Polskie ZOO Polskie ZOO
262
BLOG

Prokuratura wyda dokumenty obciążające prokuratorki i sędzię?

Polskie ZOO Polskie ZOO Społeczeństwo Obserwuj notkę 1

Od roku 2011, dokładnie od 22 września 2011 roku staram sie o dostęp do dokumentów medycznych z mojego leczenia w gabinecie prywatnym lekarza. Nie mam go na liczne wnioski. wysyłałem wnioski pocztą. Próbowałem się też dowiedzieć, czy lekarz w ogóle jeszcze posiada moją dokumentacje i co z niej posiada. Lekarz zapewniał mnie, że archiwizuje zdjęcia USG na komputerze, przechowuje je. Czy mnie oszukał i nabił w butelkę swoją ofertą?

W roku 2012 dowiedziałem się z akt śledztwa, że lekarz wezwany przez prokuraturę Marii Kempki dostarczył 12 stron mojej historii choroby i jedno badanie USG, które miał. Nie miałem pojęcia, że takie dokumenty istnieją, jakie przedstawił prokuraturze. nadto w badaniu USG z 16 grudnia 2010 roku nie było zaleceń diagnostycznych niż w tym, opisie badania, jaki mi wydał. Różna była też godzina opisu badania. Niemniej lekarz posiada w tym czasie określone dokumenty, których kopii ja nie posiadam czyli 12 stron historii choroby i badanie diagnostyczne. Ja posiadam także inne badanie tj. z dn. 10 lutego 2011 roku. Jest to badanie USG, którego lekarz nie dostarczył prokuraturze. Zapewniał mnie jednak, że archiwizuje zdjęcia i je przechowuje. Nie tylko mnie zapewnia, lecz taką po prostu ofertę przedstawiał na swojej stronie internetowej. Zdjęć jak się okazuje nie ma w prokuraturze i ich prokuraturze nie dał. Czy nabija swoich pacjentów w butelkę rzekomą ofertą archiwizacji badań? Oszukał mnie i oszukuje pacjentów? Czy to jest systemowe zamierzone wyłudzanie pieniędzy za usługę, której nie wykonał? To tu chyba winna zareagować prokuratura, jeśli on naciąga pacjentów. To jest zwykłe oszustwo zdaje sie czy się mylę? Pracownia tegoż lekarza oferuje bowiem: 

Przechowywanie wszystkich zdjęć i opisów badań z możliwością odtworzenia i wydruku kopii wyniku badania wraz ze zdjęciami np. w przypadku zgubienia przez pacjenta badania wykonanego wiele lat wcześniej.

Dzięki cyfrowej archiwizacji zdjęć i badań mam możliwość porównania na ekranie monitora komputerowego badania aktualnego z badaniami poprzednimi wykonanymi tą metodą bez konieczności przynoszenia poprzedniego wyniku przez pacjenta.

Myślę że archiwizuje zdjęcia i tylko moje wyparowały jakoś. W końcu chodzi o błąd medyczny w szpitalu i odszkodowanie od szpitala a za pomocą tych zdjęć mógłbym ten błąd dowieść i otrzymać odszkodowanie. Doszło do kwestii fałszowania dokumentów, gdyż wpisał mi wizytę lekarską, której nie było. Doszło do kwestii badania USG z dn. 10 lutego 2011 roku. Ja takie badanie mam z wydrukowanymi w opisie badania zdjęciami USG. Lekarz zeznał, że wykonał to badanie i wpisał do historii choroby ale że może zdjęć nie drukował. Drukował, bo są na dokumencie, który ja mam.  tu zaczęła sie historia prok. Wąsak, prok. Kempki i następnie sędzi Banasiuk. O ile lekarz nie był pewien co do wydrukowania zdjęć, to te trzy panie działając na korzyść lekarza tak gorliwie wszystko tuszowały, że stwierdziły, iż lekarz nie drukował zdjęć w dniu 10 lutego 2011 roku z badania USG. Zrobił takie badanie ale wpisał do historii choroby opis a zdjęć nie drukował. To kto wydrukował te zdjęcia na moim dokumencie? 

Lekarz kłamał, że program komputerowy, w którym prowadził dokumentacje elektroniczną miał zabezpieczenia przed dopisywaniem w dokumentacji czegokolwiek poza dniem wizyty. Nieprawda. Mógł swobodnie edytować wszystko w dowolnym czasie. Prowadził dokumentację mieszaną elektroniczną i papierową. Jest na to dowód, gdyż dostałem kopię dokumentacji elektronicznej w formie 7 stron wydruków z dokumentacji elektronicznej. Nie dostałem nigdy zaś kopii dokumentów papierowych i kopii owego innego badania USG z 16 grudnia 2010 roku. Kłamstwo o niemożliwości dokonywania zmian w dokumentacji elektronicznej potwierdziła też Wąsak, Kempka i Banasiuk. Kłamały bo tuszowały fałszerstwo materialne dokumentów. 

Dokumenty w pełnej zachowanej postaci i dokumentacja elektroniczna są mi potrzebne do leczenia. Pomijając wszystkie te sprawy prawne ja mam nerki chore okropnie i próbuje je ratować, by się nie czołgać na dializy. Mam też ustawowe uprawnienie dostępu do tej dokumentacji bez względu na formę czy jest to forma papierowa czy elektroniczna. Mam prawo o dostępu do oryginałów. Ale jest kłopot. Wąsak, Kempka i Bansiuk orzekły, że nie zostały one sfałszowane pod względem materialnym powołując się na fałszywe zeznania lekarza o systemie zabezpieczeń w oprogramowaniu MPsystem, jakiego wówczas lekarz używał. Ot po prostu tak bez żadnych dowodów to orzekły. Czy raczej na podstawie gołosłownego oświadczenia lekarza sprzecznego z danymi o tym oprogramowaniu, jakie dostarczył mi jego producent. Dla Wąsakowej, Bansiuk i Kempki większym specem od programu MPsystem jest lekarz a nie informatycy, którzy ten program stworzyli.

Ja jestem pewien i są dowody, że wizyty w dn. 29 lipca 2011 roku jaka znalazła się zarówno w dokumentach papierowych jak i kopii dokumentacji elektronicznej nie było. Nie miała takiego przebiegu jak zeznał lekarz. Byłem w domu i rozmawiałem przez telefon. A zatem lekarz nie postawił diagnozy, nie zrobił wywiadu, nie miał możliwości mnie badać fizykalnie ani robić USG. Mnie po prostu u niego nie było. Jak on chciał mi badać fizykalnie jak mnie u niego nie było? I jak chciał robić USG?

Powstała kwestia fałszowania dokumentacji elektronicznej i papierowej. Mona to udowodnić z 99,99 procentową pewnością ekspertyzami o parametrach technicznych istniejących dokumentów. Lekarz ma jakieś dokumenty papierowe i ja mam jakieś. Pochodzą  z okresu dwóch lat. Powinny mieć inne parametry techniczne w tym czasie choćby inny papier, inny tusz. Moje mają inne parametry: dokument z roku 2010 ma inne parametry niż dokument z roku 2011 a także te kopie dokumentacji medycznej elektronicznej jakie mi lekarz przysłał. Skoro moje mają inne parametry to u niego te 12 stron i jeden opis badania też powinny mieć inne parametry. Pomiędzy parametrami dokumentów z poszczególnych dni jakie ma lekarz i ja winny byc parametry zbieżne. Zakurzeniem się mogą różnic. Zaczął się niebotyczny ciąg patologii. Prokuratura staje na głowie razem z sądem, by dokumenty, jakie lekarz przedstawił prokuraturze w roku 2012 nie trafiły do obiegu prawnego. Dlaczego? A jak się okaże, że parametry 12 stron historii choroby i jednego badania USG są identyczne na przestrzeni dwóch lat to co wtedy i nie są zbieżne z tymi, które mi wydawał a zeznał, że drukował je właśnie w dniach wizyt? Nie ma ich prokuratura w śledztwie dot. podrobienia dokumentów. Nie ma sąd w aktach w żadnej ze spraw i nie reaguje. Prokuratorzy i sędziowie orzekają o dokumentach, których nie widzieli.

Fałszowanie dokumentów ujawnia "Gazeta Wyborcza". Ma wszystkie dane. Ma dowód, że mnie nie było u lekarza, gdy mam wizytę. "Gazeta Wyborcza" ujawnia przestępstwo dwóch prokuratorek i sędzi. Nie wymienia ich ale ujawnia. Prokuratory i sędzie głupie nie są i wiedzą co zrobiła "Wyborcza". Ja zostaję natychmiast oskarżony o... nękanie lekarza i fałszywe zeznania łącznie ze składaniem fałszywych zeznań o mojej "dokumentacji medycznej" i "dokumentach medycznych". Robi to prokuratura Marii Kempki w tydzień po publikacji Kolińskiej-Dąbrowskiej w "Wyborczej". Śledztwo przeciwko mnie nakazuje sędzia Magdalena Banasiuk. Ona i Kempka są zainteresowane, by moje dokumenty medyczne nie trafiły na stół sędziego i nie trafiły do obiegu prawnego. Oryginały bowiem obciążają je same i dzięki oryginałom można im dowieść popełnienie przestępstwa. Prokuratura Kempki wszczyna postępowanie, by mnie zamknąć w psychiatryku. Pokrzyżowały jej to nieco biegłe, bo stwierdziły, że ja żadnego leczenia nie potrzebuję. Do kwestii opinii jakie wydawały koleżanki lekarza i jego matki jeszcze niejednokrotnie wrócimy. Jest pewna sprawa dotycząca prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach i Skarbu Państwa. Ja Prokuratora Generalnego o pewnych zdarzeniach powiadomiłem już dawno. Listy trafiły do Prokuratora Apelacyjnego w Lublinie A. Pogody. Nie wytrzymałem, bo aż się cały gotowałem w środku do czego doszło w siedleckim wymiarze sprawiedliwości.

Ale skoro prokuratura pani Kempki wydała postanowienie dotyczące mojej "dokumentacji medycznej" i "dokumentów medycznych" poprosiłem o dostęp do nich i zgodę na wykonanie rejestracji fotograficznych i wideo tego materiału dowodowego. Poprosiłem też o kopie potwierdzone za zgodność z oryginałem tychże materiałów. I nie dali mi. Ani kopii ani zgody na sfilmowanie tych "dokumentów medycznych". Złożyłem skargę na Prokurator Rejonową w Siedlcach Marię Kempkę do Prokuratora Okręgowego w Siedlcach Roberta Więckiewicza. Dziś nadeszło pismo, że moją skargę Prokuratura Okręgowa wysyła do prok. Marii Kempki "celem zajęcia stanowiska w przedmiocie poruszanych tam kwestii dotyczących zakresu działania prokuratora referenta". Tak napisał prok. Robert Król. Co zdecyduje Prokurator Rejonowa w Siedlcach Maria Kempka? Czy da mi dostęp do materiału dowodowego, który ją samą obciąża? Ją, prok. Katarzynę Wąsak i sędzię Magdalenę Banasiuk. Wszystkie trzy damy wymiaru sprawiedliwości z Siedlec. I lekarza także.  

 

Polskie ZOO
O mnie Polskie ZOO

Ludzie nie wierzą, że to co się zdarzyło miało miejsce. Ale się zdarzyło. Pani Sędzia Barbara Piwnik, była Minister Sprawiedliwości nazwała to "anomalią siedlecką" w wymiarze sprawiedliwości. Na blogu tym nie będzie nazwisk przestępców. Będą tylko nazwiska osób wypełniających funkcje publiczne i będące osobami publicznymi. Będę wyciągał ich pochowanych za organami Państwa. Tak jak nawołuje Leszek Balcerowicz. A za myśl przewodnią obieram pytanie europosła Wojciechowskiego "Czy sędzia Zych wzięła łapówkę?" A i słowa Adama Sandauera powtórzę jako moje "Ta strona poświęcona będzie skur..stwu. Oczywiście tylko i nie całemu. Za dużo tego w naszym państwie. Opisuje ona to co było moim losem. Każdej zamieszczonej informacji mogę dowieść i bronić dokumentami". Jednocześnie przepraszam za błędy literowe. Jestem po ciężkim paraliżu i czasem mam kłopoty ze wzrokiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo