
Dziś już zacierają mi się w pamięci zdarzenia. Musze zaglądać do akt, do pism. Pamiętam, że poszedłem do prokuratury wierząc, że jest to organ Państwa. Wierzyłem, że został powołany do ochrony praworządności. I tak z czasem, tak z biegiem spraw zobaczyłem co innego. Zobaczyłem prywatne przedsiębiorstwo w prokuraturze. Zobaczyłem organ służący prywatnym celom. Ustawodawca zmienił przepisy i chyba nie wiedział jak z tego skorzystają niektórzy. Nie ma faktycznie kontroli w tym organie Państwa tak dalece, że jej zwierzchnik nie kontroluje podległych prokuratur. Nie może. Może tylko spłuczki w sedesach skontrolować. Oczywiście media wyśmiały Seremeta ale co innego mógł on napisać w raporcie dla premiera, skoro Ustawodawca dał mu władze kontrolną w prokuraturach tylko w zakresie spłuczek do sedesów?
Zobaczyłem sprywatyzowaną prokuraturę i sprywatyzowany sąd. Niezależność prokuratora to mit - to tylko fasada, by użyć organu państwa do prywatnego celu a gwarantem tego jest bezpośredni przełożony. Wiele rozmawiałem o strukturze prokuratury i nadzoru służbowego w niej z prok. Andrzejem Witkowskim. To ważny polski prokurator - jeden z nielicznych, który wszedł na trwałe do historii naszego Kraju. Do historii politycznej także. Nie wiem jakie ma poglądy polityczne. Wiem, że jego poglądem politycznym jest posiadanie czystego sumienia. Nie wszyscy jego koledzy podzielają jego pogląd. Sumienie to taka dziwna rzecz jak honor. Jest taki dowcip: A ile kosztuje sumienie? Ilość sprzedajnych prokuratorów, ilość nieuczciwych prokuratorów jest niebotyczna. Media ciągle racjonują o de facto łamaniu prawa pod pozorem niezależności i immunitetów. De facto informują o przestępstwach owych jednostek błędnie chronionych immunitetem.
W Polsce każdego można wrobić w więzienie i zatuszować każde przestępstwo. Wystarczy do tego drobny układ pomiędzy dwiema osobami w prokuraturze i jedną w sądzie. Wystarczy mąż i żona w tych organach Państwa, by tuszować wszystko. Zresztą społeczeństwo nie zna genealogii tych ludzi. Nie wie jak sie nawzajem różne osoby popierają i tak powstaje prywatny folwark z organów Państwa.
Siedlce. Mała dziura na wschodzie Kraju. Jak tu wygląda sytuacja? Otóż Prokuratorem Okręgowym jest w Siedlcach Robert Więckiewicz. Jego zona Iwona Wieckiewicz jest sędzią. Jest prezesem Sądu Rejonowego w Siedlcach. Układ rodzinny jak z podręcznika konfliktów interesów. Prok. Wieckiewicz orzeka o sobie i o własnej żonie w jednej ze spraw. Czy jest obiektywny, bezstronny, niezależny? Oczywiście nie co do pierwszego i drugiego. Ale jest niezależny od Ustawodawcy, który widzi konflikt interesów w takim wyrokowaniu o sobie samym i o własnej zonie. Można sie poskarżyć a i owszem do zwierzchnika Więckiewicza. Jets nim prok. Andrzej Pogoda. To Prokurator Apelacyjny w Lublinie. Czym się kończy złożona skarga? Negacją konfliktu interesów przez prokuratora na poziomie Prokuratora Apelacyjnego. Czy to możliwe? Tak. Tak było. Jest pismo. Jest też jednak wytłumaczenie, dlaczego Pogoda posuwa sie do łamania opinii Ustawodawcy w tej kwestii. Na posadę prokuratora apelacyjnego popierał go... prok. Więckiewicz! Włos na głowie staje i żeby karykatura funkcjonowania organu Państwa była jeszcze głębsza: to prok. Pogoda popiera na stanowisko Prokuratora Okręgowego w Siedlcach swojego poplecznika Roberta Więckieiwcza. Włos staje dęba na głowie. Czy teraz jest jasne dlaczego nie było wedle Pogody konfliktu interesów gdy Więckiewicz orzekał o sobie samym i o swojej żonie? Pogoda ma długi wdzięczności do spłacenia za uzyskanie posady.
W Siedlcach toczyły się trzy kluczowe sprawy:
1. błędu medycznego
2. fałszowania dokumentów
3. fałszywych zeznań lekarza
Wszystkie trzy prokuratura siedlecka umorzyła. Bez powołania biegłych z medycyny, bez ekspertyz dot. podrobienia materialnego dokumentów i bez ekspertyz wykazujących fałszywe zeznania lekarza. Bez ustalenia gdzie był pacjent, gdy lekarz twierdził, że był w jego gabinecie.
Sąd Rejonowy w Siedlcach w osobach sędzi Magdaleny Bansiuk i Agnieszki Otylak-Centkowskiej zatuszował sprawy. Ta pierwsza poszła tak daleko, że ustanowiła fałsz stanem prawnym w Polsce, który sama zmyśliła. Lekarz bowiem nie zeznał tego co ona na jego korzyść ustanowiła. W tym czasie pacjent miał kontakt z prok. Andrzejem Witkowskim. Opowiedział mu wszystko. O sprawach, o błędach, o leczeniu, o znajomości prywatnej z lekarzem jaka sie wywiązała w trakcie leczenia. Po prostu wszystko. Po zatuszowaniu przez sąd tj. sędzię Banasiuk i Otulak-Centkowską postanowił skontrolować dochodzenia siedleckie. I je zanegował w całej rozciągłości. Bo czy to nie kpina z prawa w Polsce, że ukręca się łeb śledztwom w sprawie błędu medycznego nie powołując biegłych? Pacjent dysponował opiniami szeregi lekarzy o błędnym leczeniu. Nie pomogło. Sędzia sama uznała się za biegłą z medycyny i wiedziała od nich lepiej.
Prok. Witkowski zaczął zadawać pytania. Dotyczyły one informacji o czynnościach dowodowych w Prokuraturze Rejonowej w Siedlcach. Pytał po prostu o czynności regulaminowe, które nakazuje ustawa o prokuraturze. Zaczął zadawać niewygodne pytania. Jego zwierzchnik prok. Andrzej Pogoda, Prokurator Apelacyjny w Lublinie postanowił odsunąć od spraw Witkowskiego. Od tego momentu wszystko gładko tuszowano. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach odmawiała przeniesienia śledztw, odmawiała nadzoru nad śledztwami, odmawiała kontroli śledztw. Szefem tej prokuratury jest Robert Więckiewicz - pupil i protegowany Pogody na stanowisko prokuratora okręgowego w Siedlcach. Nie bez powodu protegowany. WIęckiewicz popierał na stanowisko prokuratora apelacyjnego właśnie Pogodę. Wydawałoby sie, że jest sąd. Sąd kontroluje prokuraturę. Ale jak pech ofiary błędu medycznego to pech. Prezesem Sądu rejonowego w Siedlcach jest... żona prokuratora Roberta Więckiewicza.
Witkowski musiał odejść. Dążył do ustalenia faktów. Pilnował wykonania obowiązków regulaminowych. Był niewygodny. Stanął na drodze w tuszowaniu przestępstw. Pogoda go zatem odsunął. Za co? Za czyste sumienie, które Witkowski ma. A Pogoda? Ma sumienie tych, którzy też odsuwali Witkowskiego, by Kiszczakowi Witkowski nie postawił zarzutów w spawie morderstwa Popiełuszki i by Kiszczak nie poszedł siedziec.
Kiedyś jeden z najlepszych polskich prokuratorów powiedział mi, że są dwie możliwości zakończenia prokuratorskiego śledztwa i procesu. Można dążyć do ukarania lub do skutecznego umorzenia sprawy. Niestety, jestem pewien, że druga opcja zwycięży. Nikt nie wykryje przestępstw medycznych i fałszowania dokumentów z mojego leczenia. Decyzje zapadly.


Komentarze
Pokaż komentarze