups sprawa mojego „Zawiadomienia” znowu wyskoczyła w prokuraturze. Co to za szwindel Panie Prokuratorze? Pan się na tym zna. Proszę pamiętać, że kluczem do wszystkiego są moje dokumenty i twardy dysk komputera. Tam są wszystkie dowody. Na twardym dysku zawsze zostają dowody. One pewnie tam nadal są. Tak mi powiedział producent oprogramowania. Poszukałbym wśród blogerów i nająłbym hakerów, by je Panu dostarczyć ale nie można takich rzeczy robić. To niezgodne z prawem. To prokuratura musi zrobić. Czy to „anomalia siedlecka” czy jeszcze gorzej?
Pan Prokurator zna te metody których doświadczam. Zna je Pan z IPN-u. To ścierwo metod nadal żyje. To ścierwo znane z IPN-u. Ono nie jest w archiwach. Ono nadal pełza wokół nas przeklęte tak jak przeklęci są autorzy i wykonawcy tych metod. Wie Pan co zrobiła ta „niezawisła” Żyłka-Kalicka? Kazała rozesłać do wszystkich moich lekarzy, do szpitala, do wszystkich przychodni, gdzie się leczę lub leczyłem informację, że jestem oskarżony. Panie Prokuratorze czy pamięta Pan skąd są te metody oczerniania ludzi i ich dyskredytacji? Pamięta Pan te metody stosowane kiedyś? Tym razem są z sądu Pani Więckiewicz. Sędzia złamała tajemnice sądową, by mnie dyskredytować społecznie. Ścierwizm. Ścierwizm czystej i wzorcowej postaci. Ujawniła dane z procesu. Ujawniła moje dane. Ustawodawca tego zabronił. Sędziowski ścierwizm. Czy to przypadek, że zrobiła to ta sama sędzia, która ukręciła łeb skardze na Więckiewicza?
Gdy to się stanie, że zostanę inwalidą, gdy do tego doprowadzą – kaleką po prostu po co tu owijać w bawełnę - proszę Pana Prokuratora by wyjaśnił i doszedł Pan prawdy o tym po co mnie oskarżono, gdy starałem się o moje dokumenty i dlaczego to zrobiono. Dlaczego użyto organów państwa Polskiego do zastraszenia mnie, bym nie wszedł na drogę prawna odzyskania moich dokumentów medycznych tak bardzo potrzebnych do leczenia wtedy. „Stosował groźby bezprawne spowodowania postępowania karnego w celu zmuszenia lekarza do wydania dokumentów medycznych”. Tu jest klucz do rozwiązania problemu. W tym jednym zdaniu aktu oskarżenia. Dokumenty Panie Prokuratorze proszę o tym pamiętać. Dokumenty których nie mam do chwili obecnej mimo trzech dochodzeń i dlaczego ich nadal nie mam. Niech Pan szuka w komputerze dowodów przestępstwa – tak powiedział producent oprogramowania. One tam są tak długo, jak jest twardy dysk komputera. I ja mówię to co powiedział producent oprogramowania: Niech Pan ich tam szuka. Komputer dowiedzie przestępstwa prokuratorek Wąsak i Kempki i tuszowania Sobczak składania fałszywych zeznań. Nie mogę nająć hakerów, bo nie można takich rzeczy robić.
Prok. Serowik z Prokuratury Generalnej dawała mi „rady”, żebym prosił kolegów [lekarza] w szpitalu, żeby oni go poprosili o wydanie mi dokumentów medycznych. A ja mówię tak, że poproszę Pana Prokuratora Generalnego, żeby ten poprosił [lekarza] o wydanie mi dokumentów medycznych a poza tym będąc Prokuratorem Generalnym nie przestał być prokuratorem RP i nadal ma uprawnienia i obowiązki. Ja mam się pałętać po szpitalu i zaczepiać lekarzy, by prosili o coś [lekarza] w sprawie jego praktyki prywatnej? Chyba świat stanął na głowie a prok. Serowik jako pierwsza w nim. W książce opisuje te brednie pani Serowik jako rady Prokuratury Generalnej jak mam odzyskać dokumenty konieczne do leczenia. Mam pałętać się po szpitalu i zaczepiać kolegów [lekarza]. Świat nie stoi na głowie tylko prok. Serowik się w głowie pomieszało całkiem. Nagrałem to pomieszanie pojęć jak je mówiła. Niech ma to świństwo jej metod na pamiątkę w książce.
Proszę pamiętać po co prokurator Wąsakowa kłamała, że lekarz nie drukował badania i dlaczego tuszowała przestępstwo lekarza składania fałszywych zeznań Sobczakowa. Proszę pamiętać, że program komputerowy [lekarza] nie miał żadnych zabezpieczeń przed fałszerstwem dokumentów. Chcieli ukręcić łeb sprawie jak to się mówi. Tuszowali przestępstwo. Proszę dojść prawdy dlaczego chcą, bym został kaleką pod przykrywką niezawisłego sądu. Proszę dojść prawdy dlaczego powstała sprawa 1 Ds. 491/13 w kwestii ukrycia dokumentów przez [lekarza] bez mojego zawiadomienia i dlaczego taką sprawę upchnięto do sądu a moje faktyczne „Zawiadomienie” z grudnia 2012 nie wiadomo gdzie jest i nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o sygnaturę tego zawiadomienia i rzekomego postępowania sprawdzającego, które… nadal się toczy, choć inna sprawa jest już ukręcona w sądzie! To jak to? Jednocześnie w tej samej sprawie jest postępowanie sprawdzające i odmowa śledztwa zarazem i sprawa już w sądzie? Co to za szwindel przeklęty, co to za szwindel Panie Prokuratorze?!
Proszę dojść prawdy dlaczego później tuszowano przestępstwo za przestępstwem, bo jedno pociągało następne. Dlaczego nie zabezpieczyli komputera i dlaczego nie chcieli po prostu ustalić gdzie byłem podczas wizyty lekarskiej na której mnie nie było. Proszę dojść kto był inicjatorem tych spraw, kto do kogo dzwonił i kto u kogo się leczy a nawet kto z kim się „kumpluje” i po imieniu gada. Ja postawię pytania w książce i proszę Pana, by kiedyś Pan na pytania znalazł odpowiedzi jako Prokurator Rzeczpospolitej Polskiej – jako Arystokrata Prokuratury Rzeczpospolitej Polskiej. Niech Pan rozpędzi giermków precz. I ścierwo niech Pan rozpędzi.
Dziś będzie o tym wszystkim książka z dwoma niezwykłymi okładkami. Nie tylko artykuł z tematem ulotnej jednodniówki gazetowej lecz dokument książka. Książka z dwoma wyrokami na okładce, do których doprowadzili giermkowie w prokuraturze polskiej: jeden wyrok zorganizowany na mnie i drugi wyrok zorganizowany na Prokuratora Generalnego. Oba są skutkiem anomalii siedleckiej w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości i tuszowania przestępstw a nie ich ścigania. Mnie skażą, bo to dla nich wygodne, by zatuszować własne przestępstwa. No przecież kto to pozwoli by Wąsakowa czy Kempka poszły siedzieć. A wsadzić [Pacjent]a i pozbyć się problemu! Co to sobie myślał, że prokuratura mu w dokumentach pomoże? Ukrywanie dokumentów medycznych to nie jest przestępstwo w prokuraturach pod panem prok. Pogodą. Jak śmie [Pacjent] chcieć własne dokumenty! Chciał zmusić lekarza do wydania mu dokumentów medycznych. Pisał że na policję pójdzie i do prokuratury. Do więzienia z nim! W prokuraturach pana Pogody to groźby karalne jak się napisze „bo pójdę do prokuratury” a ukrycie dokumentów nie! Lekarzowi wolno. Tak patrzył jak jego podwładni tuszują przestępstwa i by to robili pozostawiał wnioski… „bez biegu”. Żadnego mojego wniosku nie rozpatrzył! Żadnej skargi nie rozpatrzył! Wszystko pozostawił bez biegu, by tuszowali przestępstwa. Ot anomalia chyba jednak lubelska także. A [Pacjent]? Niech zdycha bez nerek i czołga się na dializy. Ukrycie dokumentów to nie jest przestępstwo – tak zdecydowała prokuratura pod panem Więckiewiczem! I tak zdecyduje sąd pod panią Więckiewicz. A prok. Pogoda? Pozostawi wnioski… „bez biegu”. Wiedział wszystko od początku i palcem nie tknął. Nawet ten oryginał skargi na Więckiewicza nadal jest w sądzie rejonowym. Pogoda nie zwrócił się o wydanie mu tego dokumentu na drodze prawnej. Mój wniosek, by o wydanie mu tego dokumentu się do sądu zwrócił pozostawił… „bez biegu”. Czytelnicy niech to ocenią, dlaczego „bez biegu”. Taki jest też tytuł rozdziału o Pogodzie „Bez biegu”. Czekałem miesiącami na decyzje a on… zostawił wnioski „bez biegu”. Niech będzie zatem taki tytuł rozdziału.
W sprawach mnie dotyczących były jakieś „pouczenia”. Wieckiewicz to napisał. Jakieś instrukcje, nakazy zakazy Bóg jeden wie co było i pouczający wiedzą i pouczani. Spytałem wszystkich po kolei co to za „pouczenia” o których Wieckiewicz mi pisał i od kogo. Wszyscy nabrali wody w usta. Pouczający i pouczani poznikali. Były to instrukcje pozostawienia „bez biegu” moich wniosków. Wygląda to na pana Pogodę, bo to w jego stylu pozostawiać wszystko w czambuł „bez biegu” i tak określać uchylanie się od wykonania obowiązków służbowych. Więckiewicz kręci. Najpierw pisze że „pouczenia” otrzymał a później że ich nie było „w sensie ustawy” która przytoczył. A tak swoją drogą przeczytałem tę ustawę o prokuraturze i nie doczytałem się, ze jeden prokurator daje „pouczenia” drugiemu. O jakich pouczeniach facet pisał zatem, skoro nie ma ich w ustawie? W myśl czego były „pouczenia”, o których istnieniu pisał?
Anomalia musi być jednak wykazana też wyrokiem na Prokuratora Generalnego, bo to się w głowie nie mieści, by Prokurator Generalny w piśmie kłamał. To jest już wydarzenie o znaczeniu krajowym: nieprawdę pisał nasz Pan Prokurator Generalny. Nie wiem czy go Wieckiewicz dezinformował czy Pogoda czy sam z siebie te kłamstwo pisał. Nie dbam o to. Ja wiem, że będą stawać na głowie, żeby orzec że wszystko było w porządku, gdy mi kłamał ale opublikuję też dokumenty i niech opinia publiczna sama oceni. Ma do tego prawo. Czy jednak była to tylko „anomalia siedlecka”? Czytelnicy ocenią jak to było naprawdę. Prok. Pogoda wprost mi pisał, że wszystko wiedział o skardze na Wieckiewicza od samego początku i palcem nie drgnął, że Więckiewicz odesłał mnie do swojej żony na skargę i że w błąd mnie wprowadził cyniczne i bezczelnie pewny siebie, że skargą nic nie wskóram ale i pewny, że Pogoda nie tknie w sprawie palcem. Tu jest sedno sprawy. Szok! Pogoda wiedział i nic nie zrobił. Przyzwalał Więckiewiczowi na to wszystko. Niech to ocenią czytelnicy. Arystokraci i giermkowie mój Boże. A kim są przebierańcy, jak śpiewaliśmy za czasów komuny?
Proszę Pana Prokuratora, by giermków, którzy pod przykrywką rzekomej niezawisłości sądu dziś chcą bym został kaleką bez nerek doprowadził Pan w kajdankach przed oblicze naprawdę niezawisłego sądu – bez mężów i żon. Proszę ich doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości. W opinii społecznej sąd nie może być niezawisły i takim nie jest gdy żona posuwa się jako prezes sądu do łamania prawa w kwestiach swojego męża. Nie jest niezawisły ani sąd ani prokurator, który orzeka o własnej żonie tak jak robił to Wieckiewicz. Do dziś nie wydał mi dokumentu od stycznia w którym to robił. Jest zawisły… zawisły od własnego prywatnego interesu, skoro orzeka o własnej żonie i odmawia mi tego dokumentu.
Wielu mnie dziś wprost pyta, czy ich nagrywam, bo tak, to prawda nagrywałem ich wszystkich. Czas pokazał, że było to słuszne i właściwe i w pełni uzasadnione zdarzeniami. Dziś mogę stawiać konkretne pytania konkretnym ludziom o konkretne decyzje i słowa. Pan nie pyta jak inni ale ja oświadczam, że nigdy nie nagrałem żadnej mojej rozmowy z Panem. Nie nagrywam uczciwych ludzi. Tego się nie robi dżentelmenom. Tego się nie robi uczciwym ludziom. Tego się nie robi arystokratom. Nagrywa się wyłącznie giermków z natury swej pokrętnych. Takich ludzi się nagrywa i takich ludzi nagrywałem trafiając w samo sedno jak czas pokazał.
Śledztwo zawiesili. Najpierw połączyli wszystko do kupy i zawiesili w czambuł. Nawet nie pozwolili mi dokończyć jak to się nazywa „ustnego zawiadomienia o przestępstwie”. Odmówili przyjęcia zawiadomienia! Mój Boże. Zawiesili kwestię szpitala i fałszerstwa dokumentów tam bez zawiadomienia! Ot tak pustą sygnaturkę akt sobie zawiesili profilaktycznie. Nie pozwolili mi złożyć zawiadomienia. Nie dopuścili do tego. Nie pozwolili mi też zeznawać szczegółowo jak Pan pisał w zaleceniach. Nie wiem jak daleko sięga ta „anomalia siedlecka”. Niech ocenią sami czytelnicy kto i co tuszował w polskiej prokuraturze aż do uniemożliwiania mi złożenia zawiadomienia o przestępstwie. Moim zdaniem przegięli tym na maxa i to już musi znać społeczeństwo co zrobili. Żeby nie wykryć przestępstwa nie dopuścili do złożenia zawiadomienia. Tak to się robi. Proste! No niezły proceder jest wewnątrz prokuratury! Nie gdzie indziej. Panu i czytelnikom zostawiam ocenę, czy to przestępczy proceder w prokuraturze. Nie dopuścili do złożenia zawiadomienia o przestępstwie Panie Prokuratorze! Nie pozwolili mi złożyć zawiadomienia!
Zawiadomienie, że Kempka i Wąsak i ta sędzia Banasiuk popełniły przestępstwo złożyłem. Nikt nie chciał później odpowiedzieć na pytanie czy dokument istnieje, o którym te „damy” orzekły, że nie istnieje. Wszystkim zadałem to pytanie. Nie zadałem Prokuratorowi Generalnemu tylko. Jemu zadam na łamach prasy co się do diabła dzieje że ten dokument nie istnieje i niech gada do prasy, czy istnieje czy nie istnieje. Niech mu pod nos podsadzą tak ja podsadzałem sędzinie. Dałem prawo „Wyborczej” do opublikowania go. Oczywiście zatuszują to przestępstwo. Nie wiem któremu prokuratorowi przypadnie to zadanie ale mam już tytuł rozdziału w książce „Czyściciel” jak w tym filmie „Leon zawodowiec” Luca Bessona z Jeanem Reno i Natalie Portman. Po polsku tłumaczą to na „sprzątacz” ale ja tłumaczę na „czyściciel”. Taką dostanie ksywę ode mnie ten prokurator i taki będzie rozdział w książce „Czyściciel”. Treść przyjdzie niedługo sama.
Gdy zostanę kaleką bez nerek proszę wyjaśnić który giermek był inicjatorem doprowadzenia mnie do kalectwa. Pytania postawię w książce. Pan niech znajdzie odpowiedź na te pytania proszę. Jako opiekun sprawiedliwości także tam, gdzie ludzie sprawiedliwości nie są sprawiedliwi. Jako arystokrata wśród cudacznych giermków.
Przepraszam za chaotyczny list. Chciałem pojechać na leczenie do Fryburga. Do mojego urologa żeby powiedział co jest z tą druga nerką i na co jestem chory. Trzy diagnozy tu w Siedlcach postawili. Chciałem jechać do Szwajcarii do urologa, żeby mnie zbadał. I mi nie pozwolili…
Nie dali mi zgody na leczenie!
Do tego się posunęli.
Giermkowie i ich żony…


Komentarze
Pokaż komentarze